O "Angelice z Grudziądza" usłyszeliśmy kilka dni temu z telewizyjnego spotu reklamowego. To ona wymyśliła nowy smak chipsów, które właśnie trafiły do sprzedaży. Wieść o tym szybko rozniosła się w mieście. Ale... wielu nie dowierzało, że grudziądzanka naprawdę istnieje.
- Myślałam, że telewizja jak zwykle kłamie i jest to totalna ściema - na forum "Pomorskiej" napisała internautka Zosia.
"Angelika z Grudziądza" to nie jest reklamowa "ściema". Postawmy na ostre kabanosy!
A jednak...
"Angelika z Grudziądza" jest prawdziwa. To Angelika Kużel, która od kilku lat razem ze swoim tatą prowadzi sklep spożywczy w centrum Grudziądza.
Jak się dowiedziała o konkursie? - Wykładając towar na półkach, zauważyłam informację na paczce chipsów. Pomysł od razu wpadł mi do głowy. Uwierzyłam, że smak pikantnych kabanosów zrobi furorę. Wymyśliłam nazwę "kabanostrrre".
Nie pomyliła się. Jej propozycja zakwalifikowała się do ścisłego finału. Chipsy według jej przepisu zostały wyprodukowane i od ręki dostała w nagrodę 10 tys. zł. - Kupiłam meble, prezenty dla najbliższych, dokończyłam remont kuchni - wylicza Angelika. - Wydałam też na kosmetyki i ubrania. Część pieniędzy mam na koncie.
W finale konkursu znalazły się cztery smaki, wymyślone przez mieszkańców różnych miast. Ich ocena została poddana pod gusta smakoszy. Autor przepisu, który zdobędzie najwięcej głosów otrzyma jeden procent z ich kilkumiesięcznej sprzedaży. Nagroda ta wyniesie nie mniej niż 50 tys. zł.
Rodzina ma szczęście
Angelika zdradziła nam, że do jej rodziny szczęście uśmiechnęło się już nie pierwszy raz. - 16 lat temu tata wygrał "malucha" w konkursie od "Gazety Pomorskiej", a ja aparat fotograficzny od firmy produkującej papierosy - uchyla rąbka tajemnicy.
- Na chipsy "Angeliki z Grudziądza" głosować można na stronie www.lays.pl. Ich zakup do tego nie jest konieczny.
Czytaj e-wydanie »