Bez płynności finansowej nikt nie skończy zakontraktowanych prac

Rozmawiał Marek Weckwerth [email protected] tel. 52 32 63 184
Michał Joachimowski prezes Pomorsko-Kujawskiej Izby Budownictwa w Bydgoszczy, były wojewoda kujawsko-pomorski
Michał Joachimowski prezes Pomorsko-Kujawskiej Izby Budownictwa w Bydgoszczy, były wojewoda kujawsko-pomorski
Rozmowa z Michałem Joachimowskim, prezesem Pomorsko-Kujawskiej Izby Budownictwa w Bydgoszczy.

- Jest źle. W naszym regionie upadają wielkie i małe firmy, rośnie bezrobocie. Upadłość ogłosił nawet bydgoski Budopol - przedsiębiorstwo budowlane z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem. Dlaczego tak się dzieje?

Przeczytaj także:Budopol pracował przy budowie bydgoskiej mariny i Łuczniczki. Teraz upada

- Potencjał wielu firm jest duży, ale rywalizacja na rynku budowlanym jest teraz ogromna. Dlatego wiele przedsiębiorstw przystępuje do inwestycji "po kosztach", niekiedy nawet poniżej kosztów, czyli bez faktycznego zysku. Chodzi im tylko o to, by funkcjonować, utrzymać się w branży.

- Coraz częściej słyszy się, że ogromnym problemem są zatory płatnicze.
- Zator płatniczy był powodem upadłości Budopolu. Zdecydował jeden nietrafiony kontrakt. Bywa tak, że aktywa firmy wyglądają dobrze na papierze, ale w praktyce brak jej płynności finansowej. W efekcie firma upada, syndyk stara się odzyskać wszystkie należne jej pieniądze i może nawet mu się udaje, ale samej firmy i jej pracowników już nie ma. Może więc warto, by uniknąć takich sytuacji, w kontraktach zawierać zastrzeżenie, że finanse muszą być regulowane nie po zakończeniu inwestycji, a na przykład co miesiąc.
- Narzekamy na jakość wykonywanych inwestycji. Bardzo częstą przyczyną takiego stanu rzeczy jest fakt, że przetarg i to nawet ogłaszany przez instytucje państwowe, wygrywa firma proponująca najniższą cenę.
- Zwykle tak jest, choć nie zawsze. A potem może się okazać, że prace wykonano powiedzmy nie najlepiej. Można nad tym ubolewać. Bardzo niepokojącym zjawiskiem jest także to, że przetarg wygrywa duża firma, ale wykonanie zleca mniejszym - podwykonawcom, a potem płaci im z dużym poślizgiem albo na koniec. Dlatego wiele firm w trakcie budowy wręcz musi się samofinansować.
- Może ratunkiem w takich sytuacjach są banki?**
- Banki też są problemem, a właściwie restrykcyjny sposób, w jaki podchodzą do firm budowlanych. Te instytucje niezbyt chętnie udzielają kredytów, żądają wielu zabezpieczeń, gwarancji. W kryzysie trudno je spełnić. A bez finansowania nikt nie skończy zleconych prac.

Czytaj e-wydanie »

**

Ćwiczenia WOT w pasie przygranicznym z Białorusią

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie