Chojniczanie świetnie bawili się na IV Nocach Operetkowych...

    Chojniczanie świetnie bawili się na IV Nocach Operetkowych [zdjęcia]

    Maria Eichler

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Małgorzata Grela i Janusz Ratajczak w pierwszoplanowych rolach w operetce "Hrabina Marica".

    Małgorzata Grela i Janusz Ratajczak w pierwszoplanowych rolach w operetce "Hrabina Marica". ©Maria Eichler

    Kto był, nie żałował. Fosa pękała w szwach, zainteresowanie IV Nocami Operetkowymi było jeszcze większe niż w roku ubiegłym, a zdystansowało też jubileuszową Noc Poetów. Przyczyna?
    Małgorzata Grela i Janusz Ratajczak w pierwszoplanowych rolach w operetce "Hrabina Marica".

    Małgorzata Grela i Janusz Ratajczak w pierwszoplanowych rolach w operetce "Hrabina Marica". ©Maria Eichler


    Adam Zaremba dostał wielkie brawa od publiczności Maria Eichler

    Adam Zaremba dostał wielkie brawa od publiczności
    (fot. Maria Eichler)

    Kochamy stare dobre melodie i wciąż potrafimy się przy nich bawić. Operetka przenosi nas w świat, który jest tak odległy od naszego "tu i teraz", w którym nawet jeśli dochodzi do awantury czy konfliktu, to i tak wszystko kończy się szczęśliwie...A któż z nas nie lubi happy endów? Jeśli dodać do tego świetnie przygotowaną Orkiestrę im.
    Johanna Straussa pod batutą Marka Czekały i Jerzego Wołosiuka, jeśli na dodatek występują soliści obdarzeni pięknymi głosami, to czego chcieć więcej? Chyba tego, żeby z nieba nie lunęło. A w tym roku pogoda była wymarzona, no może pierwszego wieczoru trochę pokropiło, ale i tak po chwili można było złożyć parasole.

    Pierwszy wieczór był spotkaniem z operetką "Hrabina Marica" Emmericha Kalmana. Z jedną zmianą w stosunku do tego, co widniało na afiszu. Witolda Wronę zastąpił Janusz Ratajczak i spisał się świetnie, nie tylko olśniewając głosem, ale i świetną dykcją, z czym w widowiskach muzycznych jest różnie...Opowiedziana przez Kalmana historyjka jest związana z perypetiami miłosnymi tytułowej hrabiny Maricy, którą gra Małgorzata Grela. Wszystko zmierza jednak do szczęśliwego finału, a uśmiech publiczności wywołują aluzje zgoła współczesne, jak pisanie maili (!) czy odzywki "Game is over" (!). Porywają też świetnie znane arie, jak np. "Graj, Cyganie" i komediowe sceny z udziałem Ewy Olszewskiej i Tomasza Madeja.
    A niedzielny wieczór zatytułowany "Męskich głosów czar" był popisem trzech tenorów - Pawła Skałuby, Dariusza Stachury i Adama Zdunikowskiego. Towarzyszył im jako rodzynek - baryton Adam Zaremba, gorąco witany przez publiczność i z tego powodu, że jest chojniczaninem. Tenorzy błysnęli w ariach, które przyniosły sławę Janowi Kiepurze, ale zaśpiewali też powszechnie znane pieśni neapolitańskie. Świetnie bawili się, śpiewając "O sole mio", wspierając się rekwizytami w postaci najpierw czarnych, potem kolorowych okularów. Te ostatnie miały magiczną moc, bo kto je założył, ten miał głos jak dzwon, co zademonstrował bawiący publiczność rozmaitymi dowcipami dyrygent Marek Czekała. Nie wystarczało mu, że dyryguje orkiestrą, także widownię "zmusił" do miauczenia, szczekania i...śmiechu. A prawie na koniec wszyscy śpiewali razem "Wielka sława to żart!".

    Brawa były ogromne, musiał być bis, a Marek Czekała uśmiechał się do ewentualnych sponsorów, żeby Noce Operetkowe wydłużyć jeszcze o piątek. No cóż, jesteśmy za!


    Czytaj e-wydanie »
    Zaplanuj wolny czas - koncerty, kluby, kino, wystawy, sport

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Nasze Dobre 2018