Coraz więcej osób korzysta z usług wróżek. Także w kujawsko-pomorskim. Skąd takie zainteresowanie?

Adam Willma
Adam Willma
W Polsce branża ma już swoje stowarzyszenie, szkołę zawodową, kod w rejestrze zawodów, a nawet behapowskie opracowania o ryzyku zawodowym.
W Polsce branża ma już swoje stowarzyszenie, szkołę zawodową, kod w rejestrze zawodów, a nawet behapowskie opracowania o ryzyku zawodowym. Piotr Warczak
Moja koleżanka wybrała się niedawno na konsultacje w pilnej sprawie życiowej. I nie byłoby w tym zapewne nic niezwykłego, gdyby nie to, że wybrała się do wróżki.

Pani wróżka z Torunia się sprawdziła i w akcie jasnowidzenia orzekła, że koleżanka jest kobietą z problemami. No i że te problemy jeszcze trochę będą się jej trzymała, ale później wyjdzie na prostą. Przy okazji przestrzegła, że w najbliższych latach umrze ktoś z rodziny. Do tego zaserwowała jakiś wykład o układzie planetarnym, który jakiś tam ma wpływ na koleżankę, zwłaszcza w jakimś układzie Saturna z Jowiszem. Do tego orzekła, że drzewem życia koleżanki jest topola, do której powinna jak najczęściej się przytulać. To ostatnie akurat niezbyt się zgadzało, bo od topoli dziewczyna kicha i płacze. Ale może to jej wina, bo z kobiecej próżności podała wróżce datę urodzin o cztery lata wcześniejszą od prawdziwej. Więc niewykluczone, że w rzeczywistości jej drzewem życia jest baobab, a winowajcami jej problemów są Pluton i Uran.

Ale nie ma co narzekać, bo ta cenna diagnoza życiowa była i tak tańsza od plomby w zębie. A jednak w tych mrokach jesiennych tli się światełko nadziei. Była co prawda jeszcze opcja dowróżenia przyszłości z tarota, ale znajoma uznała, że musi jednak trzymać rezerwę na okoliczność bólu zęba.

Zainteresowała mnie ta wróżka i tak sobie pomyślałem, że warto się jednak było uczyć na wróża, a nie praktykować gryzipiórstwo. Robota w ciepłym i suchym, planety krążą, drzewa rosną, ludzie umierają – żyć nie umierać.

Ale nie ma lekko - w branży jest już całkiem spory ścisk, bo im bardziej pustoszeją kościoły, tym bardziej wydłużają się kolejki do wróżek, tarocistów i astrologów. Największa hossa dla wróżbiarzy panuje od lat w Czechach, ale i w Rosji gabinety ze szklaną kulą rosną jak grzyby po deszczu, choć tam największe wzięcie w przepowiadaniu przyszłości mają syberyjscy szamani (z ich rad korzystał ponoć Władimir Władimirowicz przed najazdem na Ukrainę).

W Polsce branża ma już swoje stowarzyszenie, szkołę zawodową, kod w rejestrze zawodów, a nawet behapowskie opracowania o ryzyku zawodowym.

Rumunia poszła o krok dalej – zatrudniła Minervę, jedną z najpopularniejszych miejscowych wróżek, w Narodowym Banku Rumunii. I gdyby ktoś pytał, to owszem, Rumunia ma niższą inflację niż Polska. To niezrozumiałe, bo przecież prezes NBP znany jest z tego, że nie blokuje możliwości rozwoju zdolnym kobietom. Ale może nie z tej branży? Albo przytulił się nie do tego drzewa.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Stanisław Żaryn o ruchach prorosyjskich

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska
Dodaj ogłoszenie