- Za wami ciężki, kryzysowy rok. Jako importerzy straciliście z powodu drogiego euro. Nie udało się też przejąć konkurencyjnej marki Gellwe. Ale na pewno są powody do zadowolenia?
- To był rzeczywiście trudny rok. Przede wszystkim mam na myśli właśnie niekorzystny dla nas kurs walut. 60 procent surowców i opakowań rozliczamy w euro, zatem wzrost kursu europejskiej waluty z 3,2 zł do ponad 4,9 zł w pewnym momencie bardzo odbił się na rentowności naszej firmy.
Wiele wysiłku organizacyjnego włożyliśmy też w proces przejęcia marki Gellwe, który ze względu na odmowną decyzję UOKIK nie został sfinalizowany zgodnie z naszymi oczekiwaniami, a pochłonął wiele pracy wykraczającej ponad bieżące obowiązki.
Niemniej jednak, ubiegły rok zakończyliśmy optymistycznie.
- Jesteście gigantem wśród producentów artykułów spożywczych o ugruntowanej pozycji na rynku. Wasz as w rękawie, marka Delecta, wygra z każdym kryzysem? Czy o rynek trzeba zabiegać bezustannie?
- Lepsze jest wrogiem dobrego, zatem zawsze jest coś do zdobycia. Systematycznie powiększamy udziały rynkowe i mamy świetny plan jeszcze bardziej dynamicznego rozwoju w 2010 roku.
- W tradycyjnych domach, zwłaszcza w weekend, na stole musi pojawić się słodki deser do kawy. Po jakie produkty Polki sięgają najchętniej?
- Najczęściej kupowane są ciasta w proszku, między innymi Karpatka, Krówka czy Sernik na zimno. Najbardziej dumny jestem jednak z nowej linii babeczek, które jako jedyne w Europie są sygnowane znakiem Barbie.
Mają doskonały smak i zawsze się udają. Wierzę, że pomogą nam zbudować modę wśród dziewczynek i ich mam na wspólne pieczenie w domu.
Najlepsze jednak dopiero nadejdzie, i to już w lutym, kiedy zaskoczymy naszych konsumentów nową ofertą.
- Delecta jest kojarzona w całej Polsce nie tylko z wypiekami i dodatkami do ciast, ale również ze szczególnie popularną ostatnio siatkówką. Co wpłynęło na decyzję o sponsorowaniu drużyny męskiej siatkówki Delecta Bydgoszcz?
- Powody są dwa. Pierwszy to moja wielka miłość do tej dyscypliny sportu oraz wiara oparta na twardych danych, że ta inwestycja będzie się opłacać.
- Czy sponsoring sportu jest wystarczająco opłacalny?
- Prowadzę firmę, której oczywistym celem jest zarabianie pieniędzy. Dlatego też sponsoring jest inwestycją, która musi się zwracać. Tak też się dzieje w przypadku współpracy między Rieber Foods Polska a Łuczniczką Bydgoszcz. Efekt zwrotu jest bardzo dokładnie mierzony przez firmę zewnętrzną. Musimy bowiem mieć przekonanie, że inwestujemy właściwie.
- Mam wrażenie, że inwestycja w Piotra Gruszkę zwróci się na sto procent! Czy może Pan zdradzić, ile kosztowało ściągnięcie do reprezentacji Piotra Gruszki i Richarda Lambourna?
- Wysokość kontraktów zawodników znana jest tylko stronom kontraktu, czyli klubowi oraz zawodnikowi. Tak jest również w przypadku Piotra Gruszki oraz Richarda Lambourna.
Delecta Bydgoszcz wraca na parkiety PlusLigi [wideo]
- Czego się Pan spodziewał po tych zawodnikach? Pomogą drużynie Delecty?
- Spodziewałem się podniesienia poziomu sportowego, liderowania drużynie - w przypadku Piotra Gruszki oraz przyciągnięcia kibiców, a także dużego szumu medialnego.
Co dla takiej firmy, jak wasza, oznacza bycie mecenasem plebiscytu "Sportowiec Regionu 2009"?
- Wierzę, że pokazujemy wsparcie dla całego sportu w regionie. Liczę również na to, że grono sympatyków siatkówki powiększy się.
