Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Dr Sławomir Sadowski: - Rolnicy stoją przed bardzo trudnym problemem, mogą stracić płynność finansową

Grażyna Rakowicz
9 lutego Polskę ogarnęła fala protestów rolników, którzy na ulice wyjechali w obawie przed europejskim zielonym ładem i napływającym w ogromnych ilościach zbożem ukraińskim.
9 lutego Polskę ogarnęła fala protestów rolników, którzy na ulice wyjechali w obawie przed europejskim zielonym ładem i napływającym w ogromnych ilościach zbożem ukraińskim. Archiwum Polska Press
Rząd sytuację polskich rolników rozumie, ale wydaje się też, że będzie zmuszony podjąć w tej kwestii konkretne negocjacje z Unią Europejską. Takie, które pozwoliłyby na ograniczenie Zielonego Ładu i napływu taniej żywności z Ukrainy. Tych negocjacji z UE raczej rządzący nie unikną, bo rolnicy w przypadku braku dalszych działań zapowiadają eskalację swoich protestów. Wydaje się, że wszyscy obecni politycy, bez względu na ugrupowanie, zapomnieli w ogóle o jednej podstawowej rzeczy: że do Sejmu i Senatu wybrali ich Polacy i zamiast się spierać ze sobą, powinni raczej rozwiązywać problemy swoich wyborców - mówi dr Sławomir Sadowski, politolog, Fundacja Rozwoju Regionalnego Województwa Kujawsko-Pomorskiego.

Zablokowane drogi krajowe, wojewódzkie i lokalne - tak wyglądał piątkowy protest rolników w całej Polsce, którzy sprzeciwili się wprowadzeniu unijnego Zielonego Ładu i niekontrolowanemu napływowi towarów z Ukrainy. O czym, w Pana ocenie, świadczy taki protest?
Przede wszystkim o tym, że w tej chwili następuje bardzo gwałtowny spadek opłacalności produkcji rolnej, a to uderza bezpośrednio w dochody rolników. No i oni muszą w jakiś sposób przeciwko temu zaprotestować, co też czynią i to od dłuższego czasu, stąd nie dziwi, że teraz zdecydowali się na silniejsze uderzenie, czego wyrazem był ten piątkowy - nie tylko polski, ale i ogólnoeuropejski - protest. Co ciekawe, mamy tu według mnie do czynienia, z takim "uderzeniem" jednocześnie w dwa rządy: w ten były Zjednoczonej Prawicy i obecny, czyli w rząd koalicji 15 października.

Chociaż, jak słychać, dzisiaj ten rząd wydaje się nie popierać tej polityki wobec polskiej wsi... "Rolnicy mają słuszne oczekiwania, aby ograniczyć nadmierny napływ towarów z Ukrainy" - to słowa ministra rolnictwa i rozwoju wsi, Czesława Siekierskiego.
Rzeczywiście tak można sądzić, że ten rząd nie przyznaje się do tej polityki, więc tym bardziej ciekawe jest to, jak z tego impasu rolnego wyjdzie. Czy - z jednej strony - z twarzą wobec rolników, a z drugiej strony bez ostrego konfliktu z Unią Europejską. Na razie - jak wynika choćby z wypowiedzi ministra Siekierskiego - rząd sytuację polskich rolników rozumie, ale wydaje się też, że będzie zmuszony podjąć w tej kwestii konkretne negocjacje z Unią Europejską. Takie, które pozwoliłyby na ograniczenie Zielonego Ładu i napływu taniej żywności z Ukrainy. Tych negocjacji z UE raczej rządzący nie unikną, bo rolnicy w przypadku braku dalszych działań zapowiadają eskalację swoich protestów. Już podczas tego piątkowego nie było tak do końca spokojnie - na przykład tłum rolników chciał wtargnąć do Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy. Interweniowała policja i nie obyło się bez gazu...

Czy ta sytuacja to tylko incydent, czy - w przypadku braku działań rządu - może faktycznie sugerować eskalację zachowań rolników w przyszłości?
Akurat w piątek byłem w Bydgoszczy i po centrum miasta - poprzez ten protest rolników, a tym samym większe korki niż zwykle - musiałem poruszać się na pieszo. Natomiast jest taki wyrok Trybunału Konstytucyjnego, z którego wynika, że takie działania są dopuszczalne. Że rolnicy, będąc w trudnej sytuacji, mają prawo wyjść poza swoje opłotki i mogą protestować. Pytanie tylko, na jaką skalę? Czy wchodzi tu także w grę na przykład dewastacja mienia? Na szczęście w piątek do takich sytuacji nie doszło. Wydaje się, że w tych protestach rolników też powinna być jakaś granica...

A jeśli polski rząd nie podejmie w tej kwestii radykalnych kroków...
...to możemy się tej eskalacji spodziewać, łącznie z wyjazdem polskich rolników do Brukseli. Ale może jednak poparcie Unii dla rządu Donalda Tuska ułatwi ten dialog Warszawy z Brukselą... Z kolei winę tej sytuacji Jarosław Kaczyński, prezes PiS-u, przypisuje Januszowi Wojciechowskiemu, komisarzowi ds. rolnictwa i apeluje, aby zrezygnował on z tej funkcji. Wydaje się, że wszyscy obecni politycy, bez względu na ugrupowanie, zapomnieli w ogóle o jednej podstawowej rzeczy: że do Sejmu i Senatu wybrali ich Polacy i zamiast się spierać ze sobą, powinni raczej rozwiązywać problemy swoich wyborców.

"Unijna polityka niszczy polskiego rolnika" - to hasło piątkowego protestu. Z drugiej strony nie zabrakło i głosów, że to przecież dzięki wsparciu Unii polski rolnik ma na traktory, maszyny do produkcji...
Poruszyła Pani bardzo ważną rzecz. Od 2004 roku, a nawet i przed tym rokiem, unijne programy spowodowały, że polskie rolnictwo radykalnie się zmodernizowało i nastąpiła zmiana struktury rolnej. Dzisiaj mamy coraz więcej tak zwanych gospodarstw farmerskich, mocno zmechanizowanych, które wymagają dużych i drogich maszyn do produkcji rolnej. Do tych maszyn Unia dawała potężne dopłaty, do 70 czy nawet więcej procent. Ale jeżeli ten kombajn kosztował 1 mln zł, to i tak ten rolnik musiał wnieść swój wkład na poziomie 200 czy 300 tys., czyli w tej sytuacji najczęściej musiał zdecydować się na kredyt. I dzisiaj wielu z nich znalazło się w takiej "pułapce kredytowej", stąd i te protesty. Bo rolnicy stoją przed bardzo trudnym problemem - mogą stracić płynność finansową, mogą stracić zdolność do spłacania tego zaciągniętego kredytu. Jeżeli mamy zapisane w konstytucji, że podstawą ustroju rolnego jest rodzinne gospodarstwo rolne, to państwo jako instytucja musi tym ludziom w jakiś sposób teraz pomóc. Może przez jeszcze wyższe, unijne dopłaty? Tutaj jeszcze ta nieszczęsna Ukraina wchodzi w grę. W tej kwestii trzeba podjąć - tak mi się wydaje - bardziej radykalne decyzje.

Na forach społecznościowych było duże wsparcie społeczne dla tego protestu. O czym to z kolei świadczy?
O tym, że społeczeństwo chyba nie do końca wie, o co ci rolnicy walczą... A walczą o wyższe ceny dla swoich płodów rolnych, tym samym o wyższe ceny produktów spożywczych dla nas, konsumentów. Tutaj występuje wyraźna sprzeczność, pomiędzy tymi dwoma grupami. Pomijając tę kwestię, to poparcie społeczne tego protestu może wynikać też z takiej solidarności z rolnikami, bo przecież zabiegają o swoje prawa a przy tym jeszcze nas żywią. Sam widziałem, jak te ciągniki opuszczały Bydgoszcz i bardzo wielu ludzi pozdrawiało protestujących, co było przez rolników odbierane bardzo życzliwie.

Zmieńmy temat. Wybory samorządowe już za niecałe dwa miesiące. Jak ocenia Pan przygotowania do nich?
Powolutku już widać, kto z kim do tych wyborów pójdzie. Wiemy, że w kraju Lewica i Platforma Obywatelska nie wystartują do nich z jednych list. Moim zdaniem słusznie, bo te przedwyborcze koalicje - o różnym kontekście ideologicznym- szkodzą demokracji, ponieważ ograniczają swobodny wybór kandydatów. Za to Trzecia Droga Polska2050-PSL pójdą razem, na czym skorzysta mniej umocniona lokalnie Polska2050. Wybór polityczny będzie głównie do 16 sejmików województw i w dużych miastach. W Kujawsko-Pomorskiem sejmik może należeć do PO, Lewicy i Trzeciej Drogi. Natomiast do rad powiatów i rad gmin, swoich kandydatów wystawią typowo lokalne komitety.

A skoro wspomniał Pan o miastach, to w których w regionie, może toczyć się taka wyraźna rywalizacja o fotel prezydenta?
Myślę, że głównie w Bydgoszczy i w Toruniu. Tutaj szykuje się chyba ostra walka. W Bydgoszczy między dotychczasowym prezydentem, Rafałem Bruskim jeśli ostatecznie wystartuje jako kandydat PO i obecnym posłem PiS, Łukaszem Schreiberem. To rozstrzygnięcie, według mnie, może nastąpić wówczas w drugiej turze. W Toruniu tym liderem wydaje się być Michał Zaleski, który – jak się zdaje - przymierza się po raz kolejny do tego, aby zawalczyć o fotel prezydenta miasta. Czy tym razem mu się powiedzie? Zobaczymy. Jak na razie kandydatem, zgłoszonym oficjalnie przez PO jest Paweł Gulewski, do 18 stycznia 2024 roku zastępca prezydenta Torunia. W istocie, w tych wyborach samorządowych będziemy głosowali na ogromne rzesze osób - łącznie zdecydujemy o wyborze 48 985 swoich przedstawicieli w samorządzie. Według Państwowej Komisji Wyborczej, tylko w radach miast i gmin do obsadzenia jest 39 729 mandatów. Z kolei w radach powiatów – 6 227, a w sejmikach województw - 552 mandaty. Należy przyjąć, że w tych wyborach PiS otrzyma znacznie słabszy wynik, na co zapewne będzie miało wpływ m. in. oddanie władzy, po wyborach do Parlamentu. Choć to nie oznacza, że wszędzie będzie rządziła koalicja 15 października. Według mnie PiS zachowa ograniczone, ale wpływy, zwłaszcza w tych swoich najbardziej znaczących regionach jak Lubelszczyzna czy Podkarpacie. Kujawsko-Pomorskie należy przede wszystkim do Koalicji Obywatelskiej.

Czym teraz powinni przekonywać wyborców do siebie kandydaci, aby wygrać?
Myślę, że głównie rozwiązywaniem tych problemów lokalnych. Leżących jak najbliżej mieszkańców. Na przykład kandydat na prezydenta Torunia dużo by zyskał, gdyby ogłosił budowę trzeciego mostu. W Bydgoszczy – gdyby złożył taką mocną deklarację uporządkowania komunikacji i rozkopanych ulic, co w dużej mierze generuje korki w mieście i zdecydował się na rozwiązanie problemu demograficznego. Od pewnego czasu Bydgoszcz odnotowuje najbardziej radykalny spadek liczby ludności, ze wszystkich miast województwa. Patrząc tak globalnie, dobrze by było, aby ktoś z kandydujących wymyślił rzetelny, porządny program mieszkaniowy. Ale nie dla klientów deweloperów, ale dla tych, którzy nie kwalifikują się już do mieszkań socjalnych i nie mają zdolności kredytowej, żeby zdobyć te deweloperskie mieszkania. Takich osób jest sporo – młodych, średnio zarabiających, stąd i ten przykład. Z kolei w małych miejscowościach jest inny problem – panuje w nich taka swoista "klikowatość". A to oznacza, że wiele w danej gminie zależy od wójta, który jest nie tylko włodarzem, ale i największym pracodawcą. Dlatego w tych wyborach może warto byłoby, aby te gminy wiejskie nieco się przewietrzyły...

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Chcemy żyć wolniej - ciekawa analiza

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska