Eksport stanął – cena jabłek nadal bardzo niska

Redakcja
Sadownicy, którzy teraz wyciągają jabłka z chłodni, mogą za nie otrzymać co najwyżej złotówkę za kg
Sadownicy, którzy teraz wyciągają jabłka z chłodni, mogą za nie otrzymać co najwyżej złotówkę za kg
Sadownicy, którzy zdecydowali się przechować jabłka w chłodniach do wiosny, nie mogą liczyć na wyższą cenę. – Jest jeszcze gorzej niż było – mówi Marek Warchoł, sadownik z Topolan (gm. Michałowo, Podlaskie) .– Jeszcze w styczniu i na początku lutego jabłka „szły” do Rosji, oczywiście poprzez Białoruś. Teraz wszystko stanęło, nie wiadomo dlaczego. Producent z Topolan, który jesienią zdecydował się, że przechowa jabłka w chłodni do wiosny, teraz – jak mówi – musiał ratować się sprzedażą do hurtowni spożywczej.

– Cena nie była wysoka – mówi sadownik. – Maksymalnie sięgała złotówki. Tyle można było dostać na przełomie  roku.

 

Dodaje, że kupcy doskonale wiedzą, jak wygląda sytuacja na rynku jabłek i co się stało z eksportem. Dlatego nie zaoferują sadownikom wyższej ceny.

Przechowywane w chłodni jabłka sprzedał także (około miesiąca temu) Robert Backiel z Łysek.

– Cena? Około złotówki – odpowiada. – Czyli tylko na pokrycie kosztów. 

Bo, jeśli się weźmie pod uwagę wszystkie koszty,  przy takiej cenie, sadownikowi już prawie nic nie zostanie.

– Kiedyś to przynajmniej była sinusoida, czyli lata lepsze i gorsze – zauważa sadownik z Łysek. – Ostatnio są same złe.

Lepiej szybko nie będzie?

Towarzystwo Rozwoju Sadów Karłowych podkreśla na swojej stronie internetowej, że mamy już drugi z rzędu sezon handlowy z niskimi cenami skupu jabłek. Szczególnie niskie były i są w okresie wiosennym. W marcu za niewielką część przechowanych jabłek, ceny skupu nieznacznie przekroczyły koszty produkcji i przechowania. Co gorsze, jest bardzo prawdopodobne, że taka sytuacja powtórzy się również w najbliższych latach.

– Ci, którzy zdecydowali się na przechowanie jabłek, nic na tym nie zyskali – dodaje Marek Warchoł. – Ponieśli tylko koszty przechowania i zafundowali sobie nerwówkę, systematycznie śledząc notowania cen i czekając na ich wzrost.

„Wycofanie” nie poprawiło sytuacji

Wprawdzie producenci owoców i warzyw mogli liczyć na unijne wsparcie (w związku z kontynuacją zakazu ich przywozu z Unii Europejskiej do Federacji Rosyjskiej) – w ramach tzw. wycofania. Co o tym sądzą podlascy sadownicy?

– Oferowane warunki były całkiem dobre, ale bardzo niewielka część jabłek mogła zostać objęta pomocą – mówi Marek Warchoł.

 

Tłumaczy, że w pierwszej turze do wycofania zgłosił 200 ton jabłek, a po ustaleniu współczynników przydziału, pomocą mogło zostać objętych tylko 10 ton. Natomiast w drugiej turze do wycofania zgłosił 200 ton, a limit na cały kraj wynosił 400 ton. A więc współczynnik przydziału wyniósł zero i pomocy w ogóle nie było. 

Sadownik z Topolan zauważa także, że tego typu pomoc nie poprawia sytuacji na rynku jabłek. Bo wycofane owoce nie wyjeżdżają poza teren Unii Europejskiej, ale trafiają za darmo do naszych obywateli. A więc, jeśli dostaną oni jabłka za darmo, nie muszą już ich kupować. 

Barbara Kociakowska

Wideo

Materiał oryginalny: Eksport stanął – cena jabłek nadal bardzo niska - Gazeta Współczesna

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie