Energa Toruń w Bydgoszczy. Bez pomysłu, bez walki. Bez nadziei? [sonda, wideo]

(jp)
Trener Elmedin Omanić na razie znalazł się w cieniu Tomasza Herkta.
Trener Elmedin Omanić na razie znalazł się w cieniu Tomasza Herkta. Jarosław Pruss
Tylko jedna porażka dzieli "Katarzynki" od sportowej klapy w tym sezonie. Po dwóch meczach w Bydgoszczy trudno marzyć o jednym, a co dopiero o trzech zwycięstwach z Artego.

Energa nie kryła swoich aspiracji przed dwoma pierwszymi meczami półfinału TBLK. Miały być dwa, a przynajmniej jedno zwycięstwo, które otworzyłoby drogę do finału. W pierwszym meczu Energa tak długo była blisko wygranej, bo gospodynie zagrały również na bardzo słabym poziomie. W czwartek Artego zagrało już swoją koszykówkę i w zasadzie do przerwy mecz był rozstrzygnięty.

Piłka w grze, Energa może po świętach we własnej hali doprowadzić do remisu. Trudno jednak w to uwierzyć, mając w pamięci kompletną bezradność zespołu w Artego Arenie.

Lista słabości toruńskiego zespołu jest bardzo długa. Klepanie piłki przez 15 sekund w każdej akcji przez Mauritę Reid pomagało drużynie tyle, ile dyskusje z sędziami trenera Elmedina Omanicia. Energa ma w składzie trzy wysokie środkowe, a nie potrafiła tego wykorzystać przeciwko drużynie, która takiego gracza nie ma. Niemal każda akcja Rebecci Harris w ofensywie wygląda na sabotaż przeciwko własnej drużynie. Jaką rolę na parkiecie pełni Amber Harris, skoro do jej udanych dwóch-trzech akcji trzeba najpierw pięciu kompletnie popsutych? Energa zbudowała szeroki obwód, żeby mocno cały czas kryć Julie McBride, ale Amerykanka zagrała w obu meczach 70 minut na dobrym poziomie.

Torunianki w Bydgoszczy przypominały grupkę przestraszonych dziewczynek, które na połowie Artego grały na stojąco i oczekiwały na cud. Miały znać zagrywki Artego, a tymczasem wyglądało jakby nie pamiętały nawet swoich. Gdzie to euroligowe doświadczenie, które miało ponieść "Katarzynki" do finału?

Trener Elmedin Omanić jest bardzo dobrym szkoleniowcem, zapewne jednym z lepszych zagranicznych, jacy pracowali w polskiej lidze. Na razie jednak przegrał ten półfinał z kretesem. Teraz go czeka chyba najpoważniejszy test odkąd pracuje Toruniu. Ma 10 dni, żeby nie tyle przygotować zespół do rewanżu we własnej hali, ale przekonać go, że awans jest jeszcze możliwy. Chyba jedyna nadzieja to taka, że szkoleniowiec zawsze najlepiej sprawdzał się w sytuacjach beznadziejnych.

Dla Energi te półfinałowe derby to już nie wyłącznie kwestia prestiżu. Tym razem brązowego medalu nie wybaczą kibice, bo obiecywano im finał i przynajmniej srebro. Czy w drużynie jeszcze ktoś w to wierzy?

Czytaj e-wydanie »

Motoryzacja do pełna! Ogłoszenia z Twojego regionu, testy, porady, informacje

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie