reklama

Firmy boją się walczyć w sądzie o swoje pieniądze [rozmowa z Jerzym Dąbrowskim]

Agnieszka Domka-Rybka
Agnieszka Domka-Rybka
Zaktualizowano 
Nadesłane
Z Jerzym Dąbrowskim, prezesem firmy faktoringowej Bibby Financial Services oraz wiceprzewodniczącym Komitetu Wykonawczego Polskiego Związku Faktorów. Z branżą faktoringową jest związany od 2002 roku. Zarządzał Departamentem Faktoringu i Finansowania Handlu w Banku Millennium, wcześniej związany był z grupą Pekao i Bankiem Raiffeisen. Prywatnie jest zaangażowany w rzemiosło piwowarskie, podziela radości i troski niewielkich przedsiębiorców.

Z początkiem 2020 roku wejdzie w życie ustawa nakazująca skrócenie terminów płatności do 60 dni, pojawiła się czarna lista nierzetelnych firm oraz wyższe odsetki za opóźnione płatności. Nowe przepisy mają zniechęcić do kredytowania się kosztem kontrahentów. Dlaczego przedsiębiorcy są wobec niej sceptyczni?

Założenia zmian mających przeciwdziałać powstawaniu zatorów płatniczych są w teorii jak najbardziej słuszne, a w części dotyczącej karania opóźnień w płatnościach - w większości właściwe i dosyć skuteczne. Wydaje się jednak, że próba regulacji długości terminów płatności, de facto ingerująca w swobodę ustalania warunków umów handlowych, ani nie służy przeciwdziałaniu zatorom płatniczym, ani też nie są to mechanizmy, które łatwo kontrolować i egzekwować. Trzeba bowiem rozróżnić dwa ważne pojęcia: termin płatności i termin faktycznej zapłaty. Termin płatności za zrealizowaną dostawę to jeden z bardzo ważnych parametrów decydujących o konkurencyjności oferty handlowej i jako taki nie powinien być regulowany, ponieważ ostatecznie decyduje o atrakcyjności cenowej produktu dostarczanemu konsumentowi. Natomiast opóźnienia w zapłacie, które narażają całe łańcuchy dostaw na problemy z płynnością, powinny być surowo karane. Przedsiębiorcy rozumieją tę różnicę i są sceptyczni, gdyż ograniczenie ich swobody w konstruowaniu oferty handlowej niesie dla nich określone skutki ekonomiczne, bo przecież nie każdy jest w stanie konkurować ceną (lub tylko ceną), a może stać się atrakcyjniejszy, proponując kupującemu dłuższy termin płatności. Nie zapominajmy także o branżach charakteryzujących się sezonowością, w których bardzo duża część sprzedaży i przychodu realizowana jest raz czy dwa razy w roku, a terminy płatności z przyczyn naturalnych sięgają tam nawet 270 dni i więcej. Takich działalności jest wbrew pozorom bardzo dużo, a nowe przepisy zupełnie o nich zapominają.

Polecamy także: Wzrost płacy minimalnej oznacza początek podwyżek w ogóle [rozmowa wideo z Henrykiem Dulanowskim]

Co zmieni się dla wierzycieli i dłużników?

Zacznijmy od tego, że aby stać się wierzycielem, należy podpisać kontrakt handlowy i wykonać dostawę, ponieważ wierzyciel to „właściciel” należności za zrealizowaną sprzedaż. Zmiany w przepisach dotyczące maksymalnego terminu płatności mogą ograniczyć atrakcyjność mniejszych dostawców, którzy dotychczas bardzo często konkurowali nie ceną, ale wyższą jakością i elastycznością oraz dłuższymi terminami płatności. W efekcie, paradoksalnie, mogą spaść obroty w małych firmach handlowych, ponieważ ustawa „kontroluje” terminy w transakcjach. Mniejszy wierzyciel dzięki krótszym terminom płatności powinien teoretycznie krócej czekać na płatność, ponieważ musi być ona kontraktowana na maksymalnie 60 dni, a samo opóźnienie w płatnościach będzie po prostu karane. Czy jednak nie zdarzy się tak, że odbiorcy będą zgłaszali reklamacje i spory, które pozwolą im ostatecznie zapłacić później, co doprowadzi do jeszcze większych zatorów płatniczych i być może większego obciążenia sądów zajmujących się takimi sporami. Z punktu widzenia dłużnika na pewno trudnymi i mocno dyscyplinującymi są kary za opóźnienia i nakładane przez UOKIK czy obowiązek obliczania kwoty odsetek za opóźnienie w transakcjach handlowych oraz wykazywania ich w księgach przez dużego przedsiębiorcę.

Polecamy także: Nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale żyjemy w czasach wielkiego bogactwa [rozmowa wideo z prof. Witoldem Orłowskim]

Dlaczego firmy boją się domagać swoich pieniędzy na oficjalnej drodze prawnej?

Chodzi tutaj o mniejsze firmy (dostawców), którzy działają z dużymi odbiorcami. Są dwie główne przyczyny tego zjawiska. Pierwsza to brak ekonomicznych możliwości skorzystania z profesjonalnej asysty prawnej, która pozwoliłaby wygrać szybko i stosunkowo tanio proces z dużym odbiorcą. Druga to obawa przed utratą dobrej relacji handlowej. Dlatego też mechanizmy karne za nieterminowe płatności, które zostały wprowadzone, są jak najbardziej słuszne, gdyż pozwolą łatwiej przeciwdziałać temu negatywnemu zjawisku i egzekwować „swoje” mniejszym wierzycielom. Jak już wspomniałem, karanie za praktyki niepłacenia w terminie to pozytywne zmiany, w przeciwieństwie do próby ustawowej kontroli kontraktowych terminów płatności, które mogą jedynie ograniczyć konkurencyjność mniejszych przedsiębiorstw, a w rzeczywistości będą bardzo trudne do wyegzekwowania.

Polski Związek Faktorów twierdzi, że problemem jest nie termin płatności, ale wpisany do wielu umów handlowych zakaz cesji wierzytelności. Związek walczy o zmiany w tym zakresie? Co jest największym problemem?

Tak, to prawda. Dla jednych 60 czy 90 dni to długi termin płatności, a dla innych już terminy 30- czy 45-dniowe stanowią spore wyzwanie gospodarcze. Branża faktoringowa wie to i widzi najdokładniej. Poza tym maksymalny, ustawowy 60-dniowy termin płatności, czyli konieczność trwania bez płynności za zrealizowaną dostawę przez taki właśnie okres, to przecież potrzeba sfinansowania tej luki pieniędzmi z zewnętrz. Rzeczywistość gospodarcza była, jest i będzie taka, że w większości przypadków dopasowanie strony zobowiązań i należności nie będzie możliwe i wspomniany deficyt płynności pojawi się zawsze - okresowo lub trwale. Zakaz cesji wierzytelności spowoduje, że takiej należności nie będzie można użyć ani jako przedmiotu finansowania (faktoring), ani zabezpieczenia finansowania (kredyt). A to już duży problem dla każdej firmy. Dlatego częścią zmian przeciwdziałających zatorom płatniczym powinno stać się ograniczenie możliwości stosowania czy egzekwowania zakazów przelewu wierzytelności, co właśnie proponuje Polski Związek Faktorów. Możliwość swobodnego dysponowania należnościami przez każdą firmę, jak jest to przecież w przypadku każdego innego składnika majątku, bezwzględnie pomoże w udrożnieniu całej gospodarki, czego dowodzi branża faktoringowa. Jej obroty będące swoistą miarą skali „oczyszczania” życia gospodarczego z zatorów płatniczych wynoszą już ponad 11 proc. PKB.

Polecamy także: Nie ma polskich marek znanych na świecie, po prostu nie ma [rozmowa wideo z Januszem Niedźwieckim]

Jak udało się znieść zakazy cesji w Wielkiej Brytanii?

Kodeksowe ograniczenie możliwości stosowania przelewu wierzytelności pieniężnych to anachronizm. Wprowadzanie go wiele, wiele lat temu w Polsce i innych krajach miało za zadanie chronić odbiorców przed swobodnym dysponowaniem długiem przez wierzycieli. Rzeczywistość gospodarcza doprowadziła jednak do sytuacji, że przepisy są używane i nadużywane przez odbiorców w stosunku do wierzycieli, ponieważ dzięki kodeksowym zakazom dłużnik niejako decyduje o płynności swojego dostawcy. Kilka krajów dojrzało już do tej zmiany, tak jak wspomniana Wielka Brytania. Nie mamy wątpliwości, że to jedynie kwestia czasu, kiedy te regulacje zostaną zmienione w większości europejskich gospodarek. Bądźmy przygotowani na to, że wprowadzenie zmian w zakresie stosowania zakazu cesji w umowach będzie procesem długotrwałym. W Wielkiej Brytanii trwało to 4 lata. Regulacje znoszące zakaz cesji weszły tam w życie 31 grudnia 2018 roku, dlatego za wcześnie jeszcze na omawianie skutków gospodarczych. Już dziś jednak wiadomo, że korzyść odniosą nie tylko mniejsze firmy, które uzyskają dostęp do dodatkowego finansowania w postaci faktoringu, ale również cała gospodarka brytyjska. Organizacja branżowa ABFA (Asset Based Finance Association) ocenia ogólną korzyść dla brytyjskiej gospodarki na 25 milionów funtów w pierwszym roku obowiązywania nowego prawa, do ponad 140 milionów funtów rocznie po pięciu latach.

60 Sekund Biznesu: Wyczerpuje się imigracja ukraińska

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3