Ta bydgoska spółka Skarbu Państwa została wystawiona na sprzedaż za 4 mln zł. Jednak to nie jedyny koszt, z którym musiałby liczyć się potencjalny inwestor. Formet jest zadłużony na ok. 9 mln zł, czyli na początek potrzeba aż 13 mln zł.
Zamówienia przynoszą Formetowi straty
- To przykre, że tak się stało - mówi anonimowo jeden z pracowników Fabryki Form Metalowych w Bydgoszczy. - Jednak, gdybym miał pieniądze, też bym się głęboko zastanowił nad kupnem tego zakładu. Nasi związkowcy chwalą się w mediach, że firma ma zamówienia, ale nikt nie mówi, że trzeba do nich sporo dokładać. Co to za biznes? Są postoje, a to, co produkujemy, generuje straty. Chyba lepiej nie wpędzać firmy w większe długi.
Kilkanaście dni temu Paweł Nadolny, _szef zakładowej Solidarności _miał nadzieję, że Formet zostanie sprzedany. - Firma nie zniknie. Są inwestorzy zainteresowani jej kupnem - twierdził. Wczoraj nie odbierał komórki.
- Aukcja nie odbędzie się, ponieważ nie zgłosili się inwestorzy - poinformowała nas zaś Alina Nowaczyk-Galińska, likwidatorka Formetu.
Chwilę później ...
Na stronie Ministerstwa Skarbu Państwa pojawiło się ogłoszenie: "Z uwagi na brak zgłoszeń do udziału w licytacji wyznaczonej na 4 października, której przedmiotem miała być sprzedaż akcji Skarbu Państwa w Fabryce Form Metalowych Formet w Bydgoszczy, która jest w likwidacji, aukcja nie odbędzie się."
Przypomnijmy, ministerialna likwidatora pojawiła się w Bydgoszczy 3 września. Zastąpiła odwołanego nagle prezesa Jacka Nowickiego. Wręczyła wypowiedzenia 119 na 130 pracownikom. Likwidacja firmy ma potrwać 2 lata.
W 10 lat 10 prezesów
Problemy Formetu ożywiły m.in. polityków. Zarzucają oni, że firma była nieodpowiedzialnie zarządzana. - Kto to widział, by przez 10 lat zmieniło się 10 prezesów, a w ostatnich dwóch było ich czterech? - dziwił się podczas ostatniej konferencji prasowej Solidarnej Polski w Bydgoszczy Krzysztof Magierowski, _przewodniczący sekcji "Gospodarka i Przedsiębiorczość" _stworzonej przez ugrupowanie Zbigniewa Ziobry.
