Gdzie jest oskarżony kierowca tira?! Proces o śmiertelny wypadek w Górsku nie ruszył

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Robert C., kierowca tira ukrywający padaczkę jest oskarżony o spowodowanie śmiertelnego wypadku w Górsku pod Toruniem. Jego proces dziś (28.08) nie ruszył, bo mężczyzna zniknął. Prokuratura nie objęła go dozorem policji ani zakazem opuszczania kraju.

- Ten człowiek mógł zabić każdego. Mógł uderzyć w autokar pełen dzieci. Trafiło na moją żonę... - mówi Wojciech Tomczyński, mąż zmarłej tragicznie kobiety. - Nie do pomyślenia jest to, że przez tyle lat ukrywał padaczkę i był zawodowym kierowcą. Do tych informacji doszliśmy my - rodzina - dzięki pomocy znajomych i przyjaciół. Przekazaliśmy je prokuraturze. Wtedy śledztwo od rejonowej przejęła Prokuratura Okręgowa w Toruniu.

Rodzina państwa Tomczyńskich mieszka w gminie Zławieś Wielka pod Toruniem. Pan Wojciech całe zawodowe życie związał z transportem. Od 15 lat jest pilotem wycieczek. Jego żona Krystyna, z zawodu krawcowa, też zaczęła się zajmować pilotowaniem. Turystyka była jej pasją.Tragicznego 30 stycznia 2017 roku kobieta postanowiła autem pojechać do Torunia, by odwiedzić studiującego tam syna. Było około godziny 13.00. Gdy stała na wyjeździe ze stacji paliw w Górsku, uderzył w nią tir. Nie miała szans w starciu z rozpędzoną, ogromną maszyną. Zginęła na miejscu.

Śledztwo w tej sprawie najpierw prowadziła Prokuratura Rejonowa Toruń Centrum Zachód. Rodzina zmarłej przekazuje, że to ona sama ustaliła własnymi ścieżkami, iż kierowca tira Robert C. jest chory na epilepsję i to od lat. Jak się okazało, mężczyzna ukrywał to przed pracodawcą i wyłudził od lekarza poświadczenie nieprawdy, czyli brak przeciwwskazań do bycia kierowcą. Tragicznego dnia najprawdopodobniej dostał ataku padaczki. Zjechał z drogi na pobocze i po przejechaniu bez hamowania kilkudziesięciu metrów uderzył w słup latarni. Zaraz po tym - w banner reklamowy, a na końcu w samochód pani Krystyny. Biegły ustalił, że kierowca jechał za szybko - na liczniku miał minimum 87 km/h przy ograniczeniu prędkości do 70.

Czytaj też

Dla męża ofiary szokującym faktem jest to, że Robertowi C. po wypadku zabrano prawo jazdy, ale dość szybko oddano. - Z naszych informacji wynika, że przynajmniej przez miesiąc jeszcze jeździł. Tymczasem to człowiek, który wcześniej już miał dwukrotnie zabierane prawo jazdy i różne wykroczenia na koncie - zaznacza Wojciech Tomczyński.

Śledztwo od prokuratury rejonowej przejęła Prokuratura Okręgowa w Toruniu. Po ponad dwóch latach od tragedii skierowała do
sądu akt oskarżenia przeciwko Robertowi C., zarzucając mu spowodowanie śmiertelnego wypadku oraz wyłudzenie poświadczenia nieprawdy od lekarza. Dziś ruszyć miał proces kierowcy, mieszkańca gminy Wąpielsk w powiecie rypińskim. Ten jednak nie stawił się w Sądzie Rejonowym w Toruniu. - Nie mam z nim kontaktu. Dzwoniłem przedwczoraj, wczoraj, jeszcze dziś. Nie znam powodu, dla którego mój klient nie stawił się - tłumaczył na sali rozpraw adwokat Tomasz Gadomski.

Robert C. nie przesłał do sądu żadnego usprawiedliwienia, nie zadzwonił. Nie wiadomo, co się z nim dzieje. - Prokuratura nie zastosowała wobec niego ani tymczasowego aresztowania, ani dozoru policji, ani zakazu opuszczania kraju. Jedynym zastosowanym środkiem zapobiegawczym było polecenie powstrzymania się od prowadzenia pojazdów mechanicznych - mówi adwokat Tadeusz Ardelli, reprezentujący rodzinę ofiary (mąż i syn są oskarżycielami posiłkowymi).

Sędzia Aleksandra Marek-Ossowska zdecydowała, ze jeśli w ciągu 3 dni oskarżony nie nadeśle usprawiedliwienia swojej nieobecności, to na kolejną rozprawę zostanie doprowadzony przez policję. - Jego zachowanie ewidentnie utrudnia postępowanie w sprawie - podsumowała. Robertowi C. grozi do 8 lat więzienia. - Na pewno będziemy domagali się dla niego kary bezwzględnego pozbawienia wolności oraz zakazu kierowania pojazdami - zapowiada adwokat Tadeusz Ardelli.

Obecny w sądzie prokurator Tomasz Sobczak przekazał dziennikarzom tylko, że śledztwo przejęto od prokuratury rejonowej z uwagi na rangę sprawy. Kolejny termin procesu: 16 października.

Spis Powszechny 2021: są pierwsze kary za odmowę spisania się

Wideo

Materiał oryginalny: Gdzie jest oskarżony kierowca tira?! Proces o śmiertelny wypadek w Górsku nie ruszył - Nowości Dziennik Toruński

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jajakobyły
Krótko - oskarżony zwiał. A co na to prokuratura - nie było podstaw. TO JEST CHORE PRAWO! W ten sposób oskarżony pokazała wała SĄDOWI. A "profesjonalizm" adwokata oskarżonego jest porażający.
G
Gość
nie znam powodu ;] moj klient i nic nie wiem ;] wzruszajacy "profesjonalizm" hahahha
G
Gość
panie Gadomski jak pan może brać TAKIE sprawy??? Nie wstyd panu? gościu ewidentnie winny i powinien już dawno siedzieć i tyle-tu nie ma żadnego wytłumaczenia i żadnej obrony!!!!
Dodaj ogłoszenie