Historyczna świadomość, średniowieczne proporcje

Hanka Sowińska hanna.sowinska@pomorska.pl
Widok na rynek od strony ul. Krętej (lata 30. XX w.). Autorem tego zdjęcia jest Włodzimierz Kałdowski, fotograf Bydgoszczy.
Widok na rynek od strony ul. Krętej (lata 30. XX w.). Autorem tego zdjęcia jest Włodzimierz Kałdowski, fotograf Bydgoszczy.
Prosi, woła, krzyczy. Jest jak wyrzut sumienia. Jak niegojąca się rana. Jak pęknięte serce.

Więc nie wolno dalej godzić się na to, co nam w spadku pozostawił niemiecki okupant. Pora najwyższa, by do zachodniej części Starego Rynku wróciło to, co przez wieki było symbolem miasta.

Tak mówią członkowie Społecznego Komitetu Rekonstrukcji Zachodniej Pierzei Starego Rynku im. Andrzeja Szwalbego i wszyscy ci, którzy "są bydgoszczanami z dziada pradziada", którym brakuje historycznej zabudowy, i którzy z "Małą Ojczyzną" związani są na dobre i złe.

Los zachodniej pierzei został przesądzony jesienią 1939 r. Władze okupacyjne ogłosiły, że chcą rozbudowywać ratusz, stąd rozbiórka jest konieczna. Dla zachowania pozorów poprawności działania nadburmistrz miasta Werner Kampe wystąpił do władz kościelnych o zgodę. Ks. Faustyn Alojzy Kaluschke, który w listopadzie 1939 r. został mianowany dziekanem bydgoskim był przeciwny; przypomniał wtedy znaczenie kościoła dla utrzymania ducha niemieckiego w mieście. Kampe podzielał argumenty dziekana, ale swoje zrobił. 8 stycznia 1940 r. w świątyni odprawiona została ostatnia msza.

Zbrodnia pod kościołem

Kościół pojezuicki pw. św. Ignacego Loyoli (pierwotnie pw. św. Krzyża) powstał w I połowie XVII w. Skromna, jednonawowa świątynia nie miała wówczas wież. Pojawiły się dopiero pod koniec stulecia. 18 czerwca 1848 r. nad miastem przeszła trąba powietrzna, która zniszczyła barokowe wieże. Nikt chyba wówczas nie myślał, by świątynię rozbierać. Przeciwnie. Przebudowana w latach 80. (pojawiły się wtedy smukłe wieże z neoklasycystycznymi hełmami) przetrwała w tym kształcie do 1940 r. 9 i 10 września 1939 r. pod murami kościoła i sąsiadującego z nim gmachem Muzeum Miejskiego rozegrał się dramat. W sobotę i niedzielę Niemcy rozstrzelali ponad 50 bydgoszczan. Nazwiska 48 są znane.

Hitlerowska propaganda rozpowszechniała informacje, że kościół zburzyli Brytyjczycy. Zdjęcia pokazywane w niemieckiej prasie miały być dowodem bestialstwa lotników angielskich, którzy nie potrafili uszanować katolickiej świątyni.

Okupacyjnym władzom Bydgoszczy nic nie wyszło z rozbudowy ratusza (bo Hitlerowi nie udało się zrealizować planów budowy tysiącletniej III Rzeszy). Ale zniszczeń dokonały.

- Natomiast powojenne władze miasta nic nie zrobiły, by odtworzyć zabudowę zachodniej pierzei. Przy każdej okazji, niczym mantrę, powtarzamy, że Bydgoszcz jest jedynym miastem w Polsce, które nie odbudowało swojej śródmiejskiej substancji ze zniszczeń wojennych. Z ruin podniesiono Wrocław, Gdańsk,ę. W latach 70. odtworzono Zamek Królewski, niedawno w stolicy powstały kamienice przy placu Teatralnym, teraz na placu Piłsudskiego wyrośnie Pałac Saski. A my? Tak jakbyśmy nie kochali tego miasta, jakby nie zależało nam na przywróceniu tego, co było jego symbolem i wizytówką - mówi Stefan Horbulewicz, bydgoszczanin z urodzenia.

Od ponad dwóch lat jest członkiem Społecznego Komitetu Rekonstrukcji Zachodniej Pierzei. Ubolewa, że nie umiemy, bez emocji, rozmawiać o zachodniej stronie rynku. - O innych fragmentach miasta dyskutujemy bez żadnych problemów, a o pierzei nie potrafimy. Dlaczego?

Dziwi się też stanowisku prezydenta Konstantego Dombrowicza. - Jeszcze niedawno miał inny pogląd. Zmienił zdanie. Z nami nie chce rozmawiać. Natomiast za pośrednictwem mediów wysyła coraz bardziej zaskakujące i niepokojące sygnały. W grudniu, w jednej z gazet, przeczytałem, że prezydent nie chce na rynku widokówki.

Oficjalnie nie powiedział, że wycofał się ze swoich wcześniejszych deklaracji. Dwa lata temu mówił, że jest za odbudową, że tylko trzeba usiąść i podyskutować.
Ten projekt jest ciekawy. Podpisałbym się pod nim obiema rękami. Myślę, że będziemy go realizować, jest naprawdę dobry. Jak się wszyscy zbierzemy, jak wszyscy bydgoszczanie będą tego bardzo chcieli to widzę olbrzymią szansę. Potrzebne nam jest serce Bydgoszczy, które kiedyś biło, a z powodu wojny bić przestało (wypowiedź prezydenta Konstantego Dombrowicza dla bydgoskiej telewizji z okazji 660. urodzin Bydgoszczy, czerwiec 2006 r.)

Zgody na zabudowę zachodniej pierzei nie wyraża także Społeczny Komitet Obrony Pomnika Walki i Męczeństwa. - Ależ my stale ze sobą rozmawiamy. To nieprawda, że między nami jest mur nie do przebycia. Potrafimy się dogadać i już to robimy. O pomniku nie chcemy decydować. To musi być "okrągły stół". Uważamy, natomiast, że nic tak godnie nie upamiętni zamordowanych bydgoszczan jak właśnie tablica wmurowana w ścianę kościoła. Każdemu, kto pojawi się na rynku będzie można powiedzieć: "To stało się w tym miejscu" - mówi Stefan Horbulewicz.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie