MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Jabłka wpędzają sadowników w kłopoty. Niepewność zjadła zysk, niektórzy wpadli w panikę

Lucyna Talaśka-Klich
Lucyna Talaśka-Klich
Czy także w tym roku część jabłek nie zostanie zebranych? Sadownicy twierdzą, że teraz nałożyło się kilka problemów.
Czy także w tym roku część jabłek nie zostanie zebranych? Sadownicy twierdzą, że teraz nałożyło się kilka problemów. Wojciech Wojtkielewicz
Niektórzy sadownicy wpadli w panikę i starają się za wszelką cenę sprzedać jabłka przed zimą, by uniknąć kosztów ich przechowywania. Ceny są tak niskie, że trudno pokryć koszty zbioru.

- Takiej niepewności na rynku owoców jeszcze nigdy nie było - twierdzi Paweł Pączka, prezes Grupy Producentów Owoców Galster w Wierzchucicach (pow. bydgoski), który przyznaje, że właściciele sadów od co najmniej kilku lat dostają za jabłka najwyżej jedną trzecią ceny widocznej na sklepowych półkach. - Jabłka od dawna są „zaczarowane”, bo nawet producenci działający w grupach nie mają wpływu na ceny. Jednak tym razem nałożyło się kilka problemów.

Pierwszy z nich dotyczy bardzo niskich cen oferowanych sadownikom przez klientów hurtowych. - Za kilogram jabłek deserowych odbiorcy płacą ok. 80 groszy (w hurcie), za kilogram przemysłowych 35 groszy - mówi prezes wierzchucińskiej grupy.

- Ceny są fatalne - uważa Piotr Grochowalski, sadownik z miejscowości Zduny (pow. brodnicki). - A nad naszymi sadami jabłoniowymi przeszło gradobicie i mniej więcej połowa tych owoców będzie nadawała się tylko do przemysłu.

Dodaje, że jabłka będą chcieli sprzedać jak najszybciej, by uniknąć kosztów przechowywania.

Koszty przechowywania owoców bardzo wzrosły

Rosnące koszty przechowywania to kolejny poważny problem sadowników. - Energia elektryczna jest tak droga, że nasza grupa zamierza włączyć chłodnie jak najpóźniej i jak najszybciej je wyłączyć - dodaje Paweł Pączka. - Obliczyliśmy, że przechowanie kilograma jabłek to co najmniej 50 groszy za sam prąd, a biorąc pod uwagę także ubytki związane z przechowywaniem, to wiosną sadownicy powinni dostawać co najmniej 2 złote za kilogram. Nie ma pewności, że odbiorcy tyle zechcą zapłacić, więc niektórzy sadownicy sprzedają nawet za grosze.

To też może Cię zainteresować

- Sadownicy wpadli w panikę, ponieważ boją się, że na przechowywaniu jeszcze stracą - twierdzi Mirosław Maliszewski prezes Związku Sadowników RP, który o problemach branży rozmawiał 21 września z Henrykiem Kowalczykiem, wicepremierem i ministrem rolnictwa.

Jego zdaniem sadownicy potrzebują rekompensat za wycofanie owoców z rynku (z przeznaczeniem na cele charytatywne). - Domagamy się także wpływu na przemysł przetwórczy, który dyktuje ceny - dodał Maliszewski. - I udrożnienia systemu wydawania wiz dla pracowników np. z Nepalu czy Uzbekistanu, bo brakuje nam rąk do pracy.

Problemy z brakiem pracowników i z rosnącymi kosztami kredytów

Zdaniem Pawła Pączki problem z brakiem pracowników sezonowych może doprowadzić do tego, że część jabłek zostanie na drzewach.

- Stawki za zbiór też są problemem, bo oczekiwania płacowe rosną, a jabłka są bardzo tanie - mówi prezes grupy. - Zainwestowaliśmy w maszyny i urządzenia ułatwiające zbiór. U nas nie zrywa się jabłek do wiader, ale do pojemników na szelkach, albo na taśmę (stojąc na platformie, nie na drabinie). Ciągle prowadzimy nabór pracowników, szkolimy. Osoby, które potrafią zrywać jabłka delikatnie i sprawnie mogą zarobić 150-200 zł dziennie. Gorzej jeśli ktoś ma zajęte ręce smartfonem (to dotyczy głównie młodych osób) albo papierosem (ten problem mają przede wszystkim starsi pracownicy).

Inwestowanie w sady wiąże się z kredytami. - Odsetki od jednego z kredytów wzrosły nam dwudziestokrotnie! - twierdzi prezes Pączka. - A niektórzy sadownicy nie mają nawet na opłacenie rachunków za nawozy.

To też może Cię zainteresować

Dodaje, że część sadowników w Polsce postawiło na produkcję jak najmniejszym kosztem (ograniczyli stosowanie nawozów, środków ochrony roślin) a to odbiło się na jakości owoców. Z tego powodu więcej ich trafi do przetwórstwa. - Jednak nie ma uzasadnienia, by płacić poniżej 60 groszy za kilogram tych owoców - uważa Paweł Pączka. - Przecież USA prowadzi wojnę handlową z Chinami, więc koncentrat jabłkowy kupi w Europie, czyli w dużej mierze z polskich sadów.

Zdaniem Maliszewskiego problemy polskich sadowników wiążą się również z zamknięciem eksportu do takich krajów jak: Białoruś, Kazachstan czy Mongolia. Egipt, który dotąd kupował sporo jabłek, już wiosną ograniczył te zakupy, by pieniądze przeznaczyć na zboże.

- Mam nadzieję, że będzie komu w tym roku zebrać, posortować i zapakować nasze jabłka - dodaje prezes grupy.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Jak kupić dobry miód? 7 kroków

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska