"Kuchenne rewolucje" w Toruniu. Szef: "Inaczej bym splajtował"

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
- Dlaczego wzięliśmy udział w "Kuchennych rewolucjach" skoro mieliśmy dobre jedzenie? Liczymy na reklamę. W pandemii obroty spadły o 98 procent. Inaczej zamknąłbym lokal w grudniu - nie kryje młody Norbert Gackowski, współwłaściciel restauracji na starówce w Toruniu.

Właśnie odjechała stąd Magda Gessler z ekipą "Kuchennych rewolucji". Lokal z kuchnią wschodnią, dotąd działający przy ul. Łaziennej 13 pod nazwą "Baku" zostawiła odmieniony przynajmniej wizualnie. To dziś (27.11) restauracja o nazwie "List z Kaukazu". Wnętrza, po metamorfozie, cieszą oczy kolorowymi ścianami, nowymi meblami i dekoracjami. Dominują turkusy i złociste żółcienie.

ZOBACZ WIDEO: Jak żyło się sto lat temu w Toruniu?

Od soboty 28 listopada, lokal znów się otwiera dla klientów. Oczywiście, tak jak otworzyć się może dziś każda restauracja w pandemii: tylko "na dowóz". Właściciele lokalu zapewniają jednak, że z menu nie tylko nie zniknęły przysmaki kaukaskiej kuchni, ale są jeszcze lepsze. Chaczapuri, chinkali, dania z bakłażanem i baraniną - wszystko to będzie można od jutra zamawiać. I samemu ocenić, czy sznyt nadany potrawom przez Magdę Gessler wyszedł ofercie na lepsze.

Restaurację prowadzą wspólnie 25-letni Norbert Gackowski i doświadczona w sztuce kulinarnej Natalia Michajłowa, szefowa kuchni pochodząca z Odessy. Trafiła do Torunia wiedziona głosem serca - wyszła za mąż za ojca Norberta. Losy ich splotły się rodzinnie i zawodowo. Lokal "Baku" (stara nazwa) otworzyli przed rokiem. Dlaczego do swojego życia wpuścili telewizyjną ekipę i Magdę Gessler? Młody właściciel postanowił jasno odpowiedzieć na padające pytania.

Polecamy

"Jesteśmy dopiero 11 miesięcy na mapie gastronomicznej Torunia. W tym czasie przyszły dwie fale koronawirusa. Ja, jako osoba prowadząca restaurację, która dopiero co skończyła 25 lat, nie mam absolutnie żadnego zaplecza finansowego czy oszczędności. Wszystko było zorganizowane pod mały kredyt na start, co widać było po ubogim wnętrzu. Bardzo chciałem się utrzymać przy tym co zaplanowałam sobie rok temu. Jednak kiedy od 2 miesięcy nie zarabiasz nawet na koszty, to niemożliwe. Od czasu wprowadzenia opcji jedynie na wynos obroty spadają o 98 procent" - wyznał na facebookowym profilu lokalu Norbert Gackowski.

Zapewnił od razu sympatyków, że zapraszając Magdę Gessler do siebie nie bał się o smak swojej kuchni. Zresztą, jak podkreśla, podczas rewolucji żadne istotne zmiany w menu nie zostały wprowadzone. "Mam nadzieję, że ten krok pomoże nam w reklamie i pozwoli przetrwać. Gdyby nie on, to prawdopodobnie musiałbym zamknąć lokal na początku grudnia. A tak jest światełko w tunelu, że chociaż odrobinę zwiększy się ilość dowozów, dzięki czemu nie będą powiększały się długi. Mam nadzieję, że teraz chociaż trochę rozumiecie moją decyzję - napisał młody gastronom."

Czytaj także

Czy "List z Kaukazu" przy ul. Łaziennej 13 faktycznie odbije się od pandemicznego dna za sprawą promocji poprzez telewizyjny program? To możliwe, nawet przy ciągnących się dłużej obostrzeniach w gastronomii. Restauracje, które Magda Gessler rewolucjonizowała w ostatnim czasie w Toruniu trwają, działają, sprzedają dania na wynos. Tak jest w przypadku małej tajskiej knajpki "Żar Tandoorii" przy ul. Małe Garbary i dużej pizzerni "Osteria di Bitondo" przy Rynku Nowomiejskim. Tak też działa włoska "La Nonna Siciliana" przy ul. Łaziennej (na przeciwko lokalu Norberta Gackowskiego), również po "Kuchennych rewolucjach".

Oczywiście, "List z Kaukazu" czeka i liczy na tę wielką reklamę ogólnopolską, która jest możliwa po emisji programu jego udziałem. Zanim do tego dojdzie, Magda Gessler zgodnie ze scenariuszem, powróci za jakiś czas do Torunia i sprawdzi, czy restauratorzy zastosowali się do jej rad. O ciągu dalszej tej historii będziemy zatem pisali, a później z przyjemnością zapowiemy termin emisji programu na antenie.

Przed wyjazdem z Torunia znana restauratorka zdradziła, w jakim hotelu w naszym mieście mieszkała przez kilka dni "Kuchennych rewolucji". To Nicolaus Hotel&Culinary. "Miejsce numer 1 w Toruniu" - ogłosiła Magda Gessler na swoim facebooku. Pochwaliła hotel za komfort, intymność i atmosferę. "Gorąco wszystkim polecam!" - napisała, dołączając sympatyczny filmik. Hotel z pewnością zyskał w trudnych czasach pandemii trochę reklamy.



Wideo

Materiał oryginalny: "Kuchenne rewolucje" w Toruniu. Szef: "Inaczej bym splajtował" - Nowości Dziennik Toruński

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie