28-letni Łukasz C. jest znany wielu gorzowianom, a zwłaszcza kibicom żużla. Gdy w 2008 roku Stal Gorzów ponownie zaczęła startować w ekstralidze, przez kilka lat był jednym z juniorów ligowej drużyny. Na żużlu jeździł do 2013 r. a zimą 2014/2015 znalazł zatrudnienie jako sanitariusz na szpitalnym oddziale ratowniczym w gorzowskiej lecznicy wojewódzkiej. Zaczął też jeździć szpitalną karetką.
Za kierownicą karetki siedział też 10 maja tego roku. Tego dnia - jak po raz pierwszy całą sprawę opisało gorzowskie radio Eska – Łukasz C. miał pojechać do Częstochowy. Przed podróżą wraz z sanitariuszem miał podjechać jednak do sklepu spożywczego. Tam miał zakupić alkohol i wypić go w karetce. Wszystko miała widzieć ekspedientka. I to ona miała zadzwonić na policję.
Prokuratura: Łukasz C. miał 0,94 promila alkoholu
Zdarzenie z 10 maja potwierdził nam rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Łukasz Gospodarek. Były żużlowiec miał 0,94 promila alkoholu w organizmie. – Grozi mu do dwóch lat więzienia – powiedział nam we wtorek 2 czerwca rzecznik prokuratury.
- Po tym wydarzeniu Łukasz C. stracił pracę w szpitalu - informuje rzecznik szpitala.
Na razie Łukasz C. poniósł konsekwencje zawodowe. – Po tym wydarzeniu stracił pracę w szpitalu – mówiła GL Agnieszka Wiśniewska, rzecznik szpitala wojewódzkiego w Gorzowie.
- Mój klient żałuje, że jego nazwisko, które jeszcze niedawno pojawiało się w mediach w pozytywnym kontekście walki z koronawirusem, teraz pojawia się w negatywnym kontekście. Do czasu zgromadzenia dowodów przez prokuraturę, nie będziemy składać żadnych wyjaśnień – mówi mec. Patryk Broszko, pełnomocnik Łukasza C.
Łukasz C., były żużlowiec Stali Gorzów po pijaku prowadził k...
Czytaj również:
Spowiedź żużlowca
ZOBACZ WIDEO:
