- Mięso to nie jest używka! - mówią rolnicy. Konsument musi mieć wolny wybór

Lucyna Talaśka-Klich
Lucyna Talaśka-Klich
Producenci wołowiny podkreślają, że na efekty pracy muszą poczekać średnio dwa lata, a przez ten czas wiele może się zmienić
Producenci wołowiny podkreślają, że na efekty pracy muszą poczekać średnio dwa lata, a przez ten czas wiele może się zmienić Lucyna Talaśka-Klich
Producenci wołowiny, wieprzowiny i drobiu twierdzą, że planowane w Unii Europejskiej ograniczenia w reklamie mięsa uderzą przede wszystkim w nasze gospodarstwa rodzinne. Bo koncerny i tak sobie poradzą.

- Pomysł dotyczący zakazu reklamy mięsa może zaszkodzić wielu polskim gospodarstwom - uważa Mateusz Stachowiak, prowadzący rodzinne gospodarstwo w Rzemieniewicach (gm. Kcynia). - Najwidoczniej komuś bardzo zależy na tym, że zarobić na wegańskiej rewolucji. A konsumenci powinni mieć wybór.

Zobacz wideo: Wścieklizna nadal groźna

Apelują o pomoc do komisarza

I właśnie dlatego polscy hodowcy są przeciwni planowanym ograniczeniom w reklamie mięsa. W apelu, który skierowali do Janusza Wojciechowskiego - unijnego Komisarza ds. Rolnictwa napisano m.in.: „#Hodowcyrazem, wspólna inicjatywa największych organizacji zrzeszających polskich hodowców zaniepokojona jest toczącymi się w Parlamencie Europejskim dyskusjami. To próba narzucenia przez relatywnie wąskie grono osób swojego punktu widzenia wszystkim, przy częstym wykorzystaniu nierzetelnych informacji mających zdyskredytować hodowców. (...)”

Ich zdaniem próby zakazu reklamy mięsa uderzą w setki tysięcy hodowców oraz we wszystkich konsumentów, pozbawiając ich dostępu do szerszej informacji i ograniczając samodzielne wybory zakupowe.

Bulwersuje ich także to, że np. próbuje się porównać kroki podejmowane wobec czerwonego mięsa z tymi, jakie wcześniej podjęto wobec alkoholu i wyrobów tytoniowych. Podkreślają, że mięso nie jest używką, nie prowadzi do nałogów. Ich zdaniem argumenty przeciwników mięsa dotyczące ekologii jak i dobrostanu zwierząt też są nietrafione

To też może Cię zainteresować

Pod apelem podpisali się:Ignacy Zaremba, Polski Związek Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej „POLSUS”; Mariusz Olejnik, prezes Federacji Związków Pracodawców – Dzierżawców i Właścicieli Rolnych; Aleksander Dargiewicz, prezes Krajowego Związku Pracodawców – Producentów Trzody Chlewnej POLPIG; Piotr Kulikowski, prezes Krajowej Rady Drobiarstwa – Izba Gospodarcza; Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego; Jacek Zarzecki, prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego i Leszek Hądzlik, prezydent Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka.

Pod apelem podpisali się przedstawiciele: Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej „POLSUS”; Federacji Związków Pracodawców – Dzierżawców i Właścicieli Rolnych; Krajowego Związku Pracodawców – Producentów Trzody Chlewnej POLPIG; Krajowej Rady Drobiarstwa – IG; Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego; Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego i Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka.

Małe i średnie gospodarstwa stracą, koncerny mogą zyskać

- Taka nagonka na producentów mięsa i mieszanie ludziom w głowach może bardzo pomóc tym, którzy chcą zarobić na produkcji sztucznego białka - uważa Jan Biegniewski, wiceprezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej „POLSUS”, hodowca z Wronia (pow. wąbrzeski). - Duże koncerny, które teraz produkują mięso, jutro mogą zająć się czymś innym, np. produkcją żywności bezmięsnej. Panowie w białych kołnierzykach nie stracą, takie zmiany mogą uderzyć w tych którzy są przywiązani do ziemi, do produkcji w rodzinnych gospodarstwach.

- Nie można robić nagonki na rolników twierdząc, że mięso jest niedobre, a produkcja zwierzęca szkodzi środowisku. To nieprawda! - dodaje gospodarz z Rzemieniewic.

(...)Tezy o rzekomej szkodliwości mięsa dotyczą tylko niewłaściwej ich obróbki albo spożywania z zachwianiem wymogów dietetycznych. Mięso spożywane w rozsądnych ilościach stanowi naturalny i niezbędny składnik diety każdego człowieka. (...) przypominają hodowcy.

To też może Cię zainteresować

- Europejski Zielony Ład ma doprowadzić do ograniczenia stosowania chemii w rolnictwie, a przecież dzięki zwierzętom powstaje naturalny nawóz - zauważa Mateusz Stachowiak, który ma 140 sztuk bydła. Dodaje, że zła atmosfera wokół produkcji zwierzęcej zniechęca rolników. A w przypadku wołowiny czas produkcji jest długi. Rolnicy nie będą chcieli inwestować w coś, co za dwa lata może być dla nich problemem - uważa gospodarz.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie