Na spotkanie z prezydentem miasta, zorganizowane w gmachu Szkoły Podstawowej nr 6, przyszło niewielu mieszkańców ulicy Płockiej. - Wszędzie mamy daleko, to zbyt duża odległość, by przejść pieszo, a autobus kosztuje - twierdzi pani Halina. Trudno więc się dziwić, że wielu mieszkańców ulicy Płockiej, w tym osiedla leżącego w pobliżu tamy, korzysta na co dzień z rowerów.
To najtańszy środek lokomocji dający w dodatku poczucie, że robi się coś dobrego dla siebie. Płocką jednak jeździ się niezbyt bezpiecznie, ulica nie ma bowiem wydzielonego pasa dla jednośladów.
- Już na spotkaniu z prezydentem o konieczności wybudowania wzdłuż ulicy Płockiej ścieżki rowerowej mówił jeden z sąsiadów - przypomina Paweł Frydrych. I dodaje, że sprawa wcale nie jest błaha. - Chodzi nie tylko o nas, mieszkańców tej ulicy, ale także innych włocławian, dojeżdżających do pracy - mówi pan Paweł. - W zakładach, znajdujących się w pobliżu, jak Koło, "Nobiles", Zakład Energetyczny i inne, pracuje mnóstwo osób. Wiele z nich korzysta z rowerów, co można zauważyć zwłaszcza w godzinach porannych. Jadą wąską ulicą, spychani przez liczne samochody, jadące w stronę Płocka, Lipna i tak dalej.
Zdaniem pana Pawła, ścieżka wzdłuż Płockiej pozwoliłaby na utworzenie rowerowej obwodnicy. Od Falbanki, al. Królowej Jadwigi i Kazimierza Wielkiego można by dojechać właśnie do Płockiej, dalej do bulwarów, na Zazamcze i z powrotem na Południe.
Nie tylko mieszkańcy Płockiej chcą na rowerach bezpiecznie jeździć do centrum miasta. Nie tylko włocławianie z innych dzielnic marzą o spokojnym dotarciu na rowerach do zakładów pracy, mieszczących się w pobliżu. - Rowery to także podstawowy środek lokomocji dla większości działkowców, mających swoje ogródki na trasie w kierunku Modzerowa - przypomina jeden z mieszkańców.
Dla Czesława Żołnowskiego, który często jeździ na rowerze, winę za istniejący stan rzeczy ponoszą ludzie, niewrażliwi na takie sprawy, zajmujący w mieście kierownicze stanowiska. - Studzienki są tak usytuowane, że nietrudno wpaść w nie i złamać koło. W czasie opadów rowerzyści są ochlapywani przez przejeżdżające auta, bowiem w dziurach na jezdni gromadzi się woda Piotr Kosseda, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg, przyznaje, że wzdłuż Płockiej przydałaby się ścieżka rowerowa, są jednak problemy z miejscem dla niej. Nie ma też pieniędzy na przerobienie na ścieżkę jednego z chodników. Trzeba więc czekać, nikt nie wie, jak długo.