Sytuacja taka jest na przejściu przez ulicę Kruszyńską i aleję Królowej Jadwigi.
- Przy niekorzystnym układzie świateł, który zdarza się bardzo często, stoi się tam kilka minut - mówi Tomek, mieszkaniec Południa.
Układ świateł jest tak niekorzystny, że mieszkańcy wydłużają sobie drogę, aby nie tracić czasu na stanie na światłach. Niestety sytuacja z ulicy Kruszyńskiej nie jest odosobniona. O czym na spotkaniach z prezydentem dużo mówili włocławianie. Marek Wojtkowski obiecał się sprawie przyjrzeć.
Czytaj: Sygnalizacja świetlna we Włocławku nie wymaga poprawki?
Podobna sytuacja pojawia się kilka kroków dalej na skrzyżowaniu ulic Kruszyńskiej i Planty. To kolejne miejsce, gdzie w oczekiwaniu na wszystkie zielone światła umożliwiające przejście na drugą stronę ulicy zmuszeni jesteśmy czekać kilka minut. Warto podkreślić, że na obu skrzyżowaniach zamontowane są przyciski, które w zamyśle mają przyspieszyć zapalenie się zielonego światła. Wystarczy jednak, że do wspomnianego przycisku dotrzemy o sekundę za późno, aby wspólnie z kierowcą samochodu stać na czerwonym świetle.
- Te włączniki świateł miały pomagać, a tak naprawdę wydłużają tylko oczekiwanie - żali się pan Tomek.
Sytuacje, w których zarówno kierowca jak i pieszy ma czerwone światło zdarza się na wielu włocławskich skrzyżowaniach. Czy jest sens montowania przycisków sterowania światłami na skrzyżowaniach, gdzie i tak zmuszeni jesteśmy odczekać zmianę całego cyklu? O problemach z sygnalizacją świetlną wielokrotnie mówiła radna Olga Krut-Horonziak, która na ostatniej sesji zaproponowała, aby wspólnie z osobami odpowiedzialnymi za sygnalizację przejść się po mieście i sprawdzić czy są one dobrze zsynchronizowane.
Czytaj e-wydanie »