Najpierw „Nie czas umierać”, później czas na pożegnanie, czyli Polska przed San Marino

Tomasz Biliński
Tomasz Biliński
Najpierw „Nie czas umierać”, później czas na pożegnanie, czyli Polska przed San Marino
Najpierw „Nie czas umierać”, później czas na pożegnanie, czyli Polska przed San Marino Bartek Syta / Polska Press
Udostępnij:
Paulo Sousa wciąż nie ma do dyspozycji wszystkich graczy, ale jest lepiej niż było. Do kadry dołączył Łukasz Fabiański, który w sobotę pożegna się z reprezentacją Polski.

Portugalski selekcjoner Biało-Czerwonych od początku pracy z naszą drużyną musi radzić sobie z nieobecnościami piłkarzy z różnych powodów. Głównie urazów, ale już się zdarzyło, że zawodników wykluczał koronawirus. Na trwającym zgrupowaniu - do czwartku - pandemia nie dała się kadrowiczom we znaki. Z powodu naderwania mięśnia czworogłowego wypadł „tylko” bramkarz Fiorentiny Bartłomiej Drągowski (w jego miejsce dowołany został Radosław Majecki z AS Monaco). Pozostali pomału odzyskują siły.

Do treningów na pełnych obrotach powrócili Kamil Glik, Bartosz Bereszyński i Piotr Zieliński, którzy przygotowania do spotkań eliminacji mistrzostw świata z San Marino na PGE Narodowym w Warszawie (sobota, godz. 20.45, transmisja TVP 1 i Polsat Sport Premium) i Albanią w Tiranie (wtorek, 20.45, TVP 1, Polsat Sport Premium) rozpoczęli delikatnie. Jeśli nie wydarzy się nic złego, wszyscy powinni być do dyspozycji Sousy od pierwszej potyczki.

Inaczej rzecz się ma z Damianem Szymańskim. Strzelec wyrównującego gola z Anglią w miniony weekend w meczu AEK Ateny naciągnął więzadło w kolanie. Przyleciał na zgrupowanie, ale we wtorek i w środę ćwiczył z fizjoterapeutą. Natomiast w czwartek pojawił się na boisku treningowym Legii Warszawa przy Łazienkowskiej, ale trenował indywidualnie. Jego występ przeciwko San Marino wydaje się wykluczony. Na dziś wątpliwa jest także jego gra w Tiranie. W pierwszym i drugim przypadku na pewno zabraknie kontuzjowanych Macieja Rybusa i Arkadiusza Recy, a także z powodów osobistych Nikoli Zalewskiego.

Pozostali powołani kadrowicze są gotowi, a w czwartek do zajęć z drużyną dołączył Łukasz Fabiański. 36-letni bramkarz w sierpniu ogłosił zakończenie reprezentacyjnej kariery. Pożegnalny mecz rozegra w sobotę na wypełnionym po brzegi PGE Narodowym. 56-krotny reprezentant Polski ma rozpocząć spotkanie w pierwszym składzie. Gdy będzie opuszczał boisko, drużyna pożegna go szpalerem. Jeszcze przed hymnami otrzyma od prezesa PZPN Cezarego Kuleszy m.in. koszulkę z numerem „57” - na pamiątkę liczby występów z orłem na piersi. Zostaną na niej odnotowane wszystkie mecze, w których Fabiański zagrał.

Bramkarz West Ham United - obok Paulo Sousy - ma być gościem piątkowej konferencji prasowej, która odbędzie się po treningu na PGE Narodowym. Natomiast jeszcze w czwartek zespół wybrał się do kina na najnowszy film o Jamesie Bondzie - „Nie czas umierać”.

Następnie przyjdzie czas na zdobywanie punktów w eliminacjach przyszłorocznego mundialu. Po sześciu kolejkach (i na cztery do końca kwalifikacji) Biało-Czerwoni mają ich 11 i zajmują trzecie miejsce. Przed nimi są reprezentacje Albanii (12 pkt) i Anglii (16 pkt). Gdy Polska będzie rywalizować u siebie z San Marino (0 pkt), na wyjazdach Albania zagra z Węgrami (10 pkt), a Anglia z Andorą (3 pkt). O ile awans na mistrzostwa świata z pierwszego miejsca przez wicemistrzów Europy wydaje się kwestią czasu, o tyle w walce o baraże każdy punkt jest na wagę złota.

Rywalizacja o bilety do Kataru rozpocznie się już w piątek. Niewykluczone, że na dniach zdobędą je Niemcy i Duńczycy. Zwłaszcza, jeśli pierwsi ograją przed weekendem Rumunię, a Armenia straci punkty na Islandii. Wówczas już w poniedziałek, pokonując na wyjeździe Macedonię Północną, mogą zostać pierwszą europejską drużyną, która wywalczyła awans.

W jeszcze lepszej sytuacji jest Dania. Drużyna Kaspera Hjulmanda jako jedyna w eliminacjach ma komplet punktów po sześciu meczach. Jakby tego było mało, nie straciła ani jednej bramki! Ma siedem punktów przewagi nad Szkocją i osiem nad Izraelem. Jeśli wygra sobotnie starcie z Mołdawią i wtorkowe z Austrią, wtedy bez względu na wyniki innych spotkań zapewni sobie udział w mundialu.

Natomiast w niedzielę odbędą się finałowe mecze Ligi Narodów. W pierwszym półfinale Włochy przegrały z Hiszpanią 1:2. To ich pierwsza porażka od 37 spotkań! Obie ekipy rywali w starciach o trzecie (godz. 15) i pierwsze miejsce (20.45) poznały po zamknięciu wydania, gdy odbyło się spotkanie Belgii z Francją. Transmisje w TVP 1 i Polsacie Sport.

JUŻ IDZIESZ? MOŻE CIĘ ZAINTERESUJE:

JUŻ IDZIESZ? MOŻE CIĘ ZAINTERESUJE:

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Materiał oryginalny: Najpierw „Nie czas umierać”, później czas na pożegnanie, czyli Polska przed San Marino - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie