Nazwy bydgoskich dworców kolejowych trafiły na biurko ministra. Czy będą zmiany?

Wojciech Mąka
Wojciech Mąka
Zmiana nazw dwóch bydgoskich dworców trafiła aż do ministra infrastruktury, bo ani PKP, ani bydgoski ratusz nie kiwnęły w tej sprawie palcem.
Zmiana nazw dwóch bydgoskich dworców trafiła aż do ministra infrastruktury, bo ani PKP, ani bydgoski ratusz nie kiwnęły w tej sprawie palcem. Dariusz Bloch
Zmiana nazwy dworców kolejowych "Bydgoszcz Bielawy" i "Bydgoszcz Akademia" oparła się aż o ministerstwo infrastruktury. Aktualizacji domaga się bydgoski poseł PiS Piotr Król wspierany przez grupę mieszkańców. Oprócz tego w sprawie cos drgnęło.

Zobacz wideo: Duże zmiany w kodeksie drogowym. To musisz wiedzieć!

Poseł Piotr Król skierował do ministra infrastruktury interpelację, pytając, jakie są możliwości zmiany nazw dwóch bydgoskich stacji kolejowych: Bydgoszcz Bielawy i Bydgoszcz Akademia.

Niestety w Bydgoszczy dwie stacje pasażerskie posiadają nazwy niezgodne z obowiązującymi w tym zakresie wytycznymi, tzn. w nazwie pierwszy człon powinien być tożsamy z nazwą miejscowości, w brzmieniu ustalonym w wykazie urzędowych nazw miejscowości, a drugi człon powinien jednoznacznie wskazywać na usytuowanie obiektu, np. dzielnicę miasta, kierunek świata, nazwę ogólnie znanego obiektu użyteczności publicznej, w pobliżu którego dana stacja jest zlokalizowana - zwraca uwagę Piotr Król.

Nazwy nie są zgodne z wytycznymi PLK

Nazwy dworców nie są zgodne z wytycznymi nazewnictwa stacji PKP przyjętymi w 2019 i w 2020 roku, bo stacja Bielawy w rzeczywistości leży na Bartodziejach, a Akademia Techniczno-Rolnicza już od dawna nie istnieje.

- Czy jest możliwe przekształcenie nazw stacji i w jakim terminie? - pyta ministra poseł Piotr Król.

Zobacz również

Co na to minister, jeszcze nie wiadomo. - Jest taka specjalna procedura, która powinna zostać wdrożona i skorelowana z nowym rozkładem jazdy. Nazwa stacji musi odpowiadać rzeczywistości, stąd moje działanie, zresztą na prośbę grupy bydgoszczan.

- Zgodnie z obowiązującą procedurą PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. dokonują zmiany nazwy na wniosek zainteresowanych podmiotów, w tym władz lokalnych. Wniosek skierowany do PLK powinien zawierać propozycję nowej nazwy wraz ze szczegółowym uzasadnieniem oraz uchwałą rady miasta lub gminy opiniującą zmianę. Koszty związane ze zmianą nazwy ponosi wnioskodawca - informuje Przemysław Zieliński z zespołu prasowego PKP Polskie Linie Kolejowe.

To ludzie mają głos

Dr Michał Cichoracki, socjolog z Instytutu Nauk Społecznych bydgoskiej Wyższej szkoły Gospodarki zauważa, że ruchy społeczne mają coraz więcej do powiedzenia, więc takie oddolne wnioski, popierane przez grupę osób, są jak najbardziej uzasadnione i są polem do dyskusji. - To tendencja do zmiany stanu, także zewnętrznego, na aktualny - mówi. - W tej chwili w Unii Europejskiej funkcjonuje coś, co nazywamy "projektowaniem uniwersalnym". Po prostu: cos może się komuś wydawać, ale to ludzie mają głos i nierzadko właśnie to oni zajmują zupełnie inne stanowisko, którego potem się słucha.

Jak to z nazwami dworców jest

W praktyce z obiema stacjami jest tak: Bydgoszcz Bielawy przy Kamiennej znajduje się w granicach osiedla Bartodzieje, a nie na terenie sąsiadującego osiedla Bielawy.

Z kolei stacja Bydgoszcz Akademia odnosi się do nieistniejącej już w pobliżu uczelni wyższej, Akademii Techniczno-Rolniczej im. Jana i Jędrzeja Śniadeckich, która istniała w latach 1974-2006, a obecnie funkcjonujący Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy ma zostać przekształcony w Politechnikę Bydgoską. Trwa właśnie proces legislacyjny - 20 maja br. Sejm uchwalił ustawę o zmianie nazwy.

- Obecne nazwy są bez wątpienia mylące dla pasażerów - zaznacza poseł Piotr Król.

Kamyczek do ogródka samorządu i PKP PLK

Jak to możliwe, że takie nazwy się uchowały, skoro w 2019 i 2020 roku PKP Polskie Linie Kolejowe, które władają m.in. nazwami stacji, wydały specjalne zbiory zasad dotyczące nazewnictwa i procedur zmian nazw stacji?

Coś jednak ze zmianami nazw dworców się dzieje. Na początku czerwca br. na biurko Mirosława Kozłowicza, zastępcy prezydenta Bydgoszczy, trafiło pismo bydgoskich drogowców informujące o kontaktach w tej sprawie z PKP. Kolej wyliczyła wstępne koszty zmian, które musi pokryć miasto. W przypadku stacji w Fordonie to 7,5 tys. zł za nowe tablice na peronach i zmianę w gablocie - tysiąc złotych. Zmiana nazwy na Bydgoszcz Bartodzieje to 30 tys. zł za cztery tablice i nieco ponad 3 tys. zł za gabloty. Potrzebna jest także uchwała Rady Miasta.

Najważniejsze, że wnioski o inne nazwy trzeba składać przed wejściem w życie nowych rozkładów jazdy. Ale koszty ponosi wnioskodawca. Mogą one być niemałe, bo to nie tylko tablice na peronach... Modyfikacje trzeba wprowadzić m.in. do bazy
Prowadzenia Opisu Sieci - POS.

Potem jest już długa lista zmian:

  • w rozkładzie jazdy pociągów;
  • w dokumentacji techniczno-ruchowej, w szczególności: regulaminów technicznych;
  • w dodatkach do wewnętrznego rozkładu jazdy pociągów;
  • w dokumentacji geodezyjnej;
  • w oznakowania taboru przewoźników;
  • w systemach informatycznych użytkowanych przez PKP, np. w Portalu Pasażera, w systemach sprzedaży biletów i ich rezerwacji;
  • internetowych rozkładach jazdy pociągów i wyszukiwarkach, krajowych i międzynarodowych systemach kolejowych.

To też może Cię zainteresować

Wideo

Materiał oryginalny: Nazwy bydgoskich dworców kolejowych trafiły na biurko ministra. Czy będą zmiany? - Express Bydgoski

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Za nie potrzebne ludziom zmiany niech zapłaci grupa bydgoszczan. Są ważniejsze sprawy w mieście np. miejsca parkingowe a raczej ich brak.

Dodaj ogłoszenie