Nierówności się pogłębiają. Koncentracja majątku i w Polsce, i na świecie jest w rękach kilku procent ludzi

Karina Obara
Karina Obara
Dr Michał Cichoracki: Bank Światowy definiuje próg ubóstwa na poziomie 1,25 dol. Pomoc państwa powinna być kierowana do osób, które jej potrzebują, ale też do tych, które jej jeszcze nie potrzebują, lecz są zagrożone
Dr Michał Cichoracki: Bank Światowy definiuje próg ubóstwa na poziomie 1,25 dol. Pomoc państwa powinna być kierowana do osób, które jej potrzebują, ale też do tych, które jej jeszcze nie potrzebują, lecz są zagrożone Tomasz Czachorowski
Rozmowa z dr. Michałem Cichorackim, socjologiem z Wyższej Szkoły Gospodarki w Bydgoszczy, o polskiej biedzie i nierównościach społecznych.

- Mówi się, że w środku Europy umrzeć z głodu można już tylko na własne życzenie. Wyeliminowaliśmy biedę?

Wszystko zależy od tego, jak zdefiniujemy biedę. Bieda co innego oznaczała sto lat temu, a co innego oznacza dziś. Bank Światowy próg ubóstwa definiuje na poziomie 1 dolara 25 centów na osobę. Jeśli ktoś żyje poniżej tego poziomu, to jest osobą ubogą. Z tego punktu widzenia liczba osób ubogich się nie zwiększa. Według Amnesty International problem z ubóstwem i biedą polega na tym, że o ile liczba osób ubogich nie rośnie, to ci, którzy są ubodzy, stają się jeszcze ubożsi. I tego statystki nie obejmują. Bieda ma dziś wymiar przystosowania do równowagi ubóstwa, jak to się mówi w ekonomii.

- Co to oznacza?

To oznacza, że fenomen biedy i ubóstwa jest pewną stałą, do której człowiek się przystosowuje. Bieda jest po prostu reprodukowana.

- Prof. Stanisława Golinowska z Uniwersytetu Jagiellońskiego, która bada polską biedę od lat 70. ub. wieku, twierdzi, że bieda to teraz nierówności. Rodzina biedna ma co do garnka włożyć, ale nie stać jej już na dobrą edukację, na uczestnictwo w życiu kulturalnym.

I nie stać jej też na dobrą opiekę zdrowotną. Ma pełny brzuch, napełniony zazwyczaj tanim, śmieciowym jedzeniem. Ta bieda polega na tym, że o ile jesteśmy w stanie zaspokoić podstawowe potrzeby materialne, nie jesteśmy w stanie zaspokoić potrzeb wyższego rzędu. Proszę pamiętać o tym, że nierówności też są różne. Może być nierówny dostęp do majątku, do dochodu. Mówimy też o dostępie do prestiżu jako czymś, co strukturyzuje relacje międzyludzkie. Mówimy również o zadłużeniu gospodarstwa domowego. Często okazuje się, że biorąc pod uwagę kredyty, jakie rodziny zaciągają na to, co mają w mieszkaniu, wartość ich gospodarstwa domowego w Polsce jest niewiele niższa niż mediana w Niemczech. Olivier Blanchard, były główny ekonomista Międzynarodowego Funduszu Walutowego, udzielił niedawno głośnego wywiadu dziennikowi „Le Monde”, w którym powiedział, że nierówności w skali globalnej rosną z roku na rok, a elity polityczne to lekceważą. Coraz częstszą przyczyną biedy są też katastrofy - powodzie i susze w krajach zwrotnikowych. Ocieplenie klimatu powoduje dramatyczne zmiany w strukturze klimatycznej ubogich krajów, gdzie gospodarka opiera się głównie na produkcji rolnej.

- Zgodnie z badaniami zespołu naukowców pracujących pod kierunkiem Thomasa Piketty’ego (francuski ekonomista, autor „Kapitału XXI wieku”) 10 proc. osób o najwyższych dochodach dysponuje w Polsce ok. 40 proc. dochodu narodowego. Okazało się, że jesteśmy państwem o najwyższym poziomie nierówności w Unii Europejskiej.

Nie dziwi mnie to, zwłaszcza że ponad 90 proc. Polaków płaci PIT 37, czyli ten o najniższej skali podatkowej. Ale żyjemy w czasach, w których nawet, jeśli zarabia się mało, nie mamy kłopotów z wyżywieniem. Pieniędzy brakuje jednak na to, aby funkcjonować w świecie jako pełnoprawna jednostka. Mówimy np. w Polsce o wykluczeniu cyfrowym, nie mamy pieniędzy na to, by rozwijać się w przestrzeni, która definiuje nasz świat, a jest to właśnie przestrzeń cyfrowa. Koncentracja majątku i w Polsce, i na świecie jest w rękach kilku procent ludzi.

- Czy nierówności mogą być powodem, dla którego takim poparciem cieszą się populiści?

Niewątpliwie rosnąca fala populizmu jest związana z tym, co mówił Olivier Blanchard - elity lekceważą rosnące nierówności, nie lekceważą ich za to partie alternatywne wobec ustalonego porządku politycznego.

- Jak można zmniejszyć te nierówności?

Jednym z rozwiązań jest progresywna polityka podatkowa. Pomoc państwa powinna być kierowana do osób, które jej potrzebują, ale też do tych, które na razie jej nie potrzebują, lecz są zagrożone. Polityka niektórych krajów skandynawskich polega na tym, że bada się zamożność grup zawodowych, stopień zagrożenia znalezienia się poniżej progu ubóstwa i przeciwdziała się tym zagrożeniom. Istoty problemu ubóstwa nie da się rozwiązać „daniem” człowiekowi pieniędzy. Do Afryki wysyłamy ryż od 50 lat i bieda tam jest ciągle ta sama. Z ubóstwa jest szansa wyjść wtedy, gdy damy komuś możliwość rozwijania się. Tylko państwo może w tym pomóc przy tak dużych, jak dziś, nierównościach.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie