Anwil Włocławek - GTK Gliwice 98:82
Kwarty: 31:21, 26:15, 19:17, 22:29
ANWIL: Zamojski 20 (6), Booker 14, 6 as., Green 13 (1), Sulima 6, Radić 4 oraz Almeida 25 (2), Lichodiej 11 (3), Mielczarek 3 (1), Bogucki 2, Bussey 0, Pluta 0, Tomaszewski 0.
GTK: Perkins 17 (3), 8 as., Krampelj 14 (2), Varnado 13 (2), Henderson 11 (1), Gołębiowski 12 (3) oraz Rhett 8, Szlachetka 4 (1), Szymański 3, Diduszko 0, Majewski 0, Heliński 0.
Na ten dzień wielu kibiców Anwilu czekało ponad rok: Ivan Almeida znowu w klubowej koszulce. Działacze ekspresowo załatwili formalności: we wtorek wieczorem koszykarz lądował w Warszawie, w środę rano miał już negatywne wyniki badań na obecność koronawirusa i po południu był już do dyspozycji trenera Dejana Mihevca.
Mecz z GTK zapowiadał się na trudne wyzwanie. Goście bardzo dobrze rozpoczęli sezon, mają w składzie kilka potencjalnych gwiazd PLK (Perkins, Krampelj, Varnado), a w dodatku dołączył już do kadry środkowy Malcolm Rhett, który przed sezonem poparzył rękę.
Almeida rozpoczął mecz na ławce, a Anwil w połowie 1 kwarty oderwał się do GTK po „trójkach” Przemysława Zamojskiego (17:11). W 6. minucie Almeida pojawił się na parkiecie, przy ogromnej owacji kibiców, którzy swojego idola powitali efektownym transparentem przed meczem. Minutę później Kabowerdeńczyk zdobył swoje pierwsze punkty w sezonie (24:13), a 1. kwartę zwieńczył efektownym wsadem.
To była nowa energia w grze włocławian, którzy w 1. kwarcie mieli prawie 70 procent z gry i 9 asyst. Z Almeidą na parkiecie Anwil powiększył przewagę do 15 punktów. Lider włocławskiej drużyny do przerwy zdobył 21 punktów, trafiając 8 na 9 rzutów z gry!
Po przerwie Almeida i Anwil nie byli już tak skuteczni. Gra była mniej efektowna, ale prowadzenie gospodarzy też ani razu nie było zagrożone. Przewaga cały czas wynosiła ponad 20 punktów. Gliwiczanie mieli ogromne problemy z organizacją swoich akcji (45 proc. z gry i 18 strat), w miarę nieźle wychodziły jej tylko rzuty z dystansu (12/29).
Dopiero w ostatniej kwarcie goście nieco zmniejszyli straty do 15 punktów, ale natychmiast całą serią trafien z dystansu odpowiedzieli Przemysław Zamojski z Walerijem Lichodiejem. Almeida zakończył mecz ze skutecznością 10/12 z gry, 3/4 z wolnych, 4 zbiórkami, 2 asystami i 4 stratami. Z nim na parkiecie Anwil był lepszy do GTK o 20 punktów.
