O historii wazonika przeczytają w "Brombergu"

MAŁGORZATA WĄSACZ [email protected]
Pan Gerhard wysłał wazonik ukochanej matce. fot. Radosław Fonferek
Miesiąc temu w "Albumie bydgoskim" opisaliśmy historię pewnego wazonika, który niemiecki żołnierz Gerhard wysłał z frontu swojej matce mieszkającej na Okolu.
Artykuł, który opublikowaliśmy w "Albumie bydgoskim”, Karl Heinz Gertig przetłumaczył na język niemiecki
Artykuł, który opublikowaliśmy w "Albumie bydgoskim”, Karl Heinz Gertig przetłumaczył na język niemiecki

Artykuł, który opublikowaliśmy w "Albumie bydgoskim", Karl Heinz Gertig przetłumaczył na język niemiecki

Nasz artykuł na język niemiecki przetłumaczył Karl Heinz Gertig z Braunschweigu. - Wysłałem tekst do redakcji czasopisma "Bromberg". Jestem pewien, że po ukazaniu się artykułu w niemieckiej gazecie, uda nam się odnaleźć pana Gerharda lub jego potomków - przekonuje Karl Heinz Gertig.

Niewiele wiemy o żołnierzu Luftwaffe. Na pewno w kwietniu 1942 roku swojej ukochanej mamie, pocztą polową, przesłał mosiężny wazonik z frontu wschodniego. Na wazoniku widnieje napis: "Meiner Lieben Mutter Gerhard, Vor Leningrad, 16.4.1942", czyli "Mojej ukochanej Mamie Gerhard, z Leningradu, 16.4.1942". Wazonik od ponad sześćdziesięciu lat przechowuje w swoim domu Łucja Żłobińska.

Nie wolno go zniszczyć! Nasza Czytelniczka wyjaśniła, jak do niej trafił. - To było już po wojnie, w 1945 albo 1946 roku. Moi rodzice mieszkali przy ulicy Kanałowej. Pewnego dnia moja mama w pobliskim skupie złomu znalazła ten wazonik. Leżał na ziemi, pomiędzy innymi przedmiotami. Nikt na niego zwracał uwagi. Gdy mama nachyliła się i przeczytała tę inskrypcję, wzruszyła się bardzo. Wówczas sama już miała dzieci. Zdecydowała, że nie pozwoli na to, by ktokolwiek niszczył taki cenny przedmiot, przekazany przez syna ukochanej matce. Mama wykupiła wazonik. Zapłaciła za niego jak za złom. Wiele razy zastanawiałyśmy się, w jaki sposób można znaleźć pana Gerharda, który wazonik przesłał z Leningradu. Było to w 1942 roku, czyli podczas operacji Barbarossa. Niestety, nie znałyśmy nazwiska nadawcy przesyłki. Podejrzewałyśmy, że jego rodzice musieli mieszkać gdzieś w okolicy ulicy Kanałowej. Czy słusznie? Mam nadzieję, że tego uda się dowiedzieć. Niestety, moja mama już nie żyje - opowiadała pani Łucja.

Czytelnicy z zagranicy. Łucja Żłobińska postanowiła pokazać wazonik na łamach "Albumu bydgoskiego". Wie, że nasz dodatek czytany jest nie tylko w kraju, ale również za granicą.

Trafia również do Niemców żyjących w Wilhelmshaven. Tam też jest drukowany "Bromberg", w którym przedrukowywane są artykuły z "Albumu bydgoskiego", dotyczące stosunków polsko-niemieckich.

- Mam nadzieję, że również ten tekst zostanie przetłumaczony na język niemiecki i znajdzie się w miesięczniku "Bromberg". Może przeczyta go potomek pana Gerharda i odezwie się. Być może pan Gerhard jeszcze żyje, ale wówczas musiałby mieć ponad osiemdziesiąt lat. Może się też okazać, że z redakcją skontaktuje się któryś z jego sąsiadów, może ktoś z rodziny, jakiś znajomy.... Bardzo na to liczę - mówiła nam Czytelniczka.

Krótka wyprawa przez prasę bydgoską. Nie zawiodła się. Artykuł, który opublikowaliśmy w "Albumie bydgoskim", przeczytał Karl Heinz Gertig.
W liście do redakcji napisał tak: "Jako były bydgoszczanin niemiecki i miłośnik języka polskiego z bydgoskich lat szkolnych (1929-42, matura "Durerschule") od 1991 roku piszę streszczenia artykułów, które obecnie ukazują się w bydgoskich gazetach. Dotyczą one wydarzeń w grodzie nad Brdą. Teksty opatrzyłem tytułem "Krótka wyprawa przez prasę bydgoską". Wiem, że bardzo interesują naszych rodaków, których los rozrzucił po całych Niemczech. Wycinki z bydgoskiej prasy otrzymuję regularnie od polskich i niemieckich przyjaciół z Bydgoszczy. W ten sposób dotarł do mnie artykuł zatytułowany "Historia pewnego wazonika".

W bagnach i bunkrach. Karl Heinz Gertig był żołnierzem piechoty na froncie na południu Leningradu, w bagnach i bunkrach nad rzeką Wołchow, między jeziorami Ilmen i Ładoga.

Jak pisze mieszkaniec Braunschweigu, "był on członkiem jednej z dywizji piechoty, tworzonych z nadliczbowych żołnierzy Luftwaffe. Wynalazcą tego głupstwa był sam Hermann Göring, który nie chciał nas oddać do regularnej armii lądowej "Heer". Miałem swój udział w skromnych walkach na stojącym froncie, od stycznia do listopada 1943 roku. Na szczęście nie odniosłem żadnych obrażeń. Słyszałem jednak w oddali wystrzały dział. To sowieci przygotowywali się, bezskutecznie, do wyzwolenia Leningradu/Petersburga".

Czy rzeczywiście chodzili razem do szkoły? Pan Gertig pisze, że jest pod wrażeniem postępowania pani Żłobińskiej i jej córki Łucji, które odnalazły i zachowały to "dzieło sztuki" żołnierza walczącego na froncie. Zrobiły tak, bo czuły solidarność z jego matką i nie wyobrażały sobie, by mogły postąpić inaczej.

"Jeżeli poszukiwany pan Gerhard był bydgoszczaninem i mieszkał na Okolu, wydaje mi się, że mogłem go znać. Wydaje mi się, że mogliśmy razem chodzić do szkoły powszechnej z językiem niemieckim nad Kanałem Bydgoskim. Było to w latach 1933-36." - czytamy w liście.

Artykuł jest już w bardzo dobrych rękach. Karl Heinz Gertig, jak pisze o sobie miłośnik miasta swego dzieciństwa i swej młodości, podsumowuje:
"Przetłumaczyłem artykuł z Albumu bydgoskiego i wysłałem go do redakcji czasopisma Bromberg, na ręce pani Ilmy Samel, wdowy po Wilfriedzie Samelu, przewodniczącym towarzystwa byłych bydgoszczan niemieckich. Następne wydanie Brombergu ukaże się w czerwcu tego roku. Jestem pewien, że artykuł o historii wazonika znajdzie się w tym numerze gazety. Gorąco wierzę, że uda nam się znaleźć pana Gerharda lub jego potomków".

Album w internecie. Nie tylko dla bydgoszczan mieszkających w Niemczech mamy bardzo dobrą wiadomość. Mogą zakupić siedem tomów naszego książkowego wydania "Albumu bydgoskiego". Pierwszy tom ukazał się już tydzień temu, drugi trafił do kiosków właśnie dziś. Warto zgromadzić całą, piękną kolekcję. Książki można zakupić na stronie internetowej: www.prenumerator.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie