Pandemia wyzwoliła w nas pokłady dobra. Nie zostawiamy potrzebujących samym sobie

Karina Obara
Karina Obara
Elżbieta Piniewska: Tony Robins powiedział: „Jakość naszego życia sprowadza się do jakości naszych związków z innymi ludźmi”. W pandemii to nie problemy techniczne są najważniejsze, raczej fakt, że zaciera się granica między tym co jest naszą prywatnością a tym, co jest naszą pracą czy obecnością w sferze publicznej.
Elżbieta Piniewska: Tony Robins powiedział: „Jakość naszego życia sprowadza się do jakości naszych związków z innymi ludźmi”. W pandemii to nie problemy techniczne są najważniejsze, raczej fakt, że zaciera się granica między tym co jest naszą prywatnością a tym, co jest naszą pracą czy obecnością w sferze publicznej. Archiwum prywatne
Rozmowa z Elżbietą Piniewską, przewodniczącą sejmiku województwa, o tym, jak samorząd pomaga mieszkańcom w pandemii.

- Mimo trudnego covidowego czasu odwiedza pani często mieszkańców województwa. Jakie nastroje panują podczas pandemii?
Często spotykam się z mieszkańcami województwa kujawsko-pomorskiego, również teraz, w okresie pandemii, zawsze zgodnie z obowiązującymi zasadami bezpieczeństwa – w przyłbicy lub maseczce, z zachowaniem dystansu, w przewietrzonych pomieszczeniach lub na świeżym powietrzu. Nastroje moich rozmówców są różne – od załamania trudną sytuacją po akceptację zaistniałego stanu rzeczy. Większość zdaje sobie sprawę z ograniczeń, ale nie przeszkadza im to, by modyfikować plany, przesuwać terminy, mieć nadzieję na rychłe „odmrożenie”. I tak na przykład niedawno spotkałam się z panem Jackiem Janiszewskim, który już rozpoczął przygotowania do kolejnej, XXVIII edycji „Welconomy in Toruń”. Tematem przewodnim kongresu społeczno-ekonomicznego przeprowadzonego w trybie hybrydowym będzie przyszłość gospodarcza Polski i świata w obliczu klęsk żywiołowych oraz Zielony Ład. Jako przewodnicząca sejmiku zamierzam uczestniczyć w jednym z paneli dyskusyjnych dotyczących samorządności. No właśnie – samorządowcy różnych szczebli zabiegają o spotkania ze mną, by omówić ważne z ich perspektywy projekty i inwestycje, często tematem rozmów jest przyjęta w grudniu na sesji sejmiku, po długiej dyskusji, „Strategia Przyspieszenia 2030+”. Jednak bezsprzecznie na plan pierwszy wysuwa się marszałkowski program antycovidowy, ostatnio skierowany do branży garstro-fit. Z moich obserwacji wynika, że pandemia wyzwoliła w nas pokłady dobra, chęć pomocy bliźniemu. W Inowrocławiu działa „Widzialna Ręka”, kontaktuję się z jednym z jej twórców, Piotrem Woltmanem. Ustalamy zakres działań charytatywnych dla tych, którymi należy się szczególnie zaopiekować. Nie zawsze muszą być to rozmowy bezpośrednie, czasami wystarczy wiadomość na messengerze. W pełni rozumiem też inną postawę, zamknięcia się, załamania, gdy dorobek życia topnieje w oczach, a przyszłość jest niepewna.

Czytaj także: Epidemie depresji, narkomanii, narcyzmu – to wszystko efekt życia w warunkach niezgodnych z ludzką kondycją

- Jest pani też nauczycielką. Z czym młodzi ludzie mają największy problem podczas zamknięcia w domach?
Jestem przede wszystkim nauczycielką, bo przewodniczącą się bywa. Uczę języka polskiego, przedmiotu maturalnego w I LO im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu. Najbardziej młodym ludziom w zdalnym nauczaniu przeszkadza to, że jest ono… zdalne. Nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu z nauczycielem, możliwości rozmowy, interakcji, relacji z rówieśnikami, śmiechu na przerwach, studniówek, wyjazdów, wycieczek. Tony Robins powiedział: „Jakość naszego życia sprowadza się do jakości naszych związków z innymi ludźmi”. I to nie problemy techniczne są najważniejsze, raczej fakt, że zaciera się granica między tym co jest naszą prywatnością a tym, co jest naszą pracą czy obecnością w sferze publicznej. Nie mogę prowadzić zajęć teatralnych, co jest moją pasją, trudniej przygotowywać zdolnych uczniów do olimpiady, sprawy wychowawcze wymagają zupełnie innego podejścia. Kontakty z rodzicami przeniosły się również do internetu. Nie jestem osobą, która narzeka, raczej staram się zarażać uczniów optymizmem. Z nadzieją czekam na powrót do szkoły.

- Teraz coraz więcej młodych ma problemy psychiczne. W szpitalach za to brakuje dla nich łóżek, muszą też czekać w długiej kolejce, aby wysłuchał ich specjalista. Co władze regionu robią, aby tym młodym pomóc?
30 listopada 2020 r. z mojej inicjatywy sejmik przyjął stanowisko w sprawie sytuacji panującej w psychiatrii dzieci i młodzieży. Radni zaapelowali do rządu o podjęcie natychmiastowych działań prowadzących do poprawy dostępności opieki psychiatrycznej dla dzieci i młodzieży. Przypomnę, że w naszym województwie zostały uruchomione dopiero cztery Ośrodki Środowiskowej Opieki Psychologicznej i Psychoterapeutycznej dla Dzieci i Młodzieży. W urzędzie marszałkowskim odbyły się spotkania dotyczące aktualizacji Wojewódzkiego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego dla Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Poza tym powstaje w Bydgoszczy Centrum Pomocy Psychologicznej Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego. Rozszerzenie oferty wsparcia dla osób potrzebujących terapii skutecznie pozwoli szybciej powrócić im do zdrowia. Wartość inwestycji to blisko 16 mln złotych, z czego ponad 11 mln stanowi dofinansowanie z budżetu UE.

- Nasz region jest też wciąż w nienajlepszej sytuacji pod względem zatrudnienia. Wiele osób traci pracę w czasie pandemii. W jaki sposób samorząd województwa otoczy ich opieką?
Liczymy, że rząd wypracuje realne i zgodne z oczekiwaniami obywateli formy pomocy dla różnych branż. Marszałek Piotr Całbecki wdrożył program antycovidowy, ponad 900 mln zł poszło nie tylko na służbę zdrowia, ale i na ratowanie miejsc pracy. Zdaję sobie sprawę, że jest to niewystarczająca pomoc, ale wierzę, że samorząd województwa już po zakończeniu pandemii wypracuje takie sposoby wsparcia, że unikniemy całkowitej zapaści gospodarki.

Czytaj także: Ważne jest, żeby mieć kogoś, z kim można prawdziwie rozmawiać. Do rozpaczy i smutku mamy pełne prawo

- Co długie miesiące zamknięcia z nami zrobią? Staniemy się innymi ludźmi? Bardziej nieufnymi czy otwartymi, bo spragnionymi kontaktów międzyludzkich?
Mam naturę refleksyjną, więc zastanawiam się często nad tym, w jaki sposób pandemia wpłynie na mnie, na moich bliskich, na nas jako społeczeństwo. Tęsknię za swoim dawnym życiem, za spotkaniami towarzyskimi, spektaklami teatralnymi, filmami oglądanymi w kinie, wycieczkami. Ale nigdy wcześniej nie angażowałam się tak bardzo w pomoc drugiemu człowiekowi, nie spotkałam tylu ludzi, którzy bezinteresownie skrzykiwali się na FB, by wyremontować mieszkanie staruszki, zawieźć karmę do schroniska dla zwierząt, oddać krew dla chorej na białaczkę dziewczynki. Wierzę, że będziemy lepsi. Dla siebie. Dla świata. Bo „w ludziach więcej zasługuje na podziw niż na pogardę”. To Albert Camus i jego „Dżuma”. No właśnie. Będziemy też więcej czytać.

Menedżer sportowy - zbawienie czy zło konieczne?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie