PC SIDEn Toruń wygrywa w play off. Ale po ciężkim boju

(jp)
Torunianie potrzebują jeszcze dwóch zwycięstw z Sokołem.
Torunianie potrzebują jeszcze dwóch zwycięstw z Sokołem. Lech Kamiński
Torunianie musieli się sporo natrudzić, aby w pierwszym meczu ćwierćfinału play off ograć Sokół Łańcut. W niedzielę mecz numer dwa.

Polski Cukier SIDEn - Sokół 78:69 (23:28, 21:8, 11:15, 23:18)
PC SIDEN: Kowalewski 24 (2), 10 zb., Lisewski 9, 5 as., Jarecki 9 (1), Żytko 6, Bochno 3 oraz Barycz 13, Śmigielski 9, Perka 4, Sikora 1, Szpyrka 0
SOKÓŁ: Baran 17 (4), 6 as., Gawrzydek 11 (2), Fortuna 11 (3), Klima 8, Pieloch 5 (1) oraz Dubiel 9, Hałas 7 (2), Młynarski 1, Balawender 0

Goście już w pierwszej kwarcie pokazali, że nie przyjechali do Torunia na wycieczkę. Bardzo aktywnie grali w obronie, a w ataku bombardowali troruński koszy z dystansu. W tej części trafili aż siedem razy (a do przerwy 9) i w 6 minucie Sokół prowadził już 22:14. Defensywa PC SIDEn miała kłopoty, bo z daleka trafiali i rozgrywający Michał Baran i wysocy Kamil Gawrzydek czy Damian Pieloch.

Trener Grzegorz Sowiński miał spore zastrzeżenia do współpracy w grze defensywnej. Torunianie rzeczywiście poruszali się nieco leniwie na parkiecie. Z drugiej strony, grali bardzo spokojnie, jakby wiedzieli, że większy potencjał i szersza ławka rezerwowych w końcu zadecydują na ich korzyść.

I tak się właśnie stało. Gospodarze przewagę uzyskali pod koszem (w zbiórkach 25:12 do przerwy). W drugiej kwarcie właśnie z tej strefy trafiali Piotr Śmigielski i Adm Lisewski i Aleksa Perki (29:28). Co ważne, torunianie zaczęli aktywniej bronić. Ich rywale zaczęli mieć ogromne problemy nie tyle nawet ze skutecznością, ile w ogóle z pozycjami do rzutów. Z gry trafili dopiero po blisko 5 minutach gry w 2. kwarcie i oczywiście Baran przymierzył za trzy punkty.
To jednak była jedna z niewielu udanych akcji Sokoła. PC SIDEn powoli, ale systematycznie odrabiał straty, a potem równie konsekwentnie budował przewagę. Po serii punktów Wojciecha Barycza było 40:36, po wolnych i łądnym rzucie z półdystansu Kowalewskiego (14 pkt do przerwy) 44:36.

Po przerwie przewaga PC SIDEn urosła do 10 punktów, ale goście niespodziewanie złapali drugi oddech. Znowu rozpędził się Baran, który odważnymi penetracjami rozbijał obronę torunian. W 25 minucie było już tylko 49:48. Torunianie ratunku na nieskuteczność szukali na dystansie, ale w tym elemencie mieli wyjątkowo kiepski dzień. Wreszcie za piątym razem przełamał się Jacek Jarecki (54:49).
W ostatniej kwarcie koszykarze z Łańcuta znowu ponad 3 minuty czekali na pierwsze punkty, a PC SIDEn odskoczył 59:51. Sokół sięgnął po sprawdzoną broń, czyli rzuty z dystansu

Baran i Hałas trafiali sprzed nosa obrońcom i zrobiło się zaledwie 63:61. Dopiero w ostatniej minucie przewaga gospodarzy przekroczyła 5 punktów. Trzeba uczciwie przyznać, że nieco przy pomocy sędziów...

Graczem meczu bez żadnych wątpliwości Marcin Kowalewski - 24 pkt (7/14 z gry, 8/8 z wolnych), 10 zbiórek i 2 asysty.

W niedzielę początek drugiego meczu o godz. 18. w hali przy ul. Grunwaldzkiej.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie