Płyniemy Wierzycą przez Kaszuby. Gdy złote liście opadają do wody…

Marek Weckwerth
Marek Weckwerth
Turystyka kajakowa przeżywa w ostatnich latach dynamiczny rozwój – tylko na Pomorzu na wodne szlaki wyruszają w sezonie tysiące ludzi. Toteż powstają nowe firmy obsługujące ruch turystyczny, modernizowana jest infrastruktura…

Zobacz wideo: Bezpieczeństwo na drogach jesienią. O tym trzeba pamiętać.

Wiele jeszcze w trzeba zrobić, by przystanie, pomosty, miejsca przenoszenia kajaków, wyglądały tak, jak uczestnicy spływów by sobie życzyli, ale postęp zdecydowanie widać.

Widać na przykład nad brzegiem jeziora Wierzysko (63 hektary) u południowego krańca Kościerzyny, gdzie zbudowano przystań, wiaty, miejsce na ognisko, a przede wszystkim wygodne i bezpieczne zejście do wody. Wspomniane jezioro, nazywane przez Kaszubów Wierzëska lub też Wierziska, znajduje się w górnym biegu rzeki Wierzycy, skąd do ujścia do Wisły pod zamkiem krzyżackim w Gniewie są 154 kilometry (co oznajmia odpowiedni znak).

Odkrywana na nowo

„Po wielu latach zapomnienia szlak Wierzycy odkrywany jest na nowo” – czytamy na tablicy informacyjnej ustawionej na przystani.

Trudno się z tym zdaniem nie zgodzić, choć nieodległa stanica wodna PTTK we Wdzydzach Kiszewskich od lat organizuje spływy także na Wierzycy. Jej gospodarz – bydgoszczanin Zbigniew Galiński – jako pierwszy w Polsce na początku lat 90. XX wieku oznakował takimi samymi znakami jakie dziś coraz częściej widuje się na rzekach, kajakowy szlak Brdy, potem Wdy i Zbrzycy. Te znaki to już standard i właśnie dzięki jego inicjatywie, którą poparł zdobyciem unijnych funduszy przedakcesyjnych.

Marek Weckwerth pokonał Wierzycę

Korzystając z ładnej jesiennej aury mała grupa bydgoskich kajakarzy (m.in. reprezentacja RTW Lotto - Bydgostia) rusza na szlak Wierzycy. Rzecz jasna o tej porze roku, a także z powodu rozwijającej się pandemii, trudno dziś mówić o powszechności takich spływów. Cóż, zgodnie z nakazami, nie wolno grupować się w liczbie większej niż 5 osób. A nas jest tylko czworo: Iwona Jeziorska, Roman Laudański, Andrzej Gomol i autor niniejszego artykułu, który nie raz już mieszał wodę na Wierzycy, także płynąc od linii Wisły pod prąd nieco powyżej Kościerzyny. Wierzyca to jedna z 12 rzek pokonanych przez niego pod prąd.

Wskazany znakiem wypływ rzeki z jeziora Wierzysko znajduje się w połowie jego długości, od południa (153 km do ujścia).

Bystrza dzikiej Wierzycy

Urok natury

Na rzece od razu robi się spokojniej i cieplej, bo wiatr burzący taflę jeziora tu praktycznie zanika.

Piękno krajobrazu tej części Pojezierza Kaszubskiego, lekko pofałdowanego za sprawą ostatniego zlodowacenia, podsycone jest żywymi barwami jesieni. Błoga cisza, mącona tylko delikatnym pluskiem wody i trzepotem podrywających się do lotu łabędzi i kaczek, jest niezwykle relaksująca.

Tak mijamy kilka małych osad i wpływamy na malownicze jezioro Zagnanie (Żaganie), w języku kaszubskim nazywane podobnie - Zagnanié. Na północno- wschodnim brzegu tego 143-hektarowego zbiornika widać czerwoną wieżę neogotyckiego kościoła św. Andrzeja Boboli w Wielkim Podlesiu. Nie widać natomiast ukrytej w zatoce przystani kajakowej.

Wypływu z tego akwenu nie oznakowano, ustawiając tylko – tu ciekawostka - tabliczkę... „Obiekt monitorowany”. Trzeba mieć bystre oko, aby wypatrzeć rzekę ukrytą w przybrzeżnych trzcinach, albo mieć... „wodniacki nos”. Nie ma także oznakowań ani żadnych udogodnień ułatwiających pokonanie jazu w miejscowości Stawiska.

- Ale będą pomosty – oznajmiają dwaj geolodzy badający właśnie grunt przy tym urządzeniu piętrzącym wodę.

Nie ma żadnej nadbrzeżnej infrastruktury turystycznej w kolejnych miejscowościach na szlaku - w Nowej Kiszewie (gdzie trzeba wyjść na ląd, bo rzekę spiętrza mała elektrownia wodna) ani w Starym Bukowcu (gdzie także przed starym młynem rzeka jest spiętrzona).

Złota jesień w stanicy PTTK nad jeziorem Wdzydze

Tam również, po przepłynięciu 23 kilometrów, kończymy nasz spływ. W sam czas, bo ściemnia się już i trzeba wracać do bazy. Jeszcze tylko telefon do Zbigniewa Galińskiego i w 25 minut ze stanicy Wdzydze Kiszewskie przyjeżdża po nas i kajaki samochód z przyczepą. Za godzinę usiądziemy do obiadu przy kominku.

Rzeka Wilgotna

Teraz, gdy już wszyscy uczestnicy spływu i nasi Czytelnicy poznali charakter Wierzycy, warto zastanowić się skąd wzięła się jej nazwa? Dacie wiarę, że zawdzięczamy ją Wenedom przybyłym na te tereny w II wieku przed naszą erą?

Dokładnie nie wiadomo kim byli, ale tak (jako Wenden lub Winden) Germanie określali Słowian. O Wenedach wspominają też źródła rzymskie z I i II wieku.

Słowo „ver” oznaczało u Wenedów wilgoć, przyrostek „issa” dopełniał nazwę – jest to więc rzeka „Wilgotna”. W dokumentach Verissa pojawiła się po raz pierwszy dopiero w XII wieku.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie