Komitet Obrony Demokracji zaprosił na debatę w toruńskiej Książnicy Kopernikańskiej przedstawicieli wszystkich partii. Nie przyszedł nikt z PiS ani z partii Kukiza. Przy pełnej sali o stanie demokracji w kraju dyskutowali profesorowie, politycy i zwykli mieszkańcy.
Zobacz: Znasz gwarę naszego regionu? Rozwiąż quiz
- Z próba zdefiniowania demokracji jest jak z próbą zdefiniowania miłości - powiedział Arkadiusz Myrcha z PO, zapytany o to, czym jest demokracja, o którą walczy teraz KOD. - Każdy z państwa powie co innego i o miłości i o demokracji, ale jest jeden wspólny mianownik. Słowem kluczowym jest szacunek. W przypadku demokracji to szacunek obywatela do prawa i prawa do obywatela. Teraz obserwujemy wyjątkowo arogancki brak szacunku do prawa, a z tego właśnie wywoływanych jest tak dużo niepotrzebnych złych emocji.
Zdaniem Jerzego Wenderlicha z SLD poziom demokracji jest trudny do zmierzenia, ale najważniejsze, byśmy w ocenie tego, co się dzieje zachowali należyte proporcje: - Protestujmy w obronie Trybunału Konstytucyjnego, bo to ważna instytucja - mówił. - Boję się jednak, że wpadamy w pułapkę PiS-u, który specjalnie kontynuuje rozgrywki z TK, aby odwrócić naszą uwagę od obsadzania stanowisk ludźmi niekompetentnymi. Przykład? Prezesem stadniny koni zostaje człowiek, który konia widział może w cyrku.
Joanna Scheuring-Wielgus z Nowoczesnej zauważyła, że trudno jest rozmawiać w kraju o czymkolwiek, gdy prym wiedzie mowa nienawiści: - Dlatego powołałam zespół parlamentarny, który ma zwalczać język nienawiści - przekonywała. - Nie godzimy się na drugi sort, złodziei, komunistów i elementy animalne. Nikt z nas, posłów, nie spodziewał się, że na początku kadencji będziemy musieli walczyć o ustrój państwa. Ale tak naprawdę prezes Kaczyński dał nam prezent. Przez swoje pomysły, obudził w ludziach to, co dotąd było uśpione. Siła jest w nas. W każdym proteście.