"Prawie rok żyłem z łatą "potwora"! Niesłusznie skazany za znęcanie się nad żoną - pracownicą policji w Toruniu. Po apelacji uniewinniony!

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Przez blisko rok pan Paweł żył z łatą "potwora", który znęcał się nad żoną. Po procesie apelacyjnym został całkowicie uniewinniony.
Przez blisko rok pan Paweł żył z łatą "potwora", który znęcał się nad żoną. Po procesie apelacyjnym został całkowicie uniewinniony. pixabay
- Prawie rok żyłem z łatą "potwora", miałem blokowane kontakty z córką, groziła mi eksmisja z domu - mówi pan Paweł. Toruńska prokuratura oskarżyła go, a sąd I instancji skazał za znęcanie się nad żoną, pracownicą policji w Toruniu. Szczęśliwie, po apelacji został całkowicie uniewinniony.

Zobacz wideo: W restauracji zapłacimy teraz więcej.

Znęcał się nad pracownicą komendy?

Pan Paweł to drobny przedsiębiorca. Pani Aneta to pracownica administracyjna Komendy Miejskiej Policji w Toruniu. Małżonkowie są w trakcie burzliwego, trwającego już kolejny rok rozwodu. W jego trakcie kobieta zawiadomiła prokuraturę o tym, że mąż znęcał się nad nią fizycznie i psychicznie. Miał ją m.in. przez ponad dwa lata "systematycznie bić".

30 czerwca 2020 roku pan Paweł został uznany winnym znęcania się i skazany na rok więzienia, w zawieszeniu na dwa laty próby. Wyrok wydał Sąd Rejonowy w Mławie (sprawa toczyła się tam z uwagi na tzw. ekonomikę procesową - z tej okolicy pochodzili świadkowie, głównie krewni pani Anety).

Warto przeczytać

Proces apelacyjny obnażył jednak prawdę: prawdziwe pobudki kobiety, niespójne zeznania świadków niedowodzące przemocy i brak innych dowodów. Sąd Okręgowy w Płocku całkowicie uniewinnił mężczyznę. -Powoli teraz odzyskuję wiarę w polski wymiar sprawiedliwości - mówi pan Paweł.

Co się naprawdę działo między żoną a mężem?

Według żony, toruńskiej prokuratury i sądu I instancji, pan Paweł miał systematycznie bić kobietę i dręczyć ją psychicznie. Świadczyć o tym miały: relacja pani Anety, zeznania świadków z jej rodziny (nie było naocznych), wiadomości SMS-owe. Ten materiał dowodowy w ocenie sędzi Janiny Jankowskiej z Sądu Okręgowego w Płocku nie dowodził jednak przestępstwa i został nad wyraz swobodnie oceniony przez sąd pierwszej instancji.

Tak złodzieje oznaczają mieszkania, które chcą okraść. Znala...

Uzasadnienie prawomocnego wyroku uniewinniającego liczy sobie kilkadziesiąt stron i nie zostawia suchej nitki na mławskiej Temidzie. Konstatacja brzmi tak: "Brak dowodów, aby oskarżony w sposób umyślny zadawał żonie dotkliwe cierpienia moralne, czy też spowodował u niej dotkliwy ból fizyczny i robił to systematycznie przez 17 miesięcy we wspólnym miejscu zamieszkania, a następnie przez 9 miesięcy w miejscu zamieszkania jej rodziców i po powrocie do Torunia. Pomiędzy małżonkami w okresie wspólnego zamieszkiwania dochodziło do wzajemnych kłótni, wzajemnego poniżania się, obrażania, a w nielicznych przypadkach do popychania czy uderzania w różne części ciała. Wzajemnie też dokuczali sobie np. zamknięciem męża w kotłowni czy żony w garderobie. Te zachowania nie nosiły jednak cech wzajemnego znęcania się, ponieważ nie były to systematycznie powtarzające się zdarzenia przynoszące krzywdzonej osobie ból czy dotkliwe cierpienie moralne" - podsumowała sędzia.

Wystawał przed domem, bo chciał zobaczyć córkę

Sądowi Okręgowemu w Płocku nie umknęło i to, obok błędnie ustalonego stanu faktycznego, że pobudką założenia przez żonę sprawy karnej o znęcanie się był trwający rozwód. A w jego tle - przepychanki o opiekę nad dzieckiem. Kolejny już rok pan Paweł skarży się, że kontakty z córką ma ograniczane, a często wręcz blokowane.

Zobacz także

"Sąd I instancji w ogóle pominął zachowanie matki dziecka wobec ojca, która utrudniała mu kontakty z dzieckiem (...). Jeżeli ojciec chce odwiedzić dziecko w Dniu Dziecka, a matka mu na to nie pozwala, to kierując się zasadami wiedzy i doświadczenia życiowego nie sposób przypisać oskarżonemu, że chce dręczyć matkę, bo wystaje przed blokiem oczekując, że może zauważy dziecko przez okno" - odnotowano w uzasadnieniu wyroku.

Płocka Temida zauważyła, że równie dobrze to pana Pawła można by uznać tutaj za dręczonego psychicznie, bo był i jest izolowany od córki, którą kocha ponad wszystko, a przecież nieuzasadniona rozłąka rodzica z dzieckiem wskutek zachowanie drugiego rodzica także naraża go na stres i cierpienie psychiczne" - zaznaczyła sędzia.

Pan Paweł po prawomocnym wyroku uniewinniającym czuje ulgę. -Ale trudno opisać wszystko, co przeżyłem przez ostatni rok. Żyłem z łatą "potwora", miałem blokowane kontakty z córką, groziła mi eksmisja z domu. Odbiło się to wszystko na moim zdrowiu. Dopiero teraz odzyskuję wiarę w sprawiedliwość - kończy.

PS Imiona małżonków zostały zmienione.

Wideo

Materiał oryginalny: "Prawie rok żyłem z łatą "potwora"! Niesłusznie skazany za znęcanie się nad żoną - pracownicą policji w Toruniu. Po apelacji uniewinniony! - Nowości Dziennik Toruński

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie