KK Świecie - Spójnia Stargard Sz.
KK Świecie - Spójnia Stargard Szczeciński 75:71 (24:25, 10:15, 16:13, 25:18)
KK: Poliwka 33, Plebanek 10, Grod 9 (1), Malinowski 8, Kubacki 0 oraz Herman 13 (3), Robak 1, Kowalski 1, Firyn 0, Burdacki 0, Pepliński 0
Spójnia: Ważny 14, Dylik 13 (1), Ulchurski 8 (2), Wojdyr 5, Sobolewski 2 oraz Wróblewski 18 (4), Berdzik 4, Ilasz 4, Kisielewski 2, Kasprzak 1, Dąbrowski 0.
Pierwszoligowiec do Świecia przysłał głębokie rezerwy. Tylko Łukasz Urchulski i Łukasz Ważny zagrali w tym sezonie po kilka minut w I lidze.
Mimo to świecianie mieli duże problemy z pokonaniem Spójni. Prowadzenie w tym meczu zmieniało się wielokrotnie. Goście najwyżej wygrywali w 16. min. (37:27). Z kolei podopiecznym Andrzeja Struskiego udało się najdalej "odjechać" na pięć "oczek" (24:19 - 5. min.). Koszykarze ze Świecia tylko dzięki znakomitej grze Pawła Poliwki dotrzymywali kroku rywalom. Na początku ostatniej kwarty Poliwka zdobył 10 punktów z rzędu. Losy wyniku rozstrzygnęły się w ostatniej minucie. Przy prowadzeniu Spójni 71:70 na 8 sekund przed końcem za "3" trafił Tomasz Herman. Po czasie dla trenera KK Poliwka zablokował rzut z półdystansu Piotra Wojdyra, a piłkę zebrał Piotr Robak. Ostatnie 5 sekund meczu trwało długo. Przyjezdni szybko faulowali, ale niewiele im to pomogło. Po jednym rzucie wolnym wykorzystali bowiem Robak i Radosław Plebanek. I ostatecznie KK Świecie wygrał 75:71. Ogólnie świecianie zagrali słabe zawody. Razili nieskutecznością. Z gry skuteczność wyniosła 41,3 %. Słabo funkcjonował obwód. Na 18 rzutów tylko 4 były celne (22%). Do tego miejscowi zmarnowali 15 "osobistych". Trener Andrzej Struski dał dziś pograć więcej minut zmiennikom (Michał Firyn, Szymon Gałecki, Krzysztof Kowalski i Filip Burdacki), ale wypadli oni bardzo słabo. Razem zdobyli tylko jeden punkt.