Rosja podmywa europejskie rafy i zwycięża cierpliwością

    Rosja podmywa europejskie rafy i zwycięża cierpliwością

    Adam Willma

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Marcin Kędzierski

    Marcin Kędzierski ©Archiwum

    - Zawsze wracam do tekstu amerykańskiego dyplomaty Georga Kennana z 1946 roku „O źródłach radzieckiego zachowania”, w którym porównuje on charakter radzieckiej (ale także rosyjskiej) dyplomacji do rzeki - mówi dr Kędzierski. - Tak jak rzeka płynie do morza, tak rosyjska polityka płynie do celu. Jeśli napotyka przeszkodę, to po prostu ją omija lub zmienia nurt.
    Marcin Kędzierski

    Marcin Kędzierski ©Archiwum

    Rozmowa
    z doktorem MARCINEMKĘDZIERSKIM, ekspertem Klubu Jagielońskiego o rosyjskiej taktyce w wojnie z Ukrainą


    Rosji udało się na tyle skomplikować kwestię konfliktu z Ukrainą, że sytuacja wymyka się jasnym definicjom. Czy zatem wydarzenia w Cieśninie Kerczeńskiej są prawdziwym początkiem wojny?

    Nie, są tą samą wojną, która toczy się od 2014 roku. Te działania zostały jedynie lepiej zauważone przez społeczność międzynarodową ze względu na kroki, jakie podjęła w tej sprawie Ukraina. Podobnych zdarzeń na samym Morzu Azowskim było kilka, jeśli nie kilkanaście.


    Do tej pory mieliśmy do czynienia z wojną maskowaną, ostrzelanie ukraińskich okrętów to już jednak nowa wojenna jakość.

    Rosjanie zawsze prowadzili swoje działania w taki sposób, żeby można było próbować uzasadniać je prawem międzynarodowym, nawet jeśli w powszechnej opinii te działania łamią prawa międzynarodowe, tak jak w tym przypadku łamią swobody żeglugi po Morzu Azowskim oraz praw jeńców gwarantowanych przez konwencję genewską. Jeśli prześledzimy sobie działania Rosji w ciągu ostatnich 4 lat, dojdziemy do wniosku, że dzieją się one zawsze na styku specyficznie rozumianego prawa międzynarodowego. Zapewne więc również kolejne działania będą przez Rosję prowadzone w podobny sposób.

    Czas zapomnieć o klasycznej wojnie, o której uczyliśmy się w szkole?


    Nie sądzę. Konflikty prowadzone przez Rosję mają swoją specyfikę i są typowe dla Moskwy. Jest to zwykle tzw. konflikt zamrożony. Takie konflikty przygasają, a później mogą być na kilka dni odmrożone, aby osiągnąć doraźne cele. Później znowu są zamrażane. Tym razem odmrożenie należy łączyć ze szczytem G20, który nastąpi w Buenos Aires. Wydaje się, że Władimir Putin przed rozmową z Donaldem Trumpem miał przekonanie, że Trump tego spotkania nie odwoła. A w takiej sytuacji Putin będzie miał dodatkową kartę przetargową.

    Do tej pory prezydent ogrywał Donalda Trumpa jak dziecko.


    Zawsze wracam do tekstu amerykańskiego dyplomaty Georga Kennana z 1946 roku „O źródłach radzieckiego zachowania”, w których porównuje on charakter radzieckiej (ale także rosyjskiej) dyplomacji do rzeki. Tak jak rzeka płynie do morza, tak rosyjska polityka płynie do celu. Jeśli napotyka przeszkodę, to po prostu ją omija lub zmienia nurt. Przy pomocy tych małych, powolnych działań Rosjanie łamią opór. Próbują innych ścieżek albo czekają na odpowiedni moment. Tak było w przypadku Ukrainy – po zajęciu Krymu napotkała duży opór (czyli głaz na drodze rzeki). Ten głaz został po paru latach niemal usunięty, więc pojawiła się opcja, żeby zająć Morze Azowskie. Teraz nastąpi wzmożenie protestu międzynarodowego, więc Putin będzie się starał przeczekać, aby ten kolejny głaz podmyć. Ten sposób prowadzenia polityki się sprawdza, ponieważ świat zachodni nie potrafi wykazać się taką cierpliwością jak Federacja Rosyjska. I będzie się sprawdzało, o ile oczywiście Putin będzie nadal rządził.

    Jak walczyć z tą strategią?

    Według Kennana skuteczna metoda jest jedna: nieprzesadne (w warstwie retorycznej) stawianie oporu i brak pozwolenia na przesuwanie granic choćby o centymetr.

    Ukraińcy próbują. Tym razem skutecznie?

    Stan wojenny został wprowadzony głównie zpowodów wewnętrznych. Zwróćmy uwagę, że nie wprowadzono go nawet w czasie najcięższych walk w Donbasie, ale po po jednym z wielu incydentów na Morzu Azowskim. Wprowadzenie stanu wojennego miało również na celu pokazanie tego konfliktu światu zewnętrznemu. Widać wyraźnie, że świat zdążył już zapomnieć o Krymie, aa mocna odpowiedź Kijowa mu o tym przypomniała. Ukraina wykorzystała ten pretekst, bo wie, że jej karty w grze międzynarodowej są bardzo słabe. Nie bez znaczenie było również spodziewane spotkanie Putina z Trumpem
    Tymczasem niemiecki MSZ już zapowiedział, że nie można łączyć sprawy Morza Azowskiego z Nord Stream.
    Z jednej strony ostrożność Niemców jest oczywista, biorąc pod uwagę wsparcie Nord Stream przez rząd. Ta sprawa będzie jednak miała przełożenie na niemiecką opinię publiczną, z którą politycy muszą się liczyć.

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Wideo