Ściany w polityce już nie istnieją - analiza sytuacji politycznej w naszym kraju

Adriana Boruszewska
Adriana Boruszewska
Protest w związku ze zmianami w ustawie medialnej w Bydgoszczy.
Protest w związku ze zmianami w ustawie medialnej w Bydgoszczy. Dariusz Bloch
Epitety na sali obrad, agresja pod Sejmem, „szmata” i „dureń” w ustach dyplomatów. Co się dzieje w polskiej polityce i w jakim kierunku zmierzają politycy po kryzysie rządowym? Zapytaliśmy politologów.

Poniżanie posła Sośnierza, wulgaryzmy w ustach byłego szefa dyplomacji Radosława Sikorskiego, nieparlamentarne komentarze marszałka Terleckiego. Czy dochodzimy do politycznej ściany?

- To, co działo się w środę w Sejmie świadczy o ogromnym obniżeniu poziomu debaty politycznej, kultury sejmowej i łamaniu wszelkich możliwych zasad dochodzenia do decyzji przez Sejm uważa prof. Roman Backer, politolog z UMK. - Dyskusja plenarna i w komisji kultury była na żenującym poziomie. Posłowie PiS pokazali jak liczą się z głosem opozycji wychodząc z sali sejmowej. Cieszę się, że posłowie się nie pobili, ale to niestety jedna pociecha. 

Nie wiedzą, ze nie wolno

Zdaniem prof. Rafała Chwedoruka z Uniwersytetu Warszawskiego, wszystkie ściany w dzisiejszym świecie są bardzo poprzesuwane: - Albo być może w ogóle nie istnieją. Thomas Jefferson miał niewolników, ale wiedział, że nie powinien ich mieć. Natomiast dzisiejsi politycy nie wiedzą czego nie wolno.

W Bydgoszczy i Toruniu odbyły się w czwartek protesty w związku ze zmianami w ustawie medialnej. Zdjęcia w poniższej galerii.

Według Rafała Chwedoruka wypowiedzi Radosława Sikorskiego nie są niczym niezwykłym: - Czym są tak zwane media społecznościowe? To po prostu odpowiednik dawnego rynsztoka.

Ale rynsztok stał się również, zdaniem prof. Backera, elementem debaty parlamentarnej: - Poziom uzasadnienia ustawy dotyczącej TVN był bardziej kłamliwy niż usprawiedliwienia męża wracającego późno w nocy. Debata  sejmowa, a potem reasumpcja głosowania prezentowały poziom prymitywnego amatorstwa.

Zdaniem prof. Chwedoruka poziom polskiej klasy politycznej jest pochodna zmian społecznych w ostatnich trzech dekadach: - W dobie postnowoczesnej kultury wiele dawnych pewników zaczęto podważać w krótkim czasie. Nie inaczej jest w polityce, a jeśli ktoś uważa, że w latach 90. mieliśmy do czynienia z łamaniem standardów zdziczeniem, to dziś pozostaje tylko wycofać się z tych słów. To był jakiś savoir vivre. Ale to jest zjawisko obecne na całym świecie.

W jakim kierunku zmierza rząd?

- Ta sytuacja donikąd nie zmierza i raczej jest jednym z licznych objawów zjawiska, z którym mamy do czynienia od dłuższego czasu – twierdzi prof. Chwedoruk. - Już pierwszego dnia po ostatnich wyborach sejmowych stało się jasne, że wobec bardzo nikłej przewagi mandatów (i sytuacji, w której ponad 30 posłów Zjednoczonej Prawicy to nie są posłowie PiS-u), głównym problemem tej partii będzie utrzymanie większości. Zwłaszcza, że pojawiły się dwie okoliczności, które odegrały fundamentalną rolę dla zmiany: pandemia, protesty w sprawie aborcji oraz zmiana administracji w Stanach Zjednoczonych. W efekcie PiS, mimo największego zwycięstwa w dziejach polskiego parlamentaryzmu po 89. okazało się być dużo politycznie słabsze niż poprzednio. Niewielkie grupy posłów, mniejsze partie koalicyjne poczuły się dużo silniejsze niż to wynikałoby z ich społecznego poparcia. Miały one naturalny interes, w tym, żeby pokazywać swoje istnienie, co mogły czynić tylko podkreślając różnicę z PiS-em. Tymczasem jedną z głównych walorów PiS-u była sprawczość. Już kwiecień ubiegłego roku pokazał, że Zjednoczonej Prawicy nie ma. Pytanie brzmiało tylko, czy rząd będzie formalnie rządem mniejszościowym, czy też będziemy mieli jakąś formę kamuflażu tej mniejszościowości i PiS musi kupować poparcie przed kolejnymi kolejnymi głosowaniami.

Turbulencje do wyborów, wiosna testem

Profesor Chwedoruk uważa, że utknęliśmy w sytuacji politycznego pata: - PiS jest silny słabością opozycji, słabością wynikającą z tego, że Platforma przeszła właśnie największy kryzys w swojej historii i jeszcze w pełni nie odbudowała pozycji z ostatnich wyborów. Lewica też jest w stanie pewnego interludium. PSL jest słabszy niż był w wyborach, a Konfederacja żyje swoim życiem na boku polskiej polityki. Wszystkie podmioty parlamentarne mają się teraz gorzej niż w czasie wyborów. Czeka nas powtórka wczorajszej nocy, zwielokrotniana do momentu, w którym nie pojawi się perspektywa tego, żeby powstała jakaś alternatywna większość w tym Sejmie. Jeśli ten scenariusz się nie ziści, owe turbulencje będą trwały aż do nominalnego terminu kolejnych wyborów, choć oczywiście jesienią tego roku (wiosną przyszłego roku?) pewnie czekają nas poważne polityczne przesilenia.

Dopłaty do cen energii

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Rytlanin
Są tu jeszcze jacyć inni mieszkańcy Rytla?
Dodaj ogłoszenie