Socjolog z UMK: Po zaszczepieniu Krystyny Jandy, szczepionka stała się klasowym towarem luksusowym

Karina Obara
Karina Obara
Prof. Michał Wróblewski: - Duża część naszego społeczeństwa jest „antysalonowa”. Krytycznie podchodzi do osób przedstawianych w mediach jako elity intelektualne, polityczne czy kulturalne.
Prof. Michał Wróblewski: - Duża część naszego społeczeństwa jest „antysalonowa”. Krytycznie podchodzi do osób przedstawianych w mediach jako elity intelektualne, polityczne czy kulturalne. archiwum prywatne
Rozmowa z prof. Michałem Wróblewskim, socjologiem i filozofem z UMK o tym, co spowodowało zaszczepienie Krystyny Jandy bez kolejki.

- Podobno pojawił się wśród Polaków „efekt Jandy”. Na czym on polega?
Badania sondażowe pokazują, że od listopada znacząco wzrósł odsetek Polaków chcących się zaszczepić. Biorąc pod uwagę fakt, że masowe szczepienia i związana z nimi kampania jeszcze na dobre nie ruszyły, jednym z głównych czynników tej zmiany wydaje się być afera związana z zaszczepieniem celebrytów w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Efekt Jandy polegałby tutaj na tym, że wywołana wskutek tego wydarzenia dyskusja odmieniła społeczny wizerunek szczepionki. Przestała ona być czymś tajemniczym, nieznanym, a przez to niebezpiecznym, a stała się towarem pożądanym, dostępnym jedynie wybranej elicie. Efekt Jandy polegałby również na tym, że narracja wokół szczepień zmieniła swoje ramy z opowieści o bezpieczeństwie na opowieść o dostępie. Szczepionki nie są już groźnymi chipami czy elementem globalnego eksperymentu, ale, podobnie jak inne technologie medyczne, dobrem, do którego każdy powinien mieć dostęp na równych zasadach. Jeden i drugi wymiar efektu Jandy jest bardzo pozytywny. Pierwszy z nich sprawi, że więcej osób się zaszczepi, drugi wywoła, mam nadzieję, dyskusję nad nierównościami w dostępie do usług medycznych, które są w naszym kraju bardzo poważnym problemem.

Zobacz także: My, tu w Polsce, żyjemy razem, ale jakby w innych światach [rozmowa]

- Czy to znaczy, że Polak (mówiąc w uproszczeniu) pójdzie po rozum do głowy dopiero wtedy, gdy czegoś mu się zakaże albo przedstawi sprawę jako „towar luksusowy”?
Duża część naszego społeczeństwa jest „antysalonowa”. Krytycznie podchodzi do osób przedstawianych w mediach jako elity intelektualne, polityczne czy kulturalne. To zresztą widać w sondażach partyjnych, ponieważ ugrupowanie, które mocno wykorzystuje antyelitarną narrację ma w nich najwyższe wyniki. Ta antysalonowość jest związana z podziałami, jakie panują w naszym społeczeństwie, również podziałami majątkowymi. Jeżeli elity mają uprzywilejowany dostęp do określonych dóbr, a pozostała część społeczeństwa nie, to budzi to coś na kształt klasowego resentymentu. I szczepionka stała się właśnie takim klasowym towarem luksusowym, którego ekskluzywność jest dla wielu problematyczna i niesprawiedliwa.
Tutaj kryje się również szerszy problem. W psychologii opisany jest mechanizm często wykorzystywany w marketingu – reguła niedostępności. Polega on na tym, że pragniemy czegoś, co albo jest niedostępne, albo jest tego bardzo mało. Regułą niedostępności wyjaśnia się też zjawiska społeczne związane z epidemiami, jak paniczne wykupywanie towarów ze sklepów, z czym mieliśmy do czynienia w marcu ubiegłego roku. Szczepionki, dzięki efektowi Jandy stały się takim towarem deficytowym. Ten obraz wzmacniają ostatnie doniesienia, że wskutek źle zaplanowanych zakupów może zabraknąć szczepionki. To jest oczywiście zła wiadomość, ale na chęć Polaków do szczepienia może ona zadziałać pozytywnie.

Czytaj także

- Dlaczego jesteśmy tak nieufni?
Ufamy innym ludziom, gdy wiemy, że nas nie oszukają. Jeżeli chcemy tę zasadę stosować do całości społeczeństwa, to muszą istnieć odpowiednie instytucje, które owe zaufanie gwarantują. Kiedy oddaję auto do mechanika, to najczęściej nie mam odpowiedniej wiedzy, aby na miejscu zweryfikować, czy moje auto zostało dobrze naprawione i czy zapłaciłem za uczciwie wykonaną pracę, a nie za fuszerkę. I jeżeli po jakimś czasie okaże się, że jednak ów mechanik mnie oszukał, to powinienem mieć możliwość dochodzenia swoich racji. W Polsce jest z tym duży problem, głównie wskutek niewydolności urzędów i sądów. W związku z tym, gdy następnym razem pójdę do innego mechanika, to będę w stosunku do niego podejrzliwy, bo będę wiedział, że niezwykle trudno zagwarantować jego uczciwość. Jeżeli w jakimś społeczeństwie jest dużo tego typu doświadczeń społecznych, to poziom zaufania będzie tam niski. O zaufaniu decyduje w pierwszej kolejności jakość instytucji publicznych.

- Moglibyśmy w jakiś sposób zwiększyć zaufanie społeczne?
Zwiększanie poziomu zaufanie to przede wszystkim dbałość o usługi publiczne i działanie instytucji. To jest oczywiście kwestia dobrej, roztropnej legislacji, kultury organizacyjnej czy sprawnego zarządzania. Ważne jest również podejście do pracy. Niezależnie od tego, czy jestem właścicielem teatru, nauczycielem czy mechanikiem samochodowym, to wykonując pracę na rzecz innych powinienem być gotowy, aby ta praca była rozliczana i oceniana za pomocą sprawiedliwych kryteriów. Tego w Polsce brakuje. Jeżeli ktoś łamie prawo pracy, to powinien zostać za to odpowiednio ukarany, a nie postrzegany jako prześladowany przedsiębiorca.

Czytaj także

- Niektórzy socjolodzy podkreślają, że wciąż jest możliwa w Polsce „praca na wstydzie”. Wstydzę się, więc nie robię pewnych rzeczy albo właśnie dlatego je robię, bo wstydzę się ostracyzmu. Zgodzi się Pan z tym?
Tak, tylko to zależy czego się wstydzimy. Według badań wstyd związany jest wśród Polaków z kwestiami ekonomicznymi: utratą pracy, brakiem pieniędzy, posiadaniem długów. To pokazuje, jak mocno konkurencyjnym i nastawionym na sukces społeczeństwem jesteśmy. Wstydzimy się również chorób, co być może wyjaśnia niechęć dużej części Polaków do badań profilaktycznych. Nie wstydzimy się natomiast swojego narodu, ba, jesteśmy z niego bardzo dumni. Jakakolwiek „praca na wstydzie” powinna być zapośredniczona przez prosty patriotyzm – wstydzę się, jeżeli robię coś na szkodę Polski. Jeżeli chodzi o szczepionki, to skuteczniejszą metodą wydaje mi się odwołanie nie do wstydu, ale do poczucia odpowiedzialności. W przypadku Polaków, dla których ważne są relacje rodzinne, byłaby to odpowiedzialność za najbliższych, czyli szczepię się, ponieważ chcę zadbać o bezpieczeństwo nie tylko moje, ale mojej matki czy dziadka.

Jak budować dobre relacje z ludźmi? #ZROZUM

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie