Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Psycholog z Bydgoszczy: - Media elektroniczne są niezbędne, ale pogłębiają naszą izolację

Grażyna Rakowicz
Grażyna Rakowicz
Od dłuższego czasu to słabnięcie bliskich więzi międzyludzkich niepokoi zarówno psychologów, jak i socjologów. Dostrzegają oni, że miejsce tych więzi zajmuje lęk przed bezpośrednimi kontaktami, bo przecież te na odległość można w każdej chwili przerwać. Wyłączyć. Natomiast kontakty z "żywymi" ludźmi wymagają odwagi i zupełnie innej uwagi - mówi prof. dr hab. Hanna Liberska, psycholog, profesor nauk społecznych, UKW w Bydgoszczy.
Od dłuższego czasu to słabnięcie bliskich więzi międzyludzkich niepokoi zarówno psychologów, jak i socjologów. Dostrzegają oni, że miejsce tych więzi zajmuje lęk przed bezpośrednimi kontaktami, bo przecież te na odległość można w każdej chwili przerwać. Wyłączyć. Natomiast kontakty z "żywymi" ludźmi wymagają odwagi i zupełnie innej uwagi - mówi prof. dr hab. Hanna Liberska, psycholog, profesor nauk społecznych, UKW w Bydgoszczy. unsplash.com
Przyczyniamy się do pogłębienia alienacji jednostki - w tym nowym, zbudowanym przez media elektroniczne, społeczeństwie. (…) Od dłuższego czasu to słabnięcie bliskich więzi międzyludzkich niepokoi zarówno psychologów, jak i socjologów. Dostrzegają oni, że miejsce tych więzi zajmuje lęk przed bezpośrednimi kontaktami, bo przecież te na odległość można w każdej chwili przerwać. Wyłączyć. Natomiast kontakty z "żywymi" ludźmi wymagają odwagi i zupełnie innej uwagi - mówi prof. dr hab. Hanna Liberska, psycholog, profesor nauk społecznych UKW w Bydgoszczy.

Miliony telefonów, SMS-ów i przesyłanych listów elektronicznych - to m. in. efekt postępu technologicznego, jaki obserwujemy w ostatnich latach w kontaktach międzyludzkich. Jak media elektroniczne nas zmieniają?
Niesamowicie. Można powiedzieć, że trwa taki "zmasowany" atak mediów elektronicznych na społeczeństwo od co najmniej kilkunastu lat. Dzisiaj do dyspozycji mamy telefony komórkowe, komputery, tablety, smartfony, czytniki e-book... Wszystkie te urządzenia nie tylko edukują nas, umożliwiają nam komunikację, ale i pracę. Stały się nieodłącznym elementem naszego życia. Są wykorzystywane nie tylko przez ludzi młodych, ale praktycznie przez każdą generację. Także przez seniorów. A jak przeobrażają nasze społeczeństwo? Tu dostrzegam zarówno plusy, jak i minusy.

To jakie są te plusy i minusy?
Te plusy - to przede wszystkim szybki dostęp do wszelkich informacji i szybki kontakt z innymi ludźmi. Można powiedzieć, że praktycznie z całym światem, a więc niesamowicie oszczędzamy swój czas. Oczywiście pomijam tu fakt, że niektóre z tych informacji w tej sieci, mogą być mniej wiarygodne... A minusy: tu głównie postawiłabym na groźbę uzależnienia się od tych wszystkich sprzętów. Także na pozyskiwanie wszelkich informacji czy też komunikowanie się - ale niejako "na skróty". W przypadku informacji - na przykład w Internecie - często po nich skaczemy, analizując ich treść jedynie powierzchownie. A gdy przychodzi do ich przesiewu, weryfikacji - z punktu widzenia postawionego przed nami zadania - bywa, że to ich uporządkowanie staje się już dla nas trudne. Natomiast w przypadku kontaktów - poprzez te różne elektroniczne urządzenia - tu czyha na nas inne niebezpieczeństwo związane z wiarygodnością osób, z którymi się komunikujemy. Nie zawsze jest to takie oczywiste, jak się nam w sieci wydaje. Te nowe technologie bardzo szybko ewoluują, stąd pojawia się pytanie, czy my - jako byty, organizmy - poradzimy sobie z ich tak szybkim rozwojem. Czy właściwie nad nimi zapanujemy? Z drugiej strony są one przecież dziełem człowieka - sam go stworzył.

Zatrzymajmy się choćby przy SMS-ach. Wskazuje się, że komunikacja za ich pośrednictwem zdominowała, i to mocno, młodych ludzi. Jakie mogą być konsekwencje takiej formy rozmowy?
Zacznę od tego, że w ogóle w naszym codziennym życiu, wywołane przez Panią SMS-y są nam potrzebne. Ktoś zamawia produkt w sklepie i dostaje w tej formie informację, że może go odebrać w konkretnym miejscu, albo że w danym dniu przywiezie mu ten produkt kurier konkretnej sieci. SMS sprawdza się dobrze w wielu innych sytuacjach - chociażby w relacji z przychodniami, które za jego pośrednictwem wysyłają nam kody recept albo informacje o dacie zaplanowanej wizyty u lekarza. W takich sytuacjach ten SMS jest użyteczny. Ale z drugiej strony wskazuje się, że ta tekstowa i mocno zaangażowana komunikacja przy użyciu choćby komórki utrudnia - szczególnie młodzieży - wyrażanie przez nią swoich myśli. Ta "pisana" krótka i czasami lakoniczna komunikacja, upośledza w pewnym sensie umiejętności językowe, które są przecież bardzo ważne w tych kontaktach międzyludzkich. Według badaczy, to, jak mówimy, odzwierciedla nasze myślenie, odsłania nasz umysł. To jaki on jest, skoro nie potrafimy zbudować logicznego zdania? Jeśli mamy uboższe słownictwo, a nawet problemy z wymową? I nie chodzi tu o wady aparatu artykulacyjnego lub o zaburzenia funkcjonowania układu nerwowego. Bardzo często bywa i tak, że w grupie rówieśniczej młode osoby, komunikując się drogą elektroniczną, zastępują słowa w języku ojczystym specyficznym slangiem. Mam tu na myśli choćby "emotikony", które określają uczucia. Do tego dochodzi jeszcze gwara uczniowska i fachowa terminologia - dajmy na to komputerowa - często w języku angielskim... Pamiętam, gdy uczestniczyłam w kursach programowania, to sama byłam zaskoczona ilością piktogramów, które musiałam opanować. Miałam wówczas poczucie, że są one jedynie skrótami pewnych myśli i wyraźnie zastępują uczucia, emocje, które w naszej rzeczywistości jednak dominują. W tzw. realu budujemy je poprzez uśmiech, słowo, przytulenie, poprzez pogłaskanie - to wszystko stymuluje nasz rozwój. I jest nam do niego niesłychanie potrzebne. W ten sposób tworzy się między ludźmi silna, interpersonalna więź. Nawet ta "zła energia", której czasami doznajemy w tych bezpośrednich relacjach, też nas w jakiś sposób kształtuje. A dzisiaj często widzimy taki obrazek: idzie kobieta z mężczyzną, pchają wózek i obydwoje patrzą... w komórki. Mało tego, ich małe dziecko zamiast maskotki ma przed sobą tablet i także w niego się wpatruje.

Chce Pani Profesor powiedzieć, że sami napędzamy siebie czy najmłodsze generacje w stronę tego uzależnienia?
Jak najbardziej. Ale chcę przez to również powiedzieć, że w ten sposób przyczyniamy się do pogłębienia alienacji jednostki - w tym nowym, zbudowanym przez media elektroniczne społeczeństwie. Przyczyniamy się do takiej izolacji, która - moim zdaniem - coraz bardziej się pogłębia. Od dłuższego czasu to słabnięcie bliskich więzi międzyludzkich niepokoi zarówno psychologów, jak i socjologów. Dostrzegają oni, że miejsce tych więzi zajmuje lęk przed bezpośrednimi kontaktami, bo przecież te na odległość, można w każdej chwili przerwać. Wyłączyć. Natomiast kontakty z "żywymi" ludźmi wymagają odwagi i zupełnie innej uwagi. Pewnego przygotowania, zaangażowania, panowania nad swoimi emocjami... I również odpowiedniego stroju, aby w tych bezpośrednich relacjach jeszcze jakoś wyglądać. Natomiast z praktyki często wynika, że nasz kontakt - poprzez te nowe technologie - aż takich przygotowań nie wymaga. Weźmy na przykład pracę zdalną, za pośrednictwem komputera: ile razy siedzieliśmy w takich sytuacjach w... piżamach, bo przecież i tak nas nie widać. Na dodatek, sami. Bez koleżanek, kolegów z pracy. Zdarza się, że w firmowych spotkaniach, naradach, nie wszyscy mogą być obecni na miejscu, więc łączą się zdalnie, a to nie zawsze może być pozytywne. Ci nieobecni na miejscu nie odczuwają tych prawdziwych - panujących na sali - emocji. Nie widzą twarzy uczestników, nie czują ich oddechu, co w efekcie na takim spotkaniu może budować zupełnie inne, nawet negatywne relacje. Ze względu na brak właściwego zrozumienia, porozumienia...

A czy zgadza się Pani z takim poglądem, że te nowe technologie tworzą nam nową rzeczywistość, eliminując z naszego życia wiele czynności, które były przez nas wcześniej na co dzień wykonywane?
W pewnym sensie ma to miejsce, bo te elektroniczne urządzenia faktycznie tworzą nam nową, inną rzeczywistość. Żeby schudnąć, zachować sprawność czy dobrą kondycję, powinnam poćwiczyć, ale obejrzałam sobie wymagane ćwiczenia w Internecie i... już mi wystarczy. Żeby zadbać o ogródek, powinnam pójść do niego i na przykład skopać ziemię, skosić trawnik, ale poczytałam sobie o tym, jak właściwie o ten ogródek czy trawnik zadbać w Internecie i już wiem. Mogę zebrane informacje potraktować jako instruktażowe, w realu zabiorę się za te prace, ale może później... Jeśli tak się stanie, to może to być pozytywny przejaw zsynchronizowania rzeczywistości realnej i wirtualnej. Ale oczywiście nie zawsze tak się dzieje. Tymi przykładami zmierzam do tego, że w ten sposób - jak to również bywa w tej naszej rzeczywistości - rezygnujemy z wielu czynności. One jakby zamierają, bo realizujemy je w przestrzeni wirtualnej. I to nam zaczyna - niestety - wystarczać. Zamiast przytulić dziecko, rodzica, partnera - wysyłam mu emotikon, to jest wyraz tego, że o tej osobie myślę, sygnał moich emocji ale to informacja ograniczona, uboga, a nie kontakt wielowymiarowy, który wszechstronnie stymuluje nas i relacje z drugim człowiekiem.

od 12 lat
Wideo

Wybory samorządowe 2024 - II tura

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska