MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Straszny wypadek na siłowni w Toruniu. Ważąca 200 kg sztanga spadła trenerowi na brzuch. ZUS odmawiał mu odszkodowania!

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Ważąca blisko 200 kg sztanga spadła trenerowi na brzuch. Skutki wypadku były bardzo poważne. ZUS w Toruniu odmawiał mężczyźnie odszkodowania twierdząc, że to nie był wypadek przy pracy. Po stronie trenera stanął jednak Sąd Rejonowy w Toruniu.
Ważąca blisko 200 kg sztanga spadła trenerowi na brzuch. Skutki wypadku były bardzo poważne. ZUS w Toruniu odmawiał mężczyźnie odszkodowania twierdząc, że to nie był wypadek przy pracy. Po stronie trenera stanął jednak Sąd Rejonowy w Toruniu. Getty Images/pixabay/Polska Press
Do poważnego w skutkach wypadku doszło w jednej z siłowni w Toruniu. Ważąca 200 kg sztanga spadła trenerowi na brzuch. ZUS odmówił mężczyźnie wypłaty odszkodowania twierdząc, że to nie był wypadek przy pracy. Dopiero sąd stanął po stronie mężczyzny.

82 tysiące 640 zł - takie odszkodowanie na mocy wyroku sądu ma zapłacić ZUS w Toruniu panu Piotrowi, któremu w siłowni na brzuch spadła sztanga. Mężczyzna jest certyfikowanym instruktorem fitness i trenerem personalnym na siłowni.

Wypadek torunianin przypłacił zdrowiem, a o pieniądze musiał się z toruńskim ZUS-em sądzić, bo ten obstawał przy tym, że nie doszło do wypadku przy pracy. Dlaczego? Bo do zdarzenia doszło w trakcie jego treningu indywidualnego w siłowni, a nie podczas treningu z klientem. "Więź z pracą została zerwana" - upierał się ZUS. Ale proces sądowy tę argumentację obalił.

Wypadek na siłowni w Toruniu. Jak wyglądał i jakie ma skutki dla trenera?

Pan Piotr posiada odpowiednie przygotowanie zawodowe; przeszedł też do pracy w siłowni stosowne szkolenia BHP oraz stanowiskowe i instruktażowe. Siłownia czynna jest od godz. 8.00 do 22.00. Korzystać może z niej każdy, kto wykupi karnet lub jednorazowe weście.

Do koszmarnego w skutkach wypadku doszło w tej siłowni w kwietniu 2021 roku, około godziny 21.30. Pan Piotr o tej porze nie miał akurat klienta i przeprowadzał trening indywidualny. Podnosił na tzw. ławeczce ważącą około 200 kg sztangę. W pewnym momencie wyślizgnęła mu się ona z rąk i spadła na brzuch.

Trener najpierw stracił przytomność. Przybiegła właścicielka siłowni i wezwała pogotowie. Mężczyzna trafił najpierw do szpitala wojewódzkiego na toruńskich bielanach. Potem leczona był jeszcze na oddziale neurologicznym innej lecznicy, poza Toruniem.

Skutki wypadku były naprawdę poważne, co przed Sądem Rejonowym w Toruniu potwierdzili także biegli w swoich opiniach. Doszło nie tylko do przerwania mięśni brzucha i uszkodzeń jamy brzusznej z masywnym krwotokiem i wstrząsem septycznym, ale i uszkodzeń jelita - konieczna była resekcja jego części. Poza tym poważnej natury były konsekwencje psychiczne i neurologiczne - to też potwierdzili biegli (psychiatra i psycholog).

Trener kontra ZUS Toruń w sądzie pracy. Wygrał odszkodowanie!

Zakład Ubezpieczeń Społecznych w Toruniu odmawiał panu Piotrowi wypłaty jednorazowego odszkodowania za wypadek przy pracy. Dlaczego? Obstawał przy tym, że prowadząc trening indywidulany dla siebie "zerwał więź z pracą", choć znajdował się w swoim miejscu pracy. Kolejnym wytaczanym argumentem był ten, że ćwiczył bez asekuracji, co miało być wyrazem nierozwagi i zawinieniem poszkodowanego.

Pan Piotr od odmowy ZUS-u odwołał się do sądu. Sprawa trafiła do IV Wydziału Prący i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Rejonowego w Toruniu. Sędzia Alina Kordus-Krajewska nie tylko analizowała dokumentację medyczną oraz opinie biegłych lekarzy kilku specjalności czy protokół powypadkowy, ale i oparła się na zeznaniach świadków. Wynik?

Po pierwsze dla sądu jasnym stało się, że trener "więzi z pracą" nie zerwał. Inni pracujący na tej siłowni, za wiedzą i pełna zgodą właścicielki, także w chwilach wolnych od pracy z klientami poświęcali się treningom własnym.

-Ubezpieczony dzięki swojej sylwetce, wiedzy i osiągnięciom - a co za tym idzie również rozpoznawalności - przyciąga klientów. W związku z tym, dbanie o kondycję fizyczną przez niego – nawet w godzinach pracy - było czynnością leżącą jak najbardziej w interesie pracodawcy. Obowiązkiem ubezpieczonego było nie tylko prowadzenie treningów personalnych, ale też udzielanie porad treningowych, utrzymywanie oraz rozwijanie relacji z obecnymi klientami. Ubezpieczony miał być ciągle w gotowości do przyjęcia i obsługi klienta w czym trening także pomagał, gdyż niewątpliwie ćwiczenia siłowe wymagają uprzedniej rozgrzewki i przygotowania zarówno klienta, jak i trenera - stwierdziła sędzia.

Sądowi nie umknęło, że również drugi zatrudniony jako trener pracownik wykonywał swoje treningi w godzinach pracy - za wiedzą i zgodą pracodawcy, według tych samych zasad. Pracownicy otrzymywali wynagrodzenie także za te godziny, w których wykonywali swój trening.

Wniosek? Do wypadku doszło w związku z wykonywaną pracą, w miejscu pracy, w godzinach pracy, przy czynnościach potrzebnych do pracy i w pełni akceptowanych przez pracodawcę.

Wyrok? Sąd zmienił decyzję odmowną ZUS-u i przyznał panu Piotrowi wspomniane 82 tys. 640 zł tytułem jednorazowego odszkodowania za wypadek przy pracy.

Wyrok w tej sprawie wraz z uzasadnieniem został 5 czerwca br. opublikowany w Portalu Orzeczeń Sądowych i oznaczony jako nieprawomocny.

PS Imię trenera zostało w tekście zmienione.

WAŻNE. Z uzasadnienia wyroku:

"W dniu wypadku ubezpieczony (rener - przyp.red.) wykonywał swój trening około godziny 21.30, kiedy na siłowni, w której przebywał nikogo poza nim nie było. Jednak sama siłownia była otwarta tego dnia do godziny 22.00, a zatem istniała możliwość przyjścia klienta lub konieczność odebrania telefonu. Poza tym, chociaż ubezpieczony wykonywał swój własny trening, to potencjalnie mógł służyć swoją pomocą w sytuacji, kiedy na siłowni pojawiłby się klient. W tym czasie także ww. w sposób realny odpowiadał za pilnowanie miejsca pracy, w którym nikogo poza nim nie było. W tej sytuacji – zdaniem sądu – zachowanie ubezpieczonego w wymienionym dniu w godzinach pracy mieściło się w pojęciu czynności związanych z pracą, o których mowa w art. 3 ust. 1 pkt 1 Ustawy wypadkowej"- podała sędzia Alina Kordus-Krajewska uzasadniając wyrok.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Fala upałów w Polsce. Będzie bardzo gorąco

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Straszny wypadek na siłowni w Toruniu. Ważąca 200 kg sztanga spadła trenerowi na brzuch. ZUS odmawiał mu odszkodowania! - Nowości Dziennik Toruński

Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska