Tomek Woźniak z Bydgoszczy, czyli wolontariusz, jakich mało. A ma dopiero 16 lat!

Katarzyna Piojda
Tomek Woźniak, czyli wolontariusz, jakich mało. A przecież ma dopiero 16 lat.
Tomek Woźniak, czyli wolontariusz, jakich mało. A przecież ma dopiero 16 lat. ze zbiorów Tomka Woźniaka
Babcia Jadzia i dziadek Heniu powtarzali małemu Tomkowi, żeby był dobry dla innych ludzi. Jako kilkulatek nie rozumiał tych słów. Teraz, jako 16-latek, rozumie. I innym ludziom pomaga.

Siedzenie w domu, przed telewizorem i takie nicnierobienie to nie dla niego. Tomek Woźniak to trzecioklasista z gimnazjum w Zespole Szkół nr 20 w bydgoskim Starym Fordonie. Taki młody, a ma już żelazne zasady. Zwłaszcza taką: ludziom trzeba pomagać, bo dobro popłaca.

16-latek udziela się jako wolontariusz. - Babcia Jadwiga i dziadek Henryk mnie do tego zachęcili - przyznaje chłopak. - Ale nie zmuszali. Miałem kilka lat, gdy pomagałem starszym osobom wnosić zakupy do domu.

Jego wola

Sam chciał. - W 2011 roku wstąpiłem do szkolnego koła wolontariatu. Udzielają się w nim uczniowie z całej naszej szkoły. Koledzy i koleżanki go zwerbowali do tego koła. Potem potoczyło się, jak w grze domino. - Namówiłem pięciu znajomych z klasy, żeby dołączyli. Jak dołączyli, tak zostali. Tomek też.

W jakich akcjach bierze udział? - Przede wszystkim w tych organizowanych przez naszą szkołę i miasto - odpowiada gimnazjalista. Sprzątanie grobów w fordońskiej Dolinie Śmierci, rozdawanie żonkili przy hospicjum im. księdza Popiełuszki w ramach akcji "Pola nadziei" to niektóre akcje, w jakich młody bydgoszczanin bierze udział.

Przeczytaj również: Weronika Bartoszewska to Wolontariuszka Roku w Grudziądzu [zdjęcia]

Maluch w szkole

Jest też "Akademia 5-latka". - To dodatkowe zajęcia organizowane raz na dwa tygodnie w naszej szkole dla dzieci, które mają iść do zerówki - wyjaśnia Woźniak. - Maluchy poznają szkołę od środka. Organizujemy dla nich ciekawe zajęcia. Na zajęciach kulinarnych uczymy dzieci robić kanapki albo serwujemy im szaszłyki.

I dalej: - Na warsztatach teatralnych pokazujemy im spektakle, w których malcy też mogą uczestniczyć. Są też zajęcia językowe. 5- i 6-latki uczą się podstawowych słówek z angielskiego.

Czasem jest śmiesznie. Jak maluchy upodobają sobie jednego wolontariusza, to zostawić go nie chcą. Dochodzi do tego, że nie chcą np. zjeść szaszłyków czy kanapek przygotowanych przez inne osoby niż te upatrzone. W sportowych imprezach - jako, że szkoła Tomka to szkoła sportowa - chłopak też się udziela. Pomaga np. przy organizacji Fordońskiego Biegu Pokoju. Uczestniczą w nim uczniowie ze szkół z tej dzielnicy. Młodzi zawodnicy nie tylko biegną. W dal też skaczą. I inne konkurencje zaliczają. Tomka rola ostatnio polegała na tym, że wskazywał tor biegu zawodnikom.

Turnieje sportowe nie są mu obce. - Niedawno mieliśmy coroczny festyn rodzinny na terenie szkoły. Setki rodzin z osiedla uczestniczyły w nim. Prowadziliśmy sklepik. Sprzedawaliśmy m.in. ciasto upieczone w domach. Raz, dwa nam się udało sprzedać wszystkie kawałki.

Czerwony Krzyż

Chłopak przyłącza się też do akcji Polskiego Czerwonego Krzyża. - Zbieram w marketach przybory szkolne w ramach "Wyprawki dla żaka" albo żywność w ramach Dnia Walki z Głodem.

Niektórzy mieszkańcy Fordonu Tomka już kojarzą z podobnych wydarzeń. I pozytywnie reagują.

Zdarza się, że niektórzy wolontariusze są traktowani przez klientów sklepów albo przechodniów jak intruzi. W przypadku Tomka - nic z tych rzeczy. - Zawsze szybko udaje się nam zebrać pełne kosze - zaznacza gimnazjalista ze szkoły przy ul. Sielskiej. - Ludzie, których my spotykamy, miło nas traktują i chętnie obdarowują nas datkami i darami.

Jak trzeba coś załatwić, to do młodego Woźniaka warto się zgłosić. - Byłem współorganizatorem debaty okrągłego stołu - kontynuuje nastolatek. - To debata z udziałem uczniów, nauczycieli i dyrekcji naszej szkoły.

Mowa była o tym, co można zmienić na zajęciach wychowania fizycznego. No i zmiany są.

Szatnie po zmianach

- Jeszcze we wrześniu mieliśmy tylko dwie szatnie do dyspozycji - wspomina Tomek. - Podczas debaty uczniowie poprosili, żeby szatni było więcej. Niektórzy myśleli, że ten pomysł nie przejdzie.

Ale się udało. Jeszcze pod koniec 2014 roku dzieciaki z ZS nr 20 zaczęły korzystać z siedmiu szatni.

Młody bydgoszczanin często zostaje po lekcjach. I to nie dlatego, że musi. To dlatego, że chce. - Pomagam dzieciom z najmłodszych klas odrabiać lekcje w świetlicy - tłumaczy. - Jak trzeba skleić planszę do gry albo książki, też to zrobię.

Akcje tzw. nakrętkowe też się kręcą. - Od kilku lat zbieramy nakrętki. Potem sprzedajemy je albo przekazujemy potrzebującej rodzinie i ona je sprzedaje, a uzyskane w ten sposób pieniądze są przekazywane na szczytny cel.

Tym celem jest zazwyczaj leczenie albo rehabilitacja chorych dzieci. - W tym roku naszą małą podopieczną jest Zuzia Twardowska - dodaje Tomek Woźniak.

Dziewczynka ma 7 lat. - Ma też dziecięce porażenie mózgowe, padaczkę i chore nerki - wymienia Tomasz. - Wymaga stałej opieki.
Zuzia jest pod stałą kontrolą neurologa i innych lekarzy. Codziennie przyjmuje leki. Rehabilitacja też jest jej potrzebna.

Nakrętki wsparcia

Pieniądze, które Tomek i spółka zdobędą za nakrętki, młodzi ludzie z Fordonu przeznaczą na rehabilitację dziewczynki. Mała wyjedzie na turnus. Muszą zdążyć. Czasu jest coraz mniej.

Tomek w tym roku kończy gimnazjum. We wrześniu zmieni szkołę, ale zainteresowań nie zmieni. - Wiem, że dalej będę wolontariuszem - zapowiada.
Szkołę już wybrał. - Chcę iść do Technikum Obsługi Turystycznej w Zespole Szkół Chemicznych w Bydgoszczy - mówi dalej.

Dlaczego wybiera akurat ten kierunek? - Bo to połączenie dwóch rzeczy, które uwielbiam. Chodzi o kontakt z ludźmi i podróże. Chciałbym zostać przewodnikiem turystycznym.

Na razie wielkiego świata nie zwiedził. Trochę podróżuje z rodzinką po Polsce. Zagraniczne wojaże dopiero zaczyna. - Byłem jedynie w Czechach - przyznaje Woźniak. Marzą mi się jednak wielkie podróże. Mam nadzieję, że zwiedzę Paryż.

Coś do zrobienia

Jak będzie zwiedzał, to nie zapomni o wolontariacie. Nawet, jeżeli będzie w innej szkole i za granicą. - Zawsze jest coś do zrobienia, bo dobrego nigdy za wiele - uśmiecha się chłopak.

Za to, co robi, nie dostaje pieniędzy. Na nich akurat mu nie zależy. - Wystarczy, że ludzie doceniają to, co dla nich robimy - uważa. - I tyle.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie