3 lata temu dziecko wypadło z wieżowca. Matki nadal nie osądzono. Dlaczego?

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Upadek z 11. piętra tego wieżowca na osiedlu Na Skarpie czteroletni chłopiec przeżył. Jego matkę jednak oskarżono o narażenie życia dziecka. Miała go zostawić samego w domu na 20 minut - ustaliła prokuratura.
Upadek z 11. piętra tego wieżowca na osiedlu Na Skarpie czteroletni chłopiec przeżył. Jego matkę jednak oskarżono o narażenie życia dziecka. Miała go zostawić samego w domu na 20 minut - ustaliła prokuratura. Jacek Smarz
Udostępnij:
We wrześniu miną 3 lata od wypadku, którym żył cały Toruń. Czteroletni Oluś wypadł z 11. piętra wieżowca na Skarpie. Przeżył upadek. Prokuratura szybko jednak oskarżyła jego matkę o narażenie życia dziecka, bo zostawiła go samego w domu. Oparła się na zeznaniach bezpośrednich świadków. Przez blisko dwa lata proces w sądzie nawet nie ruszał. Dziś nadal jest w polu...

CBŚP rozbiła grupę przestępczą w regionie

"To cud, że żyjesz. Walcz dalej, mały wojowniku!" - te słowa 19 września 2019 roku powtarzały setki ludzi. Tego dnia czteroletni Oluś wypadł z 11. piętra wieżowca w Toruniu. Przeżył, wrócił do zdrowia. Jego mama - Ewa P. - oskarżona została o narażenie życia dziecka. Do dziś jej jednak nie osądzono. Dlaczego?

Akt oskarżenia: zostawiła dziecko same na 20 minut. Poruszające zeznania świadków

Śledztwo w tej sprawie szybko przeprowadziła i zakończyła Prokuratura Rejonowa Toruń Wschód. -Akt oskarżenia do Sądu Rejonowego w Toruniu skierowaliśmy w grudniu 2019 roku - zaznacza prokurator Joanna Becińska, zastępca szefa tej jednostki.

Polecamy

Prokuratura oskarżyła Ewę P., matkę Olusia, o narażenie życia i zdrowia dziecka (art. 163 par. 2 i 3 kk). Według jej ustaleń matka zostawiła dziecko same w mieszkaniu na około 20 minut. Zjechała windą na dół, by spotkać się na chwilę ze znajomym. Wtedy maluch wskrobał się na okno i wypadł. Przeżył cudem. Upadek z 11. piętra wieżowca na Skarpie zamortyzowały krzaki i trawa. Pomogły też fachowa wiedza i doświadczenie lekarzy oraz rehabilitantów.

Śledczy swoich ustaleń dokonali m.in. na podstawie zeznań świadków. Niektóre były bardzo poruszające. Pierwszym świadkiem była kobieta, która o godzinie 17.00 przyjechała na parking przy ul. Konstytucji 3 Maja. Przechodząc przy wieżowcu, usłyszała krzyk: "Mama, mama!!!".

Polecamy

- Jak określiła to kobieta, był to krzyk przeraźliwy, "jakby dziecko szukało matki". Spojrzała w górę, skąd dobiegał. Zobaczyła stojące na parapecie dziecko. Krzyczało, a po chwili schowało się w głąb mieszkania. Potem znów wyszło na parapet i krzyczało - przekazywał prokurator Marcin Licznerski, ówczesny szef prokuratury Toruń-Wschód.

Drugim ważnym dla śledczych świadkiem stała się kolejna kobieta, która przechodziła pod wieżowcem o godzinie 17.20. Na parkingu, przy samochodzie ciemnego koloru, widziała dwie osoby. Nagle usłyszała krzyk: "Tata, tata!!!". - Zeznała, że krzyk ten słyszały też osoby znajdujące się przy samochodzie. Po chwili, gdy odwróciła głowę, zobaczyła, że coś spada. Później dopiero dowiedziała się, że z wieżowca wypadło dziecko - mówił prokurator.

Trzeci kluczowy dla prokuratury świadek to mężczyzna, znajomy matki Olusia. Przyjechał do niej po odbiór spodni, które mu przerabiała. -Wsiedli do samochodu, palili papierosy i rozmawiali. Wtedy zadzwoniła jego partnerka. Powiedział Ewie P., że się śpieszy i musi już jechać - relacjonował prokurator Marcin Licznerski.

Zeznania świadków doprowadziły śledczych do przekonania, że matka zostawiła Olusia samego w domu przynajmniej na 20 minut. W jej wyjaśnienia mówiące o tym, że wyszła tylko wyrzucić śmieci i odebrać fotelik, prokuratura nie uwierzyła.

Obstrukcja w sądzie. Proces w toku, z dużymi przerwami między rozprawami

Akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Toruniu w grudniu 2019 roku. W marcu 2021 roku - gdy sprawdzaliśmy stan sprawy - nie był wyznaczony nawet termin pierwszej rozprawy.

Identycznie było we wrześniu 2021 roku - początku procesu wciąż nie było widać. Wyznaczono go, co prawda, na maj, ale o zniesienie terminu wystąpił obrońca kobiety. W kolejnym, sierpniowym terminie, rozchorowała się sędzia. Potem przebywała ona na urlopie. Kolejnej daty, w której wreszcie sprawa miałaby na sali sądowej się rozpocząć, we wrześniu ub.r. nawet nie wyznaczono.

W maju 2022 roku dowiedzieliśmy się, że proces ruszył. Sąd wyłączył jego jawność, więc nie wolno nam przekazywać informacji z sali sądowej. Wiadomo było tyle, że przesłuchano matkę i świadków. Ostatni wówczas, kwietniowy termin, spadł z wokandy. Kolejny wyznaczono dopiero na 28 lipca, po urlopie sędziego referenta.

Polecamy

-Ten termin z 28 lipca jednak również został zniesiony. Dlaczego, nie wiemy. Skierujemy zapytanie do sądu. kolejnego nie wyznaczono - mówi nam obecnie prokurator Joanna Becińska.

Matka do winy się nie przyznawała

Na etapie śledztwa Ewa P. do zarzucanych jej czynów się nie przyznawała. -O jakiej winie tu zresztą mowa? Czy wszystkie matki mieszkające na najwyższych piętrach wieżowców zawsze targają wszędzie ze sobą dzieci, schodząc na chwilę na dół? - pytał retorycznie adwokat Dariusz Kłos, obrońca matki Olusia, w rozmowie z nami rok temu.

Polecamy

Obrońca Ewy P. podkreślał, że torunianka wydarzeń z września 2019 roku nigdy nie zapomni, a teraz nad synem w każdej godzinie czuwa z potrójną uwagą.

WAŻNE. To grozi rodzicowi za nieumyślne narażenie życia i zdrowia dziecka (Art. 160 kk, par. 2 i 3)

  • *§ 1. Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu,
  • podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
  • § 2. Jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo,
  • podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
  • § 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 lub 2 działa nieumyślnie,
  • podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
  • § 4. Nie podlega karze za przestępstwo określone w § 1-3 sprawca, który dobrowolnie uchylił grożące niebezpieczeństwo.
  • § 5. Ściganie przestępstwa określonego w § 3 następuje na wniosek pokrzywdzonego.

Polecamy nasze grupy i strony na Facebooku:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: 3 lata temu dziecko wypadło z wieżowca. Matki nadal nie osądzono. Dlaczego? - Nowości Dziennik Toruński

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Szanowny Panie obrońco oskarżonej Dariuszu Kłos... rozumiem, że jest Pana rolą jest bronić interesów oskarżonej w tej sprawie, ale jest Pan człowiekiem i sumienie - w co głęboko wierzę- na pewno też Pan ma... Więc niech odwoła się Pan do własnego sumienia... "targają dzieci na dół"?! Dziecko to nie zbędny bagaż czy rzecz nieistotna, aby dziwnym było każdorazowe "targanie na dół". Targać można worek ze śmieciami, a ta matka powinna być osobą przewidującą. To maleńkie dziecko a nie 17 latek.. Nie ma tu usprawiedliwienia. Trzeba było malca wziąć pod pachę i pogina na dół, nawet po fotelik. Wiem, że to wykonalne, bo też poginam na dół po zakupy czy fotelik i TAK... za każdym razem "targam dziecko na dół" i koniec kropka.

Brak mi słów, żeby określić taką matkę, która jeszcze w dodatku zostawiła otwarte okno..
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Pomorska
Dodaj ogłoszenie