Zdaniem śledczych nadużył on swoich uprawnień i z kasy spółdzielni wydał ponad 650 tys. zł. Za te pieniądze opłacono ubezpieczenie dla pracowników spółdzielni, zdaniem śledczych - zrobiono to bez zgody rady nadzorczej.
Na ławie oskarżonych zasiedli również Elżbieta Z., główna księgowa spółdzielni i Marek P., jej wiceprezes. Oni również zostali uniewinnieni.
Proces toczył się przez blisko sześć lat. Kluczowa okazała się opinie biegłego rewidenta, który po analizie wydatków spółdzielni uznał, że doszło do nieprawidłowości. Jednak w trakcje procesu biegły zmienił zdanie - miał do dyspozycji więcej dokumentów i dowodów. - W swojej ostatecznej opinii uznał, że działania oskarżonych leżały w interesie spółdzielców - uzasadniała wyrok sędzia Katarzyna Homenda-Bartosińska.
Sąd przesłuchał również szereg świadków - wielu zeznało, że sprawa składek była poruszana na radach nadzorczych. - Nie ma wątpliwości, że nie zostały wyczerpane znamiona przestępstwa - uznała sędzia.
Wyrok nie jest prawomocny. Andrzej Jasiński nie pojawił się na jego ogłoszeniu.
Czytaj e-wydanie »