W ponadstutysięcznym Włocławku funkcjonują trzy żłobki: przy ul. Kaliskiej, Wienieckiej i Żytniej. W sumie jest w nich 130 miejsc. Dziś są oblegane przez rodziców, choć jeszcze nie tak dawno organizowano w nich "Dni otwarte", aby przyciągnąć chętnych. Mówiło się nawet o tym, aby jeden z nich zlik-widować. Po co ma świecić pustką? Od dwóch lat we Włocławku jest coraz więcej urodzin. W wiek prokreacyjny, jak mówią specjaliści od demografii, wchodzi "wyżowy" rocznik 80. Wiele kobiet zaraz po urlopie macierzyńskim wraca do pracy. Jeśli rodziny nie stać na opiekunkę i nie ma babci czy cioci, skłonnej zaopiekować się dzieckiem - jest problem!
Mają standard
Popularność żłobków wzrosła, bo, jak twierdzi Magdalena Fejdowska, naczelnik Wydziału Promocji Zdrowia i Polityki Społecznej Urzędu Miasta, mają wysoki standard. Dlatego co bardziej zapobiegliwi zapisują syna lub córeczkę tak wcześnie, jak to tylko jest możliwe. Włocławianie złożyli już w trzech żłobkach ponad 80 podań. - Lista chętnych do zapisu dziecka jest płynna, niektórzy rezygnują, w to miejsce wchodzą kolejni. To proces, który trwa przez cały rok - mówi M. Fejdowska. Nowe miejsca zwolnią się we wrzęsniu - po trzylatkach.
Nie rozwiązuje to ważnego dla młodych rodzin problemu. Nowe miejsca muszą się znaleźć. Dlatego w dwóch żłobkach, w których do tej pory podnajmowano pomieszczenia, umowy zostały przedłużone tylko na rok. Być może pomieszczenia te będą adaptowane na potrzeby najmłodszych włocławian. - Z ekonomicznego punktu widzenia to dobra decyzja - uważa Magdalena Fejdowska. - Lepiej znaleść te miejsca tam, gdzie jest już baza - pomieszczenia kuchnia itp.
Prywatne byłyby ratunkiem?
Magnesem przyciągającym chętnych mogą być także opłaty - najniższe w regionie, i nie tylko. Stała stawka wynosi 100 zł na miesiąc. Do niej trzeba doliczyć dzienną stawkę żywieniową - 3,50 zł. Tymczasem w Inowrocławiu stała opłata wynosi 150 zł, w Chojnicach - 209, w Toruniu - 155 zł, w Olszynie zaś - 166 zł. Włocławska stawka nie zmieniła się od 1999 r. - Mamy projekt, zakładający zmianę wysokości opłat za żłobek, analizujemy go - mówi naczelnik Fejdowska.
Dlaczego w tej sytuacji nie powstają prywatne żłobki? Wymogi, aby prowadzić taką placówkę, są wysokie, odstraszają chętnych. Być może zaczną powstawać, gdy wejdzie w życie projekt, aby żłobki nie były traktowane jako zakłady opieki zdrowotnej. Wymagania wobec założycieli będą mniej rygorystyczne.