Ustawa o bestiach i inne. Czyli największe buble prawne ostatnich lat

Maciej Czerniak [email protected]
Jednym z największych absurdów było produkowanie stosów akt sądowych pijanych rowerzystów.
Jednym z największych absurdów było produkowanie stosów akt sądowych pijanych rowerzystów. Andrzej Muszyński
Udostępnij:
Umarła polska fantazja? Bynajmniej. Nawet w tak delikatnej materii, jak prawo jesteśmy mistrzami improwizacji. Ale sale rozpraw to nie są miejsca do szarż pod publiczkę.

Wiele jest rzeczy, które można zrobić przez 25 lat. Choćby zmienić prawo. Na lepsze albo... gorsze.

Z dnia na dzień

Koniec 2012 roku. Zbigniew Ziobro, a nieco później Jarosław Gowin, ówczesny minister sprawiedliwości, występują z propozycjami uregulowania sprawy izolowania od społeczeństwa tzw. bestii. To był tylko początek. Przez cały następny rok Polacy mieli być szczuci kolejnymi pomysłami przedstawicieli najróżniejszych partii.

Efekt?

22 stycznia br. weszła w życie ustawa będąca kompromisem. Nosi nazwę "O postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej."
To owoc gorączkowej pracy nad umożliwieniem izolacji garstki (kilkudziesięciu) osób, które zostały skazane w latach 1988-1994 na karę śmierci. Ale wyroki złagodzono skutkiem wprowadzonego w tym okresie moratorium. Politycy zdali sobie sprawę, że w ciągu najbliższych lat na wolność mogą wyjść seryjni zabójcy, gwałciciele i sadyści. Wśród nich: Leszek Pękalski, Eugeniusz Mazur i Mariusz Trynkiewicz.

Pękalski, zwany "wampirem z Bytowa" został skazany za zamordowanie w 1991 roku 17-letniej Sylwii, ekspedientki w wiejskim sklepie. Śledczy podejrzewali go o kilkanaście innych za-bójstw, ale żadnego z nich nie udało mu się udowodnić. Sam przyznawał się do kilkudziesięciu. Jego wyrok kończy się w 2017 roku.

Mazura 4 marca 1992 roku skazano na czterokrotną karę śmierci za cztery morderstwa. Miał wyjść na wolność w 2016 roku. Wyrok Mariusza Trynkiewicza, zwanego "szatanem z Piotrkowa" kończy się 11 lutego. Ten były nauczyciel wuefu zgwałcił i zamordował czterech chłopców w wieku od 11 do 13 lat.

W świetle nowych przepisów skazani po zakończeniu kary nie wyjdą na wolność. Można ich umieszczać w zamkniętych ośrodkach, takich jak zakład w Gostyninie, przystosowany do izolowania zabójców przejawiających cechy psychopatyczne.

Środowisko prawnicze jest podzielone. Większość karnistów nie pozostawia na nowej ustawie suchej nitki.
- Rozumiem chęć obrony społeczeństwa przed kolejnymi atakami, których mogą dopuścić się skazani za tak potworne zbrodnie - mówi prof. Marian Filar, z katedry prawa karnego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. - Prawa, a w szczególności prawa karnego nie można jednak uchwalać z poniedziałku na wtorek. To zbyt delikatna materia. Przepisy nie istnieją w próżni. Są interpretowane z innymi artykułami kodeksu karnego.

Podejrzani? Wszyscy

Mecenas Zbigniew Krüger z Europejskiego Stowarzyszenia Adwokatów Karnych idzie o krok dalej: - Przyjmując tę ustawę, faktycznie zgadzamy się, by prawo działało wstecz. To absolutnie niedopuszczalne. Łamie podstawowe standardy demokratycznego państwa.
Krüger dodaje: - Ta ustawa nie dotyczy wyłącznie tych kilkunastu czy kilkudziesięciu osób skazanych przed 25 laty. Od teraz nikt, kto usłyszy prawomocny wyrok w sądzie, nie może mieć pewności, że po odbyciu kary wyjdzie na wolność.

Jak to możliwe? Prawnicy nie mówią tego wprost, ale puenta jest taka: jeżeli na skazanego uprze się wychowawca więzienny, dyrektor zakładu karnego czy biegły psychiatra, to izolowanie skazańca już po zakończeniu wyroku będzie możliwe nawet bezterminowo.

Przeczytaj także: Z. Ćwiąkalski: Było dostatecznie dużo czasu na wprowadzenie ustawy o bestiach

Pedofile i... cykliści

Rok 2005. Po serii głośnych pedofilskich gwałtów, które wstrząsnęły opinią publiczną, Sejm przyjmuje zmianę w art. 106 kodeksu karnego. Od tej pory sprawcy seksualnego wykorzystywania dzieci nie mają prawa do zatarcia wyroków. Nawet dziesiątki lat po skazaniu.

I znów wśród prawników wrze. Zapis pozostaje w mocy jednak przez kolejnych osiem lat. W październiku ubiegłego roku Marek Biernacki, minister sprawiedliwości proponuje wprowadzenie zatarcia skazania po 25 latach od wykonania kary.

- Rozumiem, że zamiar zmiany przepisu jest podyktowany chęcią dania drugiej szansy osobie skazanej, która już odbyła karę - spekuluje mecenas Krüger. - Chodzi o to, by piętno skazania nie ciążyło przez całe życie. Problem w tym, że u podłoża przestępstw pedofilskich są pewne skłonności seksualne, których przecież nie da się zmienić. Dlatego uważam, że propozycja ministerstwa jest nietrafiona.

W tym samym czasie rząd wystąpił z kolejną propozycją wyprostowania kulejącego prawa. Tym razem poszło o pijanych rowerzystów. A konkretniej pod koniec października wykreślono z kodeksu zapis o posyłaniu do więzień cyklistów, których przyłapano na jeździe po pijanemu. W ubiegłym roku w całej Polsce takich więźniów było parę tysięcy, a na Kujawach i Pomorzu - prawie sześciuset.

Poker jak ruletka

Rok 2009. Michał Boni, minister w kancelarii premiera oświadcza, że rząd idzie na wojnę z przestępczym podziemiem. "Nie chcę, by w grze w pokera były prane brudne pieniądze".
Efekt? Dziś w pokera można w Polsce grać tylko pod warunkiem, że stawką są zapałki albo kapsle. A graczy przed interwencją ABW broni wyłącznie prawo miru domowego.
Bać mogą się jednak ci, którzy choćby na imieninowym przyjęciu - nawet jeżeli odbywa się w domu - grają na pieniądze.

Turnieje publiczne można organizować tylko pod warunkiem, że ministerstwo finansów wydało odpowiednie pozwolenie. Zawodnicy i eksperci od pokera nie mają jednak złudzeń - ustawa, która została przyjęta 19 listopada 2009 roku, dosłownie zabiła pokera w Polsce. Przez pięć lat nasz kraj ominęło co najmniej sześć dużych pokerowych imprez, w tym największa na kontynencie - European Poker Tour.

Jak w poprzednich, tak i w tym przypadku potrzeba było zapalnika. A stała się nim tzw. afera hazardowa. Kiedy 1 października 2009 roku Cezary Gmyz na łamach Rzeczpospolitej poinformował o trwającym śledztwie CBA o kryptonimie "Black Jack", rozpętała się burza. Sejmowe prace nad nową ustawą hazardową nabrały rozpędu i przepisy zostały przyjęte w ekspresowym tempie.
Autorzy tamtej ustawy zdają się nie pamiętać, że po kilku latach prac specjalnie powołanej komisji sejmowej nie udało się udowodnić, iż hazardowy potentat Ryszard Sobiesiak próbował wpłynąć na ostateczny kształt nowej ustawy (oczywiście korzystny dla jego firmy) na ministra Zbigniewa Chlebowskiego.

Przeczytaj także: Prof. Starowicz o Trynkiewiczu: ryzyko recydywy bez leczenia - powyżej 70 proc.
Pogrobowcy polskiego pokera nie dają jednak za wygraną. Jednym ze zwolenników gry w wersji sportowej jest Jan Tomaszewski, poseł PiS i legenda polskiej piłki ze złotych lat naszej piłkarskiej kadry pod wodzą Kazimierza Górskiego. Ostatnio lobbował nawet pomysł pokazowego turnieju pokera w Sejmie. Marszałek Ewa Kopacz się nie zgodziła.

- Polska jest jednym z niewielu krajów europejskich, w których poker został zdelegalizowany - podkreśla Tomaszewski, który działa również w parlamentarnym zespole ds. efektywnej regulacji gry w pokera w Polsce. - Wylano dziecko z kąpielą. Rząd się tak przestraszył, że wydał bubla. Sytuacja jest absurdalna, bo Polacy grają w pokera w internecie na zagranicznych portalach, a z kraju co roku z tego tytułu wypływają 4 mld zł.

Do obecnych przepisów krytycznie odnosi się prof. Witold Modzelewski z UW, były wiceminister finansów: - Prawo, które zawiera luki lub zawiera rozwiązania spychające pewne rodzaje działalności w szarą strefę, nie zasługuje na miano "dobrego" - powiedział w wywiadzie dla poker1.pl. - Ustawy pisane na kolanie, w dodatku pod wpływem interesów politycznych, są z istoty złe - dodaje prawnik.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Jarosław Kaczyński był jedynym, z członków senackiej Komisji Praw Człowieka, występujący w 1989 r. przeciwko wprowadzeniu amnestii, na mocy której wkrótce ma wyjść na wolność morderca dzieci Mariusz Trynkiewicz i inni zbrodniarze. „Chciałbym się zdystansować od twierdzeń, że wszyscy jesteśmy za powszechną amnestią, ponieważ to mnie nie dotyczy. Wprawdzie na tej sali jestem osamotniony, ale w społeczeństwie - jestem o tym mocno przekonany - do osamotnionych nie należę” – mówił 25 lat temu ówczesny senator Kaczyński, którego w tym względzie wspierał brat, śp. prezydent Lech Kaczyński.

 

_observator_

Przez 25 lat nic nie robiły kolejne rządy w temacie KK i niebezpiecznych przestępców którym kary "anulowano" po okrągłym stole ,brakowało aby wówczas zaczęli ich jeszcze nagradzać za zbrodnie i wynaturzenia .A teraz kiedy ci "nagrodzeni" zgodnie z głupimi przepisami i niedbałością prawa w Polsce-ale zgodnie z literą prawa wychodzą na wolność -Ministerstwo Sprawiedliwości prze w panice ku pomysłowi -co zrobić? Nie zdziwiłbym się aby np. morderca który wychodzi na wolność 11 lutego za zamordowanie kilku chłopców - wytoczył Państwu proces żądając odszkodowania za "kalanie" jego dobrego imienia .Jeśli tak funkcjonuje system prawny -to chyba należy zacząć się bać .Bać się przestępców jak i samego prawa -którego wykładnia i litera stawia wiele do życzenia .A my Polacy mamy chyba prawo - do PRAWA ! Bo to obecne prawem czasem jest tylko z nazwy .

M
Mati

ten krak polska to jest jeden wielki burdel bubel itd. żenada,zielona wyspa według tuska,żal pisać ale nie widać aby co kolwiek przez najbliższe lata się tu co kolwiek zmieniło

A
ANTY.PL

polska ( z "szacunku" z małej litery )  to jeden WIELKI   B U U U U U B E L  !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 

g
gość

To nie są żadne buble tylko tak to prawo ma wyglądać.

Dodaj ogłoszenie