W wypadku zginęło dwóch rowerzystów. 9 lat więzienia dla sprawcy

(AWE)
Sędziego Rafała Sadowskiego nie przekonały tłumaczenia obrońcy oskarżonego. Nie obniżył kary
Sędziego Rafała Sadowskiego nie przekonały tłumaczenia obrońcy oskarżonego. Nie obniżył kary Lech Kamiński
- Kierowca zachował się haniebnie, odjeżdżając z miejsca zdarzenia - uznał sędzia i utrzymał w mocy wyrok sądu pierwszej instancji.

Na ogłoszeniu wyroku apelacyjnego nie stawił się oskarżony - Krzysztof T., skazany już w październiku na 9 lat więzienia za spowodowanie wypadku, w którym zginęło dwóch rowerzystów.

Do tragedii doszło w styczniu 2010 w Brąchnowie pod Toruniem. Krzysztof T. uderzył wtedy samochodem w trzech rowerzystów, którzy wracali z pracy. Nie zatrzymał się, by pomóc potrąconym. Dwóch rowerzystów zmarło w szpitalu.

Potrącił trzech rowerzystów!

Od wyroku sądu pierwszej instancji odwołały się obie strony - prokuratura żądała surowszej kary: 12 lat więzienia. Obrona chciała złagodzenia wyroku lub ponownego procesu. Ale sąd drugiej instancji nie przychylił się do żadnego z tych wniosków.

Sędzia Rafał Sadowski uzasadniając swój wyrok stanowczo uciął m.in. dywagacje na temat padającego śniegu, o którym wspominał policjant sporządzający protokół po wypadku. - Na to, że śnieg nie padał, wskazują fotografie zrobione po zdarzeniu - mówił sędzia. - To samo zeznał m.in. kierowca, który w czasie wypadku nadjeżdżał przeciwnym pasem.

Nie przekonały również sędziego tłumaczenia obrońcy, że konieczny jest jeszcze jeden eksperyment procesowy - bo na miejscu wypadku znaleziono worki z wiórami z tartaku, które mogły utrudnić zauważenie rowerzystów.

Krzysztof T. śmiertelnie potrącił dwóch rowerzystów. Dziś usłyszał wyrok

Sąd uznał, że rowerzyści mieli na sobie kamizelki odblaskowe i lampy - byli dobrze widoczni, bo kierowca, który nadjeżdżał z przeciwka, widział ich z odległości 70 metrów.

- Oskarżony też powinien dostrzec ich z odległości co najmniej 40 metrów - wyjaśniał sędzia. - To wystarczyłoby, żeby do wypadku nie doszło. Ale on ich nie widział nawet z odległości pięciu metrów. Dopiero, gdy usłyszał huk, zauważył, że coś się stało. Nie wiemy, dlaczego był tak rozkojarzony - nie wykonano badań; można się tylko domyślać.

Krzysztof T. był wcześniej trzy razy karany za jazdę po pijanemu. Wyrok jest prawomocny.

Wiadomości z Torunia

Czytaj e-wydanie »

Motoryzacja do pełna! Ogłoszenia z Twojego regionu, testy, porady, informacje

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
temida3

Życzę takiej percepcji i zdecydowanej intuicji w czytaniu nieprawdziwych opinii, nawet policjantów, którzy to " załatwili snieg" w miejscu wypadku...
Chylę głowę Panie Sędzio!

R
Ross

Zaproszenie dla pijakow do wypadku uciec; bedzie na pewno mnijesza kara.