Murawa na Zawiszy gotowa
Żaden inny wynik niż zwycięstwo "niebiesko-czarnych'' nie wchodzi w rachubę.
Trzy powody
Przypuszczalny skład
Gajewski - Suchecki, Tomczak, Łukaszewski, Zaremski - Szal, Piętka, Tarnowski, Kozłowski - Bajera, Krzywicki.
Po pierwsze i najważniejsze: bydgoszczanie nie wygrali od 5 spotkań (457 minut bez gola), więc najwyższa pora, by zgarnąć całą pulę. Po drugie: strefa spadkowa coraz bliżej, dlatego punkty są bardzo potrzebne. Przecież nikt nad Brdą nie chce, by zawiszanie musieli walczyć o utrzymanie. Po trzecie: o zwycięstwie marzy trener Mariusz Kuras, który chciałby przywitać się z bydgoskimi kibicami wygraną.
- Zacząłem swoją pracę od remisu z Jarotą, a to nikogo w klubie, ani przede wszystkim mnie samego, nie zadowala - przekonuje szkoleniowiec. Poza tym Kuras traktuje mecz z Rakowem ambicjonalnie, bo przecież jest wychowankiem tego klubu.
Jak mówi trener Zawiszy wygrana potrzebna jest też samemu zespołowi, by wziąć głębszy oddech i nabrać większej pewności siebie. Sami piłkarze podkreślają, że na nowej murawie chcą wygrać i pokazać kibicom dobry futbol. Poza tym chcą się zrewanżować za porażkę 1:2 z jesieni.
Rywal na fali
O to wszystko nie będzie łatwo, bo Raków gra ostatnio całkiem dobrze. Na wiosnę odniósł 3 zwycięstwa (Zagłębie Sosnowiec, Victoria Koronowo po 1:0 i Czarni Żagań 4:0) i nieznacznie uległ MKS Kluczbork 0:1. Ta dobra passa wywindowała częstochowian na 5. lokatę (38 punktów).
- Raków to dobry zespół, który aspiruje do awansu - uważa trener Kuras. - Nie ukrywamy, że chcemy jak najszybciej znaleźć się na ich miejscu. Cieszę się, że teraz gramy z zespołami czołówki, bo takie mecze mobilizują chłopaków. Zawsze milej wygrać z Rakowem czy Pogonią niż z drużynami z mniejszych miejscowości, chociaż za każde zwycięstwo są przyznawane tylko 3 punkty. Jednak wygrane nad takimi zespołami mocno budują morale piłkarzy. Jeszcze nie wiem w jakim zestawieniu zagramy. Taktyka taktyką, granie graniem, a ja bym chciał, żeby moi piłkarze w końcu byli sobą i zagrali tak jak umieją, żeby się tak mocno nie spinali, bo jak się bardzo chce, to nie zawsze wychodzi - uważa szkoleniowiec "Zetki''.
Po meczu w Jarocinie zawiszanie mieli tradycyjny trening regeneracyjny, a potem odnowę biologiczną. Następnie trenowali raz dziennie. Nie udało się im do czwartku zapoznać z nową murawą. Bydgoszczanie wystąpią osłabieni brakiem Szymona Maziarza i Tomasza Szczepana, którzy muszą pauzować za kartki. Dodatkowo na drobne urazy narzekają Grzegorz Brzeziński, Artur Cielasiński i Marcin Tarnowski, ale cała trójka powinna zagrać.
Początek dzisiejszego meczu na stadionie przy ul. Gdańskiej o 19.00.