Adrian Miedziński: - Nie chciałbym w taki sposób skończyć kariery. Pierwszy wywiad po wypadku w Zielonej Górze

Piotr Bednarczyk
Piotr Bednarczyk
Po wybudzeniu ze śpiączki Adrian Miedziński na jakiś czas „wyłączył” się z życia, np. nie korzystał z telefonu
Po wybudzeniu ze śpiączki Adrian Miedziński na jakiś czas „wyłączył” się z życia, np. nie korzystał z telefonu Jarosław Pabijan
Rozmowa z wychowankiem Apatora Toruń Adrianem Miedzińskim, w 2022 roku żużlowcem Abramczyk Polonii Bydgoszcz, o jego stanie zdrowia i planach po groźnym wypadku w Zielonej Górze. To jego pierwszy wywiad po fatalnym wypadku w Zielonej Górze.

Przede wszystkim - jak Pan się czuje?
Dobrze. Wszystko wraca do normalności. Nie mówię, że na 100 procent jestem już zdrowy, ale wszystko wskazuje na to, że będzie ok.

Oprócz urazu głowy mówiono również o innych obrażeniach, na przykład kręgów szyjnych.
Tak, ale to nie było nic groźnego. Kiedyś taki uraz miałem tydzień przed turniejem Grand Prix i pojechałem w zawodach. Bardziej mi doskwiera jakiś nerw przy nadgarstku, ale to kwestia rehabilitacji i wszystko będzie dobrze. Dlatego nie twierdzę, że jestem sprawny na 100 procent, choć jest już tego blisko, pozostały same „małe tematy”.

Warto przeczytać

Napędził Pan wszystkim sporo stracha. Obejrzał Pan już ten wypadek z Zielonej Góry?
Raz, szybko, przypadkowo rzuciłem okiem. Stało się, jak się stało... Najważniejsze, że wszystko skończyło się tak, a nie inaczej i wszystko idzie w dobrym kierunku.

Co pamięta Pan sprzed wypadku? Bokserzy twierdzą, że im większa niepamięć wsteczna, tym nokaut był mocniejszy.
Takich urazów nie ma sensu porównywać do bokserskich nokautów. Przyznam, że z pobytu w Zielonej Górze wiele nie pamiętam...

Warto przeczytać

Podobno od razu po wybudzeniu funkcjonował Pan normalnie, nawet żartował ze swojego taty, że nic się nie zmienił...
Faktycznie, jak się obudziłem, to od razu go poznałem. Aczkolwiek nie od razu wszystko było idealnie, bo nie mogło być. W końcu byłem w śpiączce przez wiele dni, naszpikowany silnymi lekami. Z tygodnia na tydzień postępy są jednak bardzo duże. Wszystko zmierza w dobrym kierunku, z głową jest już w porządku.

Pierwsze diagnozy były wręcz tragiczne. Mówiono, że 90 procent osób nie wybudza się po takich urazach, a reszta nie potrafi już normalnie funkcjonować. Czy to możliwe, że lekarze się pomylili?
Nie jestem lekarzem, więc trudno mi powiedzieć. Urazów głowy jest mnóstwo i każdy z nich może się inaczej skończyć. Różnie można je interpretować - jeden lekarz powie tak, drugi inaczej, a tak naprawdę z głową, w przeciwieństwie np. do kości, nigdy do końca nie wiadomo, jak będzie. Dla mnie najważniejsze jest to, że potoczyło się to tak, jak potoczyło. Teraz już chyba nie ma sensu dywagować, jak to mogło się skończyć. Na pewno obecnie czuję się lepiej niż po groźnym wypadku w Pradze w 2013 roku. Nawiasem mówiąc - wówczas później wygrałem turniej Grand Prix w Toruniu. Jakieś doświadczenie w dochodzeniu do siebie więc mam. Teraz jest mi łatwiej. Dla mnie najważniejsze jest to, żebym dobrze się czuł. Co mi z tego, że lekarz mi powie, że jestem w pełni zdrowy, a ja będę czuł się źle? Zresztą to działa w dwie strony. Cieszę się, że w tym przypadku czuję się naprawdę dobrze, rehabilitacja przebiega planowo i wszystko idzie w dobrym kierunku.

Warto przeczytać

Wsparcie dla Pana płynęło z całej Polski, nie tylko z Torunia, Częstochowy czy Bydgoszczy. To chyba miłe...
Na pewno tak i bardzo za to wsparcie kibicom dziękuję. Po wybudzeniu trochę wyłączyłem się z życia, odstawiłem telefon i telewizor, ale teraz już wiem, że to wsparcie było naprawdę duże. Wierzę, że ono również pomogło w tym, że wszystko skończyło się szczęśliwie i niebawem już w 100 procentach będzie ok.

Co dalej? Ktoś wyliczył, że miał Pan już około 150 upadków. Myśli Pan o zakończeniu kariery?
Szczerze? Nie chciałbym w taki sposób skończyć kariery. Wolałbym ją zakończyć w innym, lepszym stylu bo wiem, że na to mnie stać. Na razie jednak muszę się wyleczyć na 100 procent i na tym się koncentruję. Jak już wszystko będzie w porządku, a wszystko wskazuje na to, że niebawem tak się stanie, to wtedy się zastanowię, co dalej.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

miejsce #1

TCL

TCL 65P615

3 257,00 zł1 999,00 zł-39%
miejsce #2

Samsung

Samsung QE50Q67A

3 198,00 zł2 199,00 zł-31%
miejsce #3

Samsung

Samsung UE32T4302

1 319,00 zł958,00 zł-27%
miejsce #4

Xiaomi

Xiaomi Mi LED TV P1 32"

1 199,00 zł889,00 zł-26%
miejsce #5

Philips

PHILIPS 65PUS7556

2 472,00 zł1 899,00 zł-23%
miejsce #6

Xiaomi

Xiaomi Mi LED TV P1 43"

1 918,00 zł1 488,00 zł-22%
Materiały promocyjne partnera

Ostatnie przygotowania przed meczem z Arabią Saudyjską - stand-up

Materiał oryginalny: Adrian Miedziński: - Nie chciałbym w taki sposób skończyć kariery. Pierwszy wywiad po wypadku w Zielonej Górze - Nowości Dziennik Toruński

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Stanisław
6 października, 21:35, Ezechiel:

Szalony Adrian, twardszy od toru!!!!

Chłopie trzymaj się.... I każdą decyzję przemyśl wiele razy..... POZYTYWNY SZALEŃCU TWARDSZY OD TORU:D

Pozdrawiam serdecznie łobuzie:D

A ty wariacie szalony ezechielu też się trzymaj i bądź twardy jak Stal Rzeszów

E
Ezechiel
Szalony Adrian, twardszy od toru!!!!

Chłopie trzymaj się.... I każdą decyzję przemyśl wiele razy..... POZYTYWNY SZALEŃCU TWARDSZY OD TORU:D

Pozdrawiam serdecznie łobuzie:D
G
Gość
Tego sie spodziewalem !!Wiedzialem ,ze jesli wydobrzeje to bedzie chcial jezdzic dalej !Tylko zeby nikogo nie zabil !!
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska
Dodaj ogłoszenie