Belma - 140 lat tradycji

Jolanta Zielazna [email protected]
Widok zakładów Fiebrandta około 1930 roku - jedna ze szklanych klisz znalezionych przez Edmunda Jaskólskiego
Widok zakładów Fiebrandta około 1930 roku - jedna ze szklanych klisz znalezionych przez Edmunda Jaskólskiego
Udostępnij:
Nie śniło się Carlowi Fiebrandtowi, że jego skromny zakład ślusarski da podwaliny firmie, która trwa już prawie półtora wieku.

Choć produkuje inne wyroby, odwołuje się do swoich korzeni.

Zaczęło się w 1868 roku, gdy czeladnik, a może już mistrz ślusarski Carl Fiebrandt założył nieduży warsztat mechaniczny przy ul. Dworcowej 11 - w samym centrum niewielkiej wówczas Bydgoszczy. Miasto właśnie nabierało pędu w przemysłowym rozwoju.

W swoim warsztacie Fiebrandt przede wszystkim produkował i naprawiał maszyny rolnicze, od innych prac ślusarskich nie stronił. Zamówień nie brakowało, ale w ciasnym śródmieściu nie było miejsca na rozwój.

Przedsiębiorczy właściciel poszukał innej działki. Znalazł ją na Okolu, które jeszcze nie należało do Bydgoszczy. W 1875 roku Carl Fiebrandt zaczął budować dużą parterową halę na parceli przy zbiegu Schaussestrasse i Granzstrasse, dziś Grunwaldzka i Graniczna.

Błyskawicznie zorientował się, że gwałtowna budowa linii kolejowych oznacza duży popyt na urządzenia sygnalizacyjne i do sterowania ruchem pociągów. Bardzo szybko skupił się wyłącznie na tej produkcji. Czas pokazał, że na długie lata rozstrzygnęło to przyszłość zakładu.

Kilka dat ze 140 lat
1868 r. - Carl Fiebrandt zakłada warsztat przy ul. Dworcowej
1875 r. - kupuje parcelę na Okolu i zaczyna budowę nowych zakładów
1892 r. - przestawia produkcję wyłącznie na urządzenia dla zabezpieczenia ruchu kolejowego
1899 r. - z trzema firmami (Eisenbahnsignal z Braunschweigu, Siemens & Halske z Berlina i Maschinen -Fabrik Bruchsal) przedsiębiorca podpisuje umowę o utworzeniu spółki Eisenbahn-Signalbau-Anstalt, C. Fiebrandt & Co, Gesellschaft mit beschränkter Haftung in Schleusenau
1923 r. - próba wykupienia firmy z rąk niemieckich, właścicielem zostały jednak Polskie Zakłady Siemensa SA w Warszawie, należące do austriackiego Siemensa
1937 r. - Ministerstwo Komunikacji całkowicie wykluczyło firmę z bezpośrednich i pośrednich dostaw dla kolei
1939 r. (czerwiec) - powstają Bydgoskie Zakłady Przemysłowe - spółka w całości należąca do kapitału szwedzkiego
1942 r. - Niemcy wprowadzili produkcję wyrobów dla górnictwa
1945 r. - 30 stycznia powstaje polski zarząd tymczasowy, od lutego do czerwca trwają intensywne starania o uratowanie wyposażenia fabryki przed wywiezieniem przez Rosjan, którzy potraktowali ją jako łup wojenny
1948 r. - firma zostaje przejęta przez skarb państwa, wkrótce dostała nazwę: Bydgoska Fabryka Sygnałów Kolejowych, Przedsiębiorstwo Państwowe Wyodrębnione
1951 r. - początek produkcji dla wojska
1955 r. - Fabrykę Sygnałów Kolejowych połączono z wybudowaną w Białych Błotach Bydgoską Fabryką Wyrobów Precyzyjnych, produkcja urządzeń kolejowych dobiegała końca
1958 r. - zmiana nazwy na Bydgoskie Zakłady Elektro-Mechaniczne "Belma"
1974 r. - połączenie "Belmy" z toruńskim APATOREM; "Belma" utraciła samodzielność i nazwę
1981 r. - zakłady oddzieliły się od APATORA, powstały Bydgoskie Zakłady Elektro-Mechaniczne EMA- BELMA
1982 r. - fabryka zyskała status przedsiębiorstwa przemysłu obronnego
1994 r. - przedsiębiorstwo państwowe zamieniło się w jednoosobową spółkę skarbu państwa "Belma" SA
2008 r. - obchody 140-lecia

Od maszyn rolniczych po...
Przez prawie półtora wieku w firmie różnie się działo. Były lata świetności, ale i takie, gdy masowo zwalniano pracowników, bo nie było zamówień.

Okresy wzlotów i upadków doskonale pamięta Edmund Jaskólski, autor najnowszej monografii "Belmy". Do zakładów przy ul. Grunwaldzkiej trafił 1 lipca 1964 roku, po maturze w Technikum Mechaniczno-Elektrycznym. To była jego pierwsza i ostatnia praca. W grudniu 2003 roku odszedł na świadczenie przedemerytalne. Do jubileuszu 40-lecia zabrakło pół roku...

Jaskólski zaczynał jako brakarz w dziale kontroli technicznej. Po wojsku trafił do laboratorium elektrycznego, później został kierownikiem sekcji dokumentacji technicznej. Wtedy, ku całkowitemu zaskoczeniu, w piwnicy znalazł stare, jeszcze szklane, klisze ze zdjęciami m.in. wyrobów zakładów. Pochodziły sprzed wojny.

W lutym 1982 roku Edmund Jaskólski został kierownikiem działu socjalnego, po siedmiu latach przeszedł do działu inwestycji. Odchodził z pracy jako specjalista do spraw bhp. Kontaktów z zakładem nie zerwał. Ostatnio przez wiele miesięcy przeglądał zakładowe archiwum, szukał śladów fabryki Fiebrandta i jego następców w Archiwum Państwowym. Miesiące pracy zaowocowały książką "Monografia. Belma 1868-2008". Dzięki niej możemy czytelnikom "Albumu bydgoskiego" przedstawić ponadwiekową historię zakładów.

Wykluczeni przez rząd
Pewnie mało kto wie, że w latach 1933-38 firma, która była jednym z dwóch dostawców urządzeń sygnalizacyjnych i sterujących ruchem pociągów, została pozbawiona zamówień z PKP. Stało się to pod wpływem Ministerstwa Komunikacji, które z kręgu dostawców wykluczyło wszystkie firmy z kapitałem zagranicznym. Mało tego, Bydgoska Fabryka Sygnałów Kolejowych C. Fiebrandt została uznana za przedsiębiorstwo "o wybitnie niemieckim i antypolskim charakterze". Do tego stopnia, że zakazano innym firmom kupowania od niej części. Stało się to głównie z powodu dyrektora Jerzego Henniga, narodowości niemieckiej, który nieoficjalnie sympatyzował z Deutsche Vereinigung.

W latach 70. i 80. "Belma" produkowała wyroby, o które nikt by jej nie podejrzewał. - Robiliśmy patelnie, ale nikt się nimi nie zainteresował - wspomina Edmund Jaskólski. - Były stoliki dla IKEI, hamaki, mini-gokarty dla dzieci, dziadki do orzechów, drabinki do wagonów sypialnych, pergole.

Ten niecodzienny asortyment był tylko dodatkiem do zasadniczej produkcji, jeśli akurat było mało zamówień. "Belma" ciągle produkowała urządzania dla górnictwa (nawet do Indii), wiele urządzeń elektrycznych, sygnały dźwiękowe do samochodów i wyroby dla wojska. Lista tego, co powstawało w zakładach, jest bardzo długa.

Znowu przeprowadzka
Tak jak w 1994 roku "Belma" z przedsiębiorstwa państwowego przekształciła się w spółkę akcyjną, tak w 2000 roku przemian własnościowych nastąpił ciąg dalszy.
Dziś po "Belmie" przy ul. Grunwaldzkiej nie pozostał nawet szyld. Teren został sprzedany, a spółka wyprowadziła się na ul. Łochowską już w 1994 roku. I choć przy Granicznej, Jasnej, Grunwaldzkiej na dobre rozlokowały się inne firmy, w świadomości starszych bydgoszczan ciągle jest to "Fiebrandt", a młodszych - "Belma".

W ubiegłym tygodniu pracownicy świętowali 140-lecie firmy.

Zakupy z „dark store” coraz popularniejsze

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie