Fantastyczny mecz Anwilu Włocławek. Mistrz Polski na łopatkach!

Joachim Przybył
Joachim Przybył
Anwil Włocławek niepokonany w PLK! Ekipa Przemysława Frasunkiewicza z meczu na mecz gra na coraz wyższym poziomie i w Ostrowie znokautowała w ostatniej kwarcie mistrza Polski.

Stal Ostrów - Anwil Włocławek 66:79 (20:19, 14:18, 14:20 18:22)
STAL: Palmer 13 (1), Mantzaris 11 (3), Andersson 10 (2), Young 8 (2), Drechsler 7 (1) oraz Florence 10 (2), Kulig 7 (2), Wadowski 0, Mokros 0.
ANWIL: Dykes 19 (1), Bigby-Williams 18, 6 zb., Petrasek 11 (1), 8 zb., Bell 10 (2), Łączyński 3 (1) oraz Mathews 14 (2), Szewczyk 4, Olesiński 0, Kowalczyk 0 Komenda 0, Woroniecki 0, Bojanowski 0.

W Ostrowie zmierzyły się dwie drużyny niepokonane do tej pory w PLK. Stal to największy w tym sezonie faworyt do złota, Anwil w dwóch pierwszych meczach zasygnalizował, że także myśli o wysokich celach.

Mecz od skutecznych akcji rozpoczął Bigby-Williams, ale ostrowianie odpowiedzieli serią 10 punktów swoich największych gwiazd Palmera i Younga. Anwil nie dał sobie jednak narzucić warunków gry rywali. Efektownymi akcjami popisał się Jonah Mathews, punktował Kyndall Dykes. Prowadzenie przechodziło z rąk, a komplet kibiców tworzył odpowiednią otoczkę widowiska.

Początek drugiej kwarty to popis gości. Bardzo dobrze funkcjonowała defensywa Anwilu, a w ataku szalał wciąż Bigby-Williams. Brytyjczyk do tej pory występował w roli gracza zadaniowego, ale w Ostrowie wziął na siebie sporo w ofensywie, trafił sześć pierwszych rzutów z gry, do przerwy miał na koncie 12 punktów i 3 zbiórki.

Stal z kolei miała z gry w 1. połowie tylko 34 procent skuteczności, ale ratowała się rzutami z dystansu. Dwukrotnie trafił m.in. Damian Kulig, a w sumie ostrowianie mieli 7/16 za 3. Za to włocławianie do przerwy z dystansu trafili tylko raz na dwanaście prób.

Po przerwie Anwil zagrał jeszcze lepiej. W defensywie wyłączył najważniejsze atuty gospodarzy, niewidoczny był zupełnie Palmer, w ataku zaczęły wpadać "trójki", choć trafiały się także proste straty. Przewaga urosła do 10 punktów i ofensywy włocławian nie zatrzymała nawet kontuzja Szymona Szewczyka.

Im bliżej końca meczu, tym włocławianie grali lepszy koncert. W ostatniej kwarcie Stal szalonym zrywem zmniejszyła straty do 3 punktów, ale Anwil odpowiedział wtedy niesamowitą pracą w obronie i serią 15:0. Igor Milicić mógł jedynie bezradnie się przyglądać jak jego zespół leży na łopatkach.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie