Gmina chciała uratować posesje nad stawem i zalała pole Zbigniewa Kontowicza

Dariusz Nawrocki, [email protected], tel. 52 357 22 33
Zbigniew Kontowicz i Jolanta Wasyńczuk przed stawem, który zamienił się w jezioro
Zbigniew Kontowicz i Jolanta Wasyńczuk przed stawem, który zamienił się w jezioro Fot. Dariusz Nawrocki
Udostępnij:
- Czułem się jak przestępca - wyznaje nam rolnik ze Skalmierowic (gm. Gniewkowo), który z policyjnego radiowozu obserwował, jak na jego polu powstaje jezioro.

Zbigniew Kontowicz raz już tej zimy walczył z wodą, która spływając z pól zalała mu piwnicę i budynki gospodarcze. Cieszył się, że problem ma z głowy. Do czasu.

Prośba o pomoc

Woda w stawie, który znajduje się po drugiej stronie drogi, systematycznie się podnosiła. W końcu zaczęła zalewać okoliczne posesje. Mieszkańcy mieli wodę w piwnicach. Woda wdzierała się do ogródków i garaży.

- W końcu mąż zadzwonił do gminy i poprosił o pomoc. Powiedzieli, że pomogą i przyjechali. Nie wiedzieliśmy, co zamierzają robić. Nie jesteśmy specjalistami od melioracji - wspomina Jolanta Wasyńczuk, a Zbigniew Kontowicz dodaje: - Nie da się ukryć, że coś z wodą ze stawu trzeba było zrobić. Sąsiad miał ją już prawie w domu. Przyjechali pracownicy z gminy i zastosowali najłatwiejsze rozwiązanie. Przekopali drogę i zalali moje pole.

Zbigniew Kontowicz nie chciał pozwolić na to, by koparka rozpoczęła pracę. Stanął na jej drodze. - Raz już walczyłem z wodą. Nie chciałem przeżywać tego po raz kolejny - opowiada. Wezwano więc policję. Funkcjonariusze zamknęli pana Zbigniewa w radiowozie. Droga została przekopana. Część wody spłynęła do rowu, a część na pole pana Zbigniewa.

Poszli na łatwiznę

Zarówno pan Zbigniew, jak i jego sąsiadka nie mają wątpliwości, że gmina zastosowała złe rozwiązanie.

- Pracownicy poszli na łatwiznę. Wodę ze stawu trzeba było spuścić wcześniej, gdy rów był pusty. A skoro już robiono to teraz, można ją było przy pomocy wężów strażackich przepompować w takie miejsca, w których nikomu nie zrobiłaby krzywdy - podkreśla pan Zbigniew. Są przekonani, że tego problemu by nie było, gdyby kilka miesięcy temu staw nie został częściowo zasypany.

Tymczasem wiceburmistrz Paweł Drzażdżewski przekonuje, że przyczyną kłopotów mieszkańców nie jest staw, ale tegoroczna sytuacja pogodowa.

- Jest to wynik wysokiego stanu wód gruntowych. Przez naszą gminę nie przepływa rzeka. Tymczasem nasi strażacy bardzo często walczą z podtopieniami. W niektórych miejscowościach musieli nawet kłaść worki z piaskiem, by ratować gospodarstwa - opowiada wiceburmistrz.

W przypadku Skalmierowic nie ma sobie nic do zarzucenia. - Musieliśmy udrożnić przepust, który był niesprawny. Podczas spuszczania wody cały czas monitorowaliśmy teren. Robiliśmy wszystko, aby nikt nie ucierpiał - zapewnia.

Dodaje, że rozlewisko wokół stawu zostanie zmniejszone. Na miejscu pojawia się strażacy, którzy przy pomocy węży wodę przepompują do studzienek kanalizacyjnych. Nie udało nam się dowiedzieć, dlaczego decyzji takiej nie podjęto wcześniej.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie