Internauta nie chce być nazywany trollem

    Internauta nie chce być nazywany trollem

    TVN24

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Uważa m.in., że nazywanie go trollem jest obraźliwe i narusza jego dobra osobiste.

    Uważa m.in., że nazywanie go trollem jest obraźliwe i narusza jego dobra osobiste.

    Internauta z Wrocławia poczuł się urażony hasłem o sobie, którego doczekał się w Wikipedii.
    Uważa m.in., że nazywanie go trollem jest obraźliwe i narusza jego dobra osobiste.

    Uważa m.in., że nazywanie go trollem jest obraźliwe i narusza jego dobra osobiste.

    Wytoczył proces Stowarzyszeniu Wikimedia Polska, które prowadzi Wolną Encyklopedię.
    Ta precedensowa rozprawa rozpocznie się jutro we Wrocławiu. Sprawę wytoczył Wolnej Encyklopedii Arnold Buzdygan.

    Niedoszły prezydent

    Na stronach Wikipedii można znaleźć o nim notatkę: "Arnold Buzdygan to postać znana i bardzo aktywna w polskim usenecie. Występuje na grupach dyskusyjnych, gdzie wypowiada się m.in.
    na tematy reżyserii, prawa autorskiego, seksuologii, psychologii i polityki. Od lat wywołuje duże zainteresowanie kontrowersyjną treścią oraz stylem swoich wystąpień. Ze względu na zawarte w nich wulgaryzmy, zapowiedzi licznych procesów sądowych i groźby pobicia, część społeczności określa te zachowania mianem trollingu".
    Buzdygan, niedoszły kandydat na prezydenta Polski w 2005 r. (nie zebrał dostatecznej liczby podpisów), założyciel Partii Niskich Cen oraz Partii Rozwoju, poczuł się urażony.

    Chce 100 tys. zł

    Uważa m.in., że nazywanie go trollem jest obraźliwe i narusza jego dobra osobiste. - To bardzo obrzydliwe określenie w sferze internetu, wykluczające totalnie. Coś jak pedofil w pozostałych przypadkach - argumentuje. - Od dwóch lat zamieszczane są kłamstwa na mój temat i pomimo wielokrotnych prób przemówienia administratorom Wikipedii do rozsądku nic się nie zmienia - mówi Buzdygan.
    Dlatego postanowił wystąpić na drogę sądową. Za naruszenie dóbr osobistych pozwał Stowarzyszenie Wikimedia Polska, które prowadzi Wikipedię. Żąda 100 tys. zł odszkodowania.

    - Roszczenia pana Buzdygana są absurdalne - wysunął je w stosunku do organizacji, która jest Bogu ducha winna. Wikipedia nie jest naszym produktem, to jest coś, co powstaje społecznie i redagowane jest przez społeczników. Wpisy w serwisie może wprowadzać każdy. Rola administratora ograniczona jest tylko do chronienia przed wandalizmami - tłumaczy nieoficjalnie jeden z edytorów strony.

    Co na to prawnicy?

    Innego zdania jest Andrzej Malicki, szef Okręgowej Rady Adwokackiej we Wrocławiu. - Media internetowe działają na podobnych zasadach jak chociażby papierowe gazety. Jeśli wydawca rozpowszechnia kwestie obraźliwe, naruszające czyjeś dobra osobiste, musi liczyć się z konsekwencjami takiego działania - mówi.
    O tym, kto ma rację, rozstrzygnie sąd.

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Wideo