Miasto widział ogromne, złączone z Pomorzem

Hanka Sowińska
Przed Bydgoszczą było Gniezno - Leon Barciszewski na spacerze z żoną Zofią.
Przed Bydgoszczą było Gniezno - Leon Barciszewski na spacerze z żoną Zofią.
75 lat temu Leon Barciszewski został wprowadzony na urząd prezydenta.

Leon Barciszewski

Leon Barciszewski

Wielkopolanin, urodzony w 1883 r. we wsi Tulce, syn mistrza kowalskiego, od 1905 r. działacz polonijny w Niemczech, w latach 1914-1920 współwydawca "Dziennika Berlińskiego", organu wychodźstwa polskiego w Niemczech, konsul generalny II RP w Essen (1920-1925), burmistrz, następnie prezydent Gniezna, od 1932 r. prezydent Bydgoszczy. 3 września 1939 r., wykonując polecenie wojewody pomorskiego wyjechał z miasta. Podczas exodusu na wschód połączył się z rodziną (żoną Zofia, córką Danutą i synem Januszem). Gdy przebywał we Lwowie, dotarły do niego wieści, że Niemcy oskarżają go m.in. zdefraudowanie pieniędzy z miejskiej kasy. Postanowił wrócić. W Bydgoszczy znalazł się 9 października. Z rodziną zatrzymał się u krewnych przy ul. Długiej. Tego samego dnia został aresztowany przez gestapo (razem z żoną i synem). Torturowany, poniżany i wyszydzany został rozstrzelany 11 listopada. Zginął także syn Janusz.

We wtorek, 8 listopada 1932 roku w rzęsiście oświetlonej sali ratusza, udekorowanej z wielkim przepychem, jak donosił "Dziennik Bydgoski", Leon Barciszewski przysięgał, że "powierzonego jego pieczy dobra publicznego strzec będzie, Państwu Polskiemu wierności dochowa, a wszystkich bez wyjątku obywateli sprawiedliwie potraktuje". Jego powrót w październiku 1939 r. do okupowanego przez Niemców miasta dowodzi, że przysięgi dochował.

Była to, jak donosił reporter "Dziennika Bydgoskiego", uroczystość, która przepychem i okazałością prześcignęła dwie, dotąd najważniejsze w mieście "wyjątkowe akty" czyli przejęcie władzy z rąk niemieckich w styczniu 1920 roku i obchody 10. rocznicy tego wydarzenia.

"Bo nietylko galerja, ławy magistrackie i radzieckie wypełnione były do ostatniego miejsca, lecz na przystawionych fotelach zasiadło kilkudziesięciu najdostojniejszych gości, w tym księża kanonicy Schulz i Stepczyński (podzielili tragiczny los prezydenta, obaj zginęli z rąk Niemców; pierwszy w obozie Buchenwaldzie, drugi został zamordowany na przełomie października i listopada 1939 r. - przyp. H.S.), dowódca garnizonu i szef 15 dywizji piechoty p. gen. Thommée z świtą wojskową (...) a poza tym goście z Poznania, Gniezna i Inowrocławia (...) sami życzliwi przyjaciele nowego prezydenta miasta" - pisał dziennikarz (w przytoczonym fragmencie zachowaliśmy oryginalną pisownię). Sala była rzęsiście oświetlona, przyozdobiona w dywany i egzotyczne palmy oraz drzewka i krzewy dekoracyjne z miejskich ogrodów.

Przewodniczący Kazimierz Beyer, otwierając uroczyste, plenarne posiedzenie Rady Miejskiej przypomniał, że "radni dokonali wyboru prawie jednomyślnie, co daje rękojmię pożytecznej, bo zgodnej pracy".

Już w dniu wprowadzenia na urząd Barciszewski usłyszał, że sprawowanie władzy nie będzie sielanką. Że przyjdzie mu zmierzyć się z wielkimi problemami ponad stutysięcznego miasta. O tym, co nowy prezydent zastaje, przypomniał wiceprezydent Bydgoszczy dr Tadeusz Chmielarski (stanowisko to pełnił w latach 1920-1933).

"Troski i bóle rządców miasta, kłopoty związane z budową szpitala, perypetie budowniczych nowej elektrowni, niepokój, co się stanie zimą z tysiącami bezrobotnych" - mówił dr Chmielarski.

Można powiedzieć, że Leonowi Barciszewskiemu szczęście i okoliczności sprzyjały. Został prezydentem, gdy kończył się okres wielkiego kryzysu gospodarczego. Dzięki poprawiającej się koniunkturze Magistrat pod jego rządami pozyskał pieniądze na dokończenie budowy szpitala na Bielawkach (pierwszą część lecznicy oddano do użytku 13 grudnia 1937 r.), wybudowano elektrownię na Jachcicach, rozbudowano rzeźnię miejską, rozwinęło się budownictwo mieszkaniowe, pojawiły się nowe gmachy szkolne.

Co powiedział prezydent?
"Wolą społeczeństwa miasta Bydgoszczy i rządu zostałem powołany na stanowisko pierwszego tego miasta urzędnika. Obejmując ten wysoki i w odpowiedzialność brzemienny urząd, pragnę nasamprzód spełnić miły dla mnie obowiązek podziękowania społeczeństwu bydgoskiemu za to wielkie zaufanie, jakiem obdarzyło mnie przez prawie jednomyślne powołanie mnie przez swoją Radę Miejską na to zaszczytne stanowisko. Rada Miejska wybrała mnie bez jakiegokolwiek sprzeciwu, a w społeczeństwie tutejszem spotkałem się już z bardzo wielkiemi objawami życzliwości i zaufania. Są to zjawiska dogadzające w wysokim stopniu dumie ludzkiej i zdrowej ambicji. Ale z drugiej strony objawy te wywołują pewne głębsze obawy i drżenia, obawy, czy mimo najlepszych chęci i mimo jak najlepszej woli nie zawiodę pokładanych we mnie nadziei, położonego we mnie zaufania. Niechaj wszystkie czynniki publiczne, z których woli urząd ten obejmuję, raczą mi wierzyć, że niczego w tej chwili nie pragnę więcej, jak tego, aby tego zaufania być godnym" (fragment przemówienia, które Leon Barciszewski wygłosił do zgromadzonych w sali ratusza 8 listopada 1932 - na podstawie relacji "Dziennika Bydgoskiego z 10 listopada).

Był Barciszewski zwolennikiem przebudowy i rozbudowy Bydgoszczy. Nie mógł pogodzić się z dyskryminowaniem miasta pod względem ekonomicznym, przez władze wojewódzkie w Poznaniu, popierał postulaty zmierzające do złączenia Bydgoszczy z Pomorzem. Swoje idee głosił w artykułach, które zamieszczała bydgoska prasa. W jednej z publikacji napisał m.in. że "żaden inny punkt polski, lecz tylko Bydgoszcz jest tym kluczem, który otwiera Polsce dostęp do morza".

Był Barciszewski bezpartyjny, co na pewno ułatwiało mu poruszać się po niezwykle barwnej scenie politycz-nej przedwojennej Bydgoszczy i godzić ideowe spory.

Miał być prezydentem do 1944 r. Nie było mu dane. Wrócił, wierząc, że oczyści się z zarzutów. Nie wiedział, że miasto jest w rękach urodzonych morderców.

* Zdjęcia ze zbiorów Danuty Barciszewskiej-Borkowskiej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie