Motor wszędzie się wciśnie, mniej rzuca się w oczy i rozwija większe prędkości. To podstawowe atuty, dla których policja w Świeciu ma już na wyposażeniu cztery solidne yamahy, w tym jedną z videorejestratorem.
Na wszystkich drogach
- To potężne maszyny z dwulitrowym silnikiem. Bez problemu dogonią tzw. ścigacze, które widać na drogach od początku wiosny - zauważa Sebastian Horodecki, naczelnik drogówki w KPP Świecie.
Uspokaja przy tym, że problem ścigaczy nie jest w powiecie świeckim nazbyt jaskrawy. - Wykorzystujemy więc nasze motocykle do codziennej pracy na drogach, zarówno na mniejszych - powiatowych, jak i na autostradzie - mówi naczelnik.
Nie warto uciekać
Opłaciło się już wysłanie kilku patroli na motocyklach na tę samą trasę. - Rozstawione co kilka kilometrów zaskoczyły paru kierowców - dodaje Horodecki. - Jeden dostał drugi mandat po przejechaniu zaledwie kilku kilometrów. Tłumaczył, że już za jeden musi zapłacić. Nie przekonał tym policjanta. "Widocznie jeden mandat niczego pana nie nauczył", powiedział mu funkcjonariusz.
Jeszcze bardziej zaskakujące było tłumaczenie starszego kierowcy, który nie zatrzymał się na wezwanie policjanta na motorze. - Uciekał przed nim osiem kilometrów, a potem upierał się jeszcze, że nie zauważył funkcjonariusza - opowiada Horodecki. - W efekcie, sprytny kierowca pożegnał się w prawem jazdy na pół roku i musiał zapłacić blisko siedem tysięcy złotych grzywny. Nie było warto uciekać.