Na czwartkowym spotkaniu przed biurem Platformy Obywatelskiej obecni byli: Joanna Borowiak, poseł na Sejm RP i szefowa okręgu Prawo i Sprawiedliwość, Janusz Dębczyński, szef klubu Prawo i Sprawiedliwość, Stanisław Krzemieniewski, radny Rady Miasta Włocławek, Mirosław Piechocki, członek zarządu powiatu włocławskiego grodzkiego oraz Jarosław Chmielewski.
- Spotykamy się przed biurem Platformy Obywatelskiej, bo jak możemy ostatnio zauważyć PO nie ma swojego programu, aczkolwiek można byłoby powiedzieć, że Manfred Weber już w Niemczech pisze ten program, jak możemy usłyszeć - mówi Jarosław Chmielewski. - Niektórzy eksperci już zdradzają, co chcą zrealizować w trakcie przyszłej kadencji, jeżeli byłaby taka możliwość. Myślę, że warto zadać pytania, by wiedzieć, czego oczekiwać po Platformie Obywatelskiej, która próbuje zakłamywać rzeczywistość.
- Politycy Platformy włączają się w wojnę hybrydową Putina i Łukaszenki - mówi Joanna Borowiak, poseł na Sejm RP. - Prawo i Sprawiedliwość zawsze stało na stanowisku, że bezpieczeństwo Polski jest najważniejsze. Dlatego na granicy Polski z Białorusią, kiedy próbowano przepychać nielegalnych migrantów, kiedy dochodziło do walk ze strażą graniczną z wojskami obrony terytorialnej, z policją, ze służbami mundurowymi, które broniły i bronią naszych granic, byliśmy za tym, by postawić zaporę. Ta zapora stoi, chociaż lider Platformy twierdził, że ona nigdy nie powstanie. Mało tego, Platforma głosowała przeciwko bezpieczeństwu państwa. Tylko od początku tego roku odnotowano 10 tys. prób nielegalnego przekroczenia polskiej granicy, ale ta zapora, która funkcjonuje i twarda postawa polskich służb mundurowych, w tym Straży Granicznej, pokazuje, że Polacy mogą czuć się bezpieczni. Wczoraj w związku z nową sytuacją na Białorusi, z przybyciem tam słynnej grupy Wagnera, grupy 8 tysięcy najemników, odbyło się specjalne posiedzenie rady ministrów, komitetu do spraw bezpieczeństwa pod kierunkiem wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego. Ważne jest, byśmy trzymali rękę na pulsie, dlatego dziś przypominamy Polakom, co oferuje Platforma. Słyszeliśmy z ust polityków PO, że tak naprawdę tę zaporę trzeba będzie rozebrać. W roku 2014, 2015 rzecznik PO mówił, że Platforma gotowa jest przyjąć każdą liczbę migrantów. My nie godzimy się na to.
- Jest taki poseł Franciszek Starczewski, jak pamiętamy biegał z reklamówką wzdłuż granicy i chciał pomagać niepożądanym w naszym kraju migrantom, - mówi Janusz Dębczyński. - Ta tragifarsa, którą on wtedy uprawiał, a też zdanie wyrażane przez wielu polityków Koalicji Obywatelskiej, a także europosłów, którzy szkodzą Polsce poza granicami naszego kraju twierdząc, że to zabezpieczenie, te zapory są niepotrzebne. Mieliśmy tu zdanie, że milion migrantów to nie jest problem. Myślę, że to byłby olbrzymi problem. Ci, którzy twierdzą, że to nie zagraża narodowi polskiemu są w wielkim błędzie. Postawa niektórych polityków, czy pseudopolityków, którzy powinni reprezentować naród polski, a nie obce interesy, w tym Putina i Łukaszenki, to już zakrawa na zdradę narodu polskiego, to plucie na własny kraj - takie są opinie wielu ludzi. Są parlamentarzyści z naszego regionu, którzy się w taki sposób zachowują.
