O pszczoły powinniśmy dbać wszyscy bez wyjątku! Rozmowa z Markiem Grzymowiczem, prezesem Dobrzyńskiego Koła Pszczelarzy

Małgorzata ChojnickaZaktualizowano 
Marek Grzymowicz w pasiece Małgorzata Chojnicka
Marek Grzymowicz do przejścia na emeryturę pracował jako nauczyciel w Zespole Placówek Oświatowych w Wielgiem. Jako wicedyrektor był tam odpowiedzialny za kierowanie Publicznym Gimnazjum im. H. Sienkiewicza. Jest aktywnym działaczem Stowarzyszenia Gmin Ziemi Dobrzyńskiej, do którego zadań należy przede wszystkim propagowanie wiedzy o regionie. Ukończył socjologię na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu. Interesuje się historią, fotografiką i numizmatyką. Na emeryturze jego największą pasją stało się pszczelarstwo. Z powodzeniem prowadzi własną pasiekę i pełni funkcję prezesa Dobrzyńskiego Koła Pszczelarzy.

Rolę pszczół w przyrodzie trudno przecenić. One też chyba płacą największą cenę za postęp w rolnictwie. Zdrowy rozsądek podpowiada, że rolnikom i sadownikom powinno zależeć na ich zdrowiu, bo zapylają rośliny. Jednak wiele z nich ginie wskutek oprysków. Proszę powiedzieć, jak u nas wygląda sytuacja ze stosowaniem środków ochrony roślin?
Pszczoły odpowiadają za produkcję znacznej części żywności i warto o tym pamiętać. W dodatku jako jedyne owady zapylające cechuje je wierność pożytkowa. Oznacza ona, że jak pszczoły zaczną zapylać rzepak, to nie przeniosą się na inne rośliny dopóki nie skończą. Ze środkami ochrony roślin mamy duży problem. Jednak w tej chwili nie możemy narzekać na rolników, którzy nie wykonują oprysków w ciągu słonecznych dni. Największy problem mamy z sadownikami i działkowcami. Ci pierwsi naprawdę nie znają umiaru w stosowaniu chemii. Zamiast zatroszczyć się o pszczoły, które zapylają ich sady, potrafią wykonać oprysk owadobójczy w ciągu dnia. Dla tych pożytecznych owadów to śmierć. Niebezpieczne są również środki grzybobójcze. One może i nie są trujące, ale pszczoły wracają do ula z obcym zapachem i nie są do niego wpuszczane. Zupełnie nie rozumiem właścicieli małych ogrodów, którzy uprawiają warzywa i owoce na własne potrzeby. Im chyba powinno zależeć na tym, żeby były zdrowe, bo takie z porządną porcją chemii mogą bez problemu kupić w sklepie. A jednak pryszczą i to w dodatku wtedy, kiedy mają czas, a więc o różnych porach dnia. Później mają pretensje do pszczelarzy, że coś nam się nie podoba, a my tylko troszczymy się o swój inwentarz, który niczym nie różni się od krów czy świń. To nasza hodowla.

Pszczelarze prowadzą wiele akcji, które mają wpływać na świadomość społeczną. Odnoszą one skutek?

Tak. Cieszy mnie to, że w miastach zaczynają się pojawiać łąki kwiatowe zamiast trawników. Okresowo mogą one nie wyglądać tak efektownie, ale stanowią ostoję dla owadów. Ich liczebność ciągle maleje. Najdobitniej świadczy o tym fakt, że nie rozbija się ich tak dużo na szybie od samochodu, jak to miało miejsce jeszcze kilka lat temu. W miastach pojawiają się też pasieki. Taka jest na dachu Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu. Dobrze, że czerpiemy pozytywne wzorce z Zachodu. Ludzie oswajają się z pszczołami, które wcale tak znowu często nie żądlą. One są ukierunkowane na pracę. Moja żona jest uczulona na jad pszczeli i żyje w bliskim sąsiedztwie pasieki, która znajduje się zaledwie 30 metrów od domu.

Dla pszczół zaczął się bardzo pracowity okres. Proszę powiedzieć, jakie pyłki w tej chwili zbierają?
Mamy pełnię sezonu. Pszczoły zbierają pyłek z wierzby, leszczyny, klonu i czeremchy. Zaczęły kwitnąć drzewa owocowe, rzepak i mniszek lekarski. Pracy mają mnóstwo, aby obsłużyć te wszystkie rośliny, ale już za dwa tygodnie będzie można podebrać pierwszy miód. Będzie to cenny miód wielokwiatowy, jaśniejszy od tych późniejszych.

Jak powstaje miód?
Jego powstawanie zaczyna się już w momencie, gdy pszczela zwiadowczyni odnajdzie pożytek, a więc kwitnące rośliny miododajne. Wówczas wraca do ula i wykonuje taniec. W ten sposób informuje pszczoły zbieraczki o kierunku, ilości i jakości pożytku. Wtedy one wylatują z ula i zbierają nektar. Przynoszą go w wolu miodowym i przekazują pszczołom robotnicom. Te z kolei składują go w komórkach plastra i ciągle przenoszą z miejsca na miejsce. Później zasklepiają każdą pojedynczą komórkę woskiem, chroniąc miód przed wilgocią i zanieczyszczeniami. Zaczyna się wówczas proces dojrzewania miodu. Gdy się zakończy, można przystąpić do miodobrania. Jedna pszczoła w ciągu całego swojego życia produkuje jedną łyżeczkę miodu. Proszę sobie wyobrazić, jak gigantyczną pracę wykonuje pszczela rodzina.

Hobby o smaku miodu

Jak się zaczęła Pana przygoda z pszczelarstwem?

Smykałkę do pszczół odziedziczyłem po swoich przodkach – ojcu i dziadku. Pszczoły były obecne w moim życiu od wczesnego dzieciństwa. Mój ojciec miał własną pasiekę. Pamiętam, jak z siostrą kręciliśmy korbą drewnianej wirówki do miodu. Wówczas był to dla nas dość przykry obowiązek, bo ta czynność należała do wyjątkowo monotonnych. Trzeba było jednak pomagać. Po latach ojciec musiał mnie długo namawiać, bym przejął po nim pasiekę. W końcu się zgodziłem, ale na samym początku miałem pasmo niepowodzeń. Już dochodziłem do wniosku, że z pszczelarzem umiera też jego pasieka, bo przecież ojciec z pszczołami nie miał żadnych problemów. Dopadały mnie chwile zwątpienia, że chciałem dać sobie z nimi spokój, ale postanowiłem raz jeszcze spróbować. W końcu przyszedł udany rok i kolejny. Teraz mam osiemdziesiąt rodzin, z powodzeniem je hoduję i nie narzekam. A zaczynałem od jednego ula.

Po czym poznać dobry miód i jaki wybrać?
Miód nie może być rozwarstwiony. Każdy krystalizuje, co jest zjawiskiem naturalnym. Najwcześniejszej postać stałą przyjmuje miód rzepakowy, a najpóźniej akacjowy. To w żaden sposób nie wpływa na jego cenne właściwości. Prawdziwy miód lekko drapie w gardle, najbardziej gryczany, i jest lekko kwaskowy. Po tym poznamy dobry miód. On się praktycznie nie psuje, ale warto przechowywać go w ciemnym i chłodnym miejscu. Najlepiej kupować miód z pasieki w sąsiedztwie, bo zawiera pyłki z konkretnego terenu i dlatego jest najlepszy dla naszego organizmu. Każdy pszczelarz oczekuje informacji zwrotnej od klienta. Jeśli coś z miodem było nie tak, to należy o tym powiedzieć. Dobrze wybrać się po pierwszy miód, a na zimę trzeba się zaopatrzyć pod koniec lipca. Wtedy pszczelarz ma już praktycznie wszystkie rodzaje miodu. Najlepiej wybrać różne, bo każdy ma inne właściwości. I tak mniszkowy jest świetny w przypadku schorzeń wątroby, podobnie jak rzepakowy, gryczany wzmacnia serce, a akacjowy i lipowy sprawdzą się przy przeziębieniu. Wszystkie mają zbawienny wpływ na nasze zdrowie i warto sięgać po nie jak najczęściej.

Dziękuję za rozmowę.

Stop Agresji Drogowej, odcinek 7. Włos się jeży na głowie!

Wideo

Materiał oryginalny: O pszczoły powinniśmy dbać wszyscy bez wyjątku! Rozmowa z Markiem Grzymowiczem, prezesem Dobrzyńskiego Koła Pszczelarzy - Gazeta Pomorska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3